Miasto Łódź jako tło losów bohaterów wystawy

Początki osadnictwa żydowskiego na terenach Łodzi sięgają XVIII wieku – czasów upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Miasto nie posiadało przywileju de non tolerandis Judaeis. Do II rozbioru Polski, Łódź stanowiła własność biskupią, dopiero w okresie 1796–1798 stała się miastem rządowym. To wtedy nastąpił ożywiony rozwój gospodarczy metropolii. W latach 1793–1808 liczba mieszkańców zwiększyła się prawie dwukrotnie, a liczba Żydów wzrosła przeszło pięciokrotnie – z 11 do 58 osób. W początkach XIX wieku łódzcy Żydzi zajmowali domy na Starym Rynku i w jego okolicach. W 1806 roku istniała już samodzielna gmina żydowska, od 1809 roku posiadała własną bożnicę. W 1811 roku w kwartale ulic Bazarowa, Rybna, Krótka i Wesoła wyznaczono teren cmentarza. Druga żydowska nekropolia w Łodzi przy ul. Brackiej powstała w II połowie XIX wieku.

Wśród ludności żydowskiej przeważali rzemieślnicy i robotnicy (62%) oraz handlarze (35%). Blisko połowa łódzkich Żydów przybyła do miasta z pobliskich wsi: Chojny, Stoki i Bełdów, natomiast około 25% z okolicznych miast. Tylko 27% społeczności żydowskiej Łodzi posiadała własności nieruchome, co miało związek z prawnymi ograniczeniami, zniesionymi w 1862 roku. Od lat 60. XIX wieku do wybuchu I wojny światowej Żydzi stali się najszybciej rozwijającą się mniejszością narodową w Łodzi. W latach 1873–1912 ich liczba wzrosła niemal czternastokrotnie – do ponad 167 tys. osób.

Istotną rolę w rozwoju miasta odegrali Żydzi-litwacy, którzy przybywali do Królestwa Polskiego ze znajomością rynków rosyjskich. To przyczyniło się do zmonopolizowania przez nich niemal całego handlu. Za ich sprawą rynki zbytu rozszerzyły się na Wschód. Żydzi inwestowali pieniądze w łódzki przemysł. Do największych zakładów przemysłowych – nie tylko Łodzi, ale i całego Królestwa Polskiego, a nawet Rosji – należały firmy: Izraela Poznańskiego, Szaji Rozenbaltta, Markusa Silbersztaeina czy Maksymiliana Kohna. Spośród firm specjalizujących się w dostarczaniu surowców dla przedsiębiorstw ponad połowa należała do łódzkich Żydów. To oni  byli w Łodzi właścicielami większości sklepów, małych manufaktur i magazynów z wyrobami włókienniczymi oraz ponad połowa sklepów papierniczych i technicznych.

Wraz z rozwojem gospodarczym rozkwitało życie społeczne. Na przełomie XIX i XX wieku funkcjonowały już cztery wielkie synagogi i setki domów modlitwy. Główną rolę w życiu społeczno-religijnym sprawowała gmina i Dozór Bóżniczy. Jego członkami byli wielcy przedsiębiorcy: Izrael Poznański i Szaja Rosenblatt. Najwybitniejszy z rabinów, Eliasz Chaim Majzel – litwak z guberni wileńskiej, słynął z filantropii, przeciwstawiał się przesądom i nietolerancji, stawiał na współpracę, również z chrześcijanami. Swój urząd sprawował przez 39 lat, aż do śmierci w 1912 roku.

W mieście powstawały żydowskie szkoły, nie tylko religijne, lecz także świeckie, fundowane przez przedsiębiorców, w tym zawodowe, przygotowujące przyszłe kadry łódzkiego przemysłu. Placówką, w której dzięki stypendiom i dotacjom uczyły się ubogie dzieci i sieroty, była Talmud-Tora – szkoła elementarna i jednocześnie zawodowa, kierowana przez Żydowskie Towarzystwo Dobroczynności, do którego należeli przedsiębiorcy, w tym Izrael Poznański, Markus Silberstein, Salomon Barciński czy Szaja Rosenblatt. Istniały też szkoły tworzone przez organizacje związane z różnymi środowiskami, np. szkoła im. Medema, z jeszcze wtedy nieoficjalnie wykładanym językiem jidysz, założona przez środowisko związane z Bundem, czy elementarna szkoła hebrajska.

Aktywnie działały w Łodzi żydowskie ugrupowania polityczne: Aguda, syjoniści ogólni, rewizjoniści, Poalej Syjon, folkiści, bundowcy i komuniści. Większość z tych partii miała własne organizacje młodzieżowe, instytucje kulturalne, biblioteki, kluby sportowe. W mieście działała także partia ortodoksyjna, funkcjonująca tylko tu – Bezpartyjni Religijni Żydzi, związani z organizacją chasydów cadyka Dancygiera z podłódzkiego Aleksandrowa. Żydzi mieli swoich przedstawicieli w Radzie Miejskiej. Chociaż rok 1934 przyniósł tryumf endeków, w wyborach w 1936 i 1938 wygrali socjaliści, do czego w dużej mierze przyczyniła się żydowska socjalistyczna partia Bund.

Żydzi inwestowali w kulturę: księgarnie, kina, wydawnictwa. Oferta prasy żydowskiej, wychodzącej i w jidysz, i po polsku, była niezwykle bogata. W 1905 roku z inicjatywy Icchaka Zandberga powstał teatr żydowski. Występowali w nim gościnnie najznamienitsi aktorzy tamtych czasów: Ester Rachel Kamińska, Borys Tomaszewski i Fanny Blumentall. W 1912 roku otwarto drugi teatr żydowski Scala przy ul. Cegielnianej 18 (obecnie ul. Więckowskiego 15).

W mieście działali wybitni twórcy: poeci i poetki: Julian Tuwim, Icchak Kacenelson, Maria Przedborska; malarze i malarki: Artur Szyk, Samuel Hirszberg, Maurycy Trębacz, Ida Brauner, Zofia Gutentag; muzycy i muzyczki: Artur Rubinstain, Aleksander Tansman, Bronisława Rotsztatówna. Część z nich należała do artystyczno-literackiej grupy Jung Jidysz.

Żydowska Łódź wykształciła także prężne towarzystwa naukowe i medyczne, kluby sportowe i ugrupowania harcerskie.

Środowisko żydowskie  było niejednolite nie tylko pod względem politycznym i religijnym, lecz także ekonomicznym. W tym zakresie społeczność mocno się spolaryzowała. Wielu żydowskich mieszkańców miasta żyło w nędzy, sporo należało do proletariatu. Żydowską dzielnicą biedy pozostało Stare Miasto. Zamożniejsi zamieszkiwali głównie ulice handlowe Śródmieścia. Zróżnicowanie widoczne było nie tylko wśród Żydów, obejmowało także ogół wielokulturowego łódzkiego społeczeństwa. Polaryzacja i fakt, że przemysł w dużej mierze zmonopolizowali zamożni Żydzi, stawały się podłożem dla rosnących nastrojów antysemickich. I chociaż pod koniec XIX wieku i w czasach rewolucji 1905 roku partie robotnicze powstrzymywały swoich zwolenników przed kierowaniem gniewu na ludność żydowską, I wojna światowa, a potem wielki kryzys, doprowadziły do jeszcze większego rozdziału społecznego – ogromna część łodzian żyła w ubóstwie, co w połączeniu z agitacją prowadzoną przez endeckie ugrupowania i prasę wzmagało antysemityzm, którego efektem był między innymi pogrom 17 września 1919 roku. Wielu z bohaterów, których historie znalazły się na wystawie, pamięta antysemickie nastroje okresu międzywojennego w szkołach, na ulicach, na podwórkach.

Wybuch II wojny światowej i wkroczenie Niemców do miasta 8 września 1939 roku szybko dotknęły około 230 tys. żydowskich mieszkańców Łodzi.

Patrycja Dołowy

Źródła:

Sylwester Kołodziejczyk, Łódzcy poeci dwudziestolecia międzywojennego i ich miasto, Czytanie Literatury, Łódzkie Studia Literaturoznawcze, nr 7/2018

Wiesław Puś, Żydzi w Łodzi w latach zaborów 1793–1914, Łódź 2001

Michał Trębacz, Masakra robotników i pogrom Żydów w Łodzi, 17 września 1919 r., [w:] Pogromy Żydów na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, T. 2 (red. Kijek K., Markowski A., Zieliński K.), Warszawa 2019, s. 285-300

Łódź. Historia Społeczności, Wirtualny Sztetl (https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/l/497-lodz/99-historia-spolecznosci/137633-historia-spolecznosci), [dostęp: 27.10.2025]

Żydowska oświata w Łodzi w XIX i na pocz. XX w.(https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/l/497-lodz/102-oswiata-i-kultura/27221-zydowska-oswiata-w-lodzi-w-xix-i-na-pocz-xx-w), [dostęp: 14.12.2025]

Getto łódzkie powstało 8 lutego 1940 roku i było drugim największym gettem w okupowanej Europie. Przymusowe przesiedlenia Żydów z innych części Łodzi trwały aż do jego zamknięcia, co nastąpiło 30 kwietnia 1940 roku. Kulminacją tego był „krwawy czwartek”, podczas którego Niemcy zamordowali kilkaset opierających się osób. Od początku maja 1940 roku każda osoba próbująca bez zezwolenia przekroczyć stworzone z desek i drutu kolczastego ogrodzenie, narażała się na rozstrzelanie.

W chwili zamknięcia w getcie przebywało ponad 163 tys. więźniów. W kolejnych miesiącach wysiedlano do niego Żydów z likwidowanych gett prowincjonalnych z okolicznych miast – m.in. Pabianic, Brzezin, Wielunia. Jesienią 1941 roku do getta łódzkiego przybyły transporty 20 tys. Żydów z Europy Zachodniej (tzw. Starej Rzeszy, Protektoratu Czech i Moraw oraz Luksemburga), a także 5 tys. Roma i Sinti z Burgenlandu (pogranicza Austrii i Węgier). Ostatecznie przez łódzkie getto przeszło około 200 tys. osób.

Getto w Litzmannstadt (jak brzmiała nazwa miasta od kwietnia 1940 r.) pozostawało jednym z najbardziej odizolowanych od świata zewnętrznego. Brak kanalizacji, stworzenie „pasa przeciwpożarowego”, czyli nakazane przez Niemców wyburzenie licznych budynków wzdłuż południowej jego granicy (m.in. na terenie dzisiejszego Parku Staromiejskiego), skutecznie odcięły ludzi od kontaktu ze światem zewnętrznym.

Na Marysinie, we wschodniej, mniej zaludnionej części „dzielnicy zamkniętej”, utworzono sieć działek i ogrodów, które miały wspierać walkę z głodem. Początkowo za przyzwoleniem administracji gettowej „farmy” prowadzone były przez różne organizacje młodzieżowe kontynuujące swoją przedwojenną misję przygotowywania do emigracji osadników do ziemi Izraela (Erec Jisrael).  W sumie powstało około 20 kibuców zrzeszających ponad 1000 osób. Z czasem działki te przeznaczano również dla indywidualnych użytkowników. Jednak w panujących trudnych warunkach głodu, zimna, braku odpowiedniej opieki medycznej oraz niewolniczej pracy, nie mogło to zapobiec wysokiej śmiertelności mieszkańców getta. Do momentu jego likwidacji w 1944 roku zmarło w nim 43 tys. osób. Chowano je na nowym cmentarzu żydowskim przy ul. Brackiej na tzw. polu gettowym.

Mimo tragicznych warunków życia w getcie jego przymusowi mieszkańcy próbowali zachować namiastkę normalności. Zorganizowano w nim szkoły (istniejące do jesieni 1941 r.), urzędy, a także opiekę medyczną. Podjęto próbę odtworzenia życia kulturalnego – w gettowym Domu Kultury organizowano koncerty, odgrywano spektakle teatralne, recytowano poezję. Powstawały nieformalne grupy artystyczne.

Próbowano także organizować opór cywilny. Przybierał różne formy – od robienia nielegalnych zdjęć, pokazujących prawdziwy obraz życia, przez akcje zachęcające do nieefektywnej, powolnej pracy, po dokumentowanie historii i doświadczeń życia w getcie, czego efektem jest m.in. „Kronika getta łódzkiego”, tworzona potajemnie przez pracowników Wydziału Statystycznego. Niezgodą na panującą rzeczywistość były również zapiski pozostawione w osobistych dziennikach i twórczości literackiej. Inną, oczywistą formą oporu stało się tworzenie kryjówek i unikanie deportacji w nieznane oraz wzajemna pomoc w przetrwaniu.

Latem 1941 roku z inicjatywy Arthura Greisera, namiestnika Kraju Warty, powstał pierwszy stacjonarny obóz zagłady w oddalonej o 70 km od Łodzi wsi Chełmno nad Nerem. Po eksterminacji Żydów z okolicznych miejscowości Wielkopolski zaczęto wysyłać tam więźniów getta łódzkiego – pierwszymi ofiarami z Łodzi było 4,3 tys. Romów. W wyniku prowadzonych od stycznia do września 1942 roku masowych deportacji z getta poprzez stację Radegast zamordowano w Chełmnie ok. 70 tys. Żydów.

Przełomową dla funkcjonowania getta i pamięci o nim była przeprowadzona we wrześniu 1942 roku akcja wywiezienia z niego wszystkich dzieci do 10 lat i osób powyżej 60 roku życia. O decyzji Niemców musiał powiadomić Przełożony Starszeństwa Żydów, Mordechaj Chaim Rumkowski, w swoim wstrząsającym przemówieniu wygłoszonym 4 września 1942 roku na Placu Strażackim (obecnie przy ul. Zachodniej 14). Dzień później ogłoszono „szperę” (niem. Gehsperre), tj. powszechny zakaz opuszczania domów. W trakcie tygodnia systematycznego przeszukiwania kolejnych kwartałów getta Niemcy prowadzili selekcję przeznaczonych do deportacji. Do 12 września deportowano ponad 15 tys. osób. Po czasie tzw. Wielkiej Szpery getto zamieniło się w ogromny obóz pracy. Pozostali w nim więźniowie musieli pracować w licznych zakładach pracy, nazywanych resortami. W szczytowym okresie funkcjonowania getta w 1943 roku działało ich 119, wszystkie działające na rzecz prywatnych firm niemieckich lub Wermachtu.

Łódzkie getto istniało do lata 1944 roku, gdy żyło w nim jeszcze ok. 76 tys. ludzi. W czerwcu i lipcu 7 tys. osób zamordowano w ponownie uruchomionym obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem. W obliczu zbliżającego się frontu w sierpniu nakazano wywieźć pozostałe 67 tys. osób do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, skąd część z więźniów wywożono do innych obozów m.in.  Stutthof i Ravensbrück.

Armia Czerwona wkroczyła do Łodzi 19 stycznia 1945 roku. Garstka ocalałych żydowskich mieszkańców miasta wspominała wiwatujących na ulicach ludzi i wielką radość, by zaraz za chwilę poczuć coś zgoła innego – rozdzierającą świadomość, że miasto, w którym żyli, ich miejsca, ich rodziny, społeczność już nie istniały. A jednak bardzo szybko ci nieliczni, którzy przeżyli getto łódzkie, podjęli pierwsze próby organizowania żydowskiego życia społecznego. Pojawiła się inicjatywa utworzenia organizacji na wzór działającego w Lublinie od końca 1944 roku Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (CKŻP). Już 11 lutego 1945 wyłoniono Tymczasowy Komitet Żydowski (TKŻ), który potem przekształcił się w Wojewódzki Komitet Żydowski (WKŻ). Jego główną rolą była pomoc osobom, które przeżyły getto, i napływającym do Łodzi ocalałym z obozów i kryjówek, a później też żydowskim repatriantom z innych miast, miasteczek, w tym z dawnych terenów II RP włączonych do ZSSR.

Łódź, chodź kompletnie zmieniło się jej wielokulturowe, wielonarodowościowe, a także gospodarcze oblicze, nie uległa w czasie wojny poważnym zniszczeniom infrastrukturalnym. Nadal działał transport, stały budynki, zachowały się archiwa. Warszawa była niemal kompletnie zburzona, więc w pierwszych latach po wojnie to właśnie Łódź zaczęła pełnić funkcję ważnego ośrodka odrodzonego kraju, stała się nieformalną stolicą Polski. Tutaj swoją siedzibę miały państwowe urzędy centralne, tu zaczęły działać nowe instytucje kultury. Miasto szybko wróciło do własnych tradycji przemysłowych i robotniczych, pozostając również w Polsce Ludowej centrum włókiennictwa i branży tekstylnej.

Chociaż z ćwierćmilionowej przedwojennej żydowskiej społeczności Łodzi z Holokaustu ocalało tylko niecałe 10%, miasto stało się drugim po Dolnym Śląsku, a przy tym najważniejszym ośrodkiem odrodzonego życia żydowskiego. To tu funkcjonowały centrale większości żydowskich organizacji, m.in. prowadzących domy dziecka czy kuchnie społeczne. TKŻ powołał do życia Żydowską Szkołę Powszechną już we wrześniu 1945 roku. Była to największa pod względem liczby uczniów i nauczycieli żydowska placówka oświatowa w powojennej Polsce. Oprócz niej powstały szkoła hebrajska i dwie szkoły religijne.

W mieście działały żydowskie świetlice, domy kultury, wydawnictwa, spółdzielnia filmowa Kinor i Teatr Żydowski. Publikowano żydowskie czasopisma (razem 20 tytułów – część po polsku, część w jidysz), wydawano książki. Artyści żydowscy organizowali się w związkach. Ważną rolę w organizacji życia żydowskiego odegrała też spółdzielczość. W powojennych latach w Łodzi działało dwadzieścia kilka różnych żydowskich spółdzielni.

Bardzo szybko pojawiły się żydowskie organizacje polityczne, w większości funkcjonujące już przed wojną. Nie wszystkie, jak np. Żydowskie Stronnictwo Demokratyczne, Aguda czy Rewizjoniści zyskały akceptację władz i musiały zaprzestać legalnej działalności. Z jedenastu partii żydowskich legalnie mogło działać osiem, w tym socjalistyczny Bund i żydowska frakcja PPR, które chciały realizować idei równości i sprawiedliwości społecznej i, niezależnie od dzielących je różnic, tworzyć rodzaj autonomii kulturalno-narodowej dla Żydów żyjących w Polsce. Łódź była terenem aktywnej działalności ugrupowań syjonistycznych, w których skupili się nie tylko ich przedwojenni działacze, ale też osoby sympatyzujące z syjonizmem od niedawna, głównie pod wpływem tragicznych przeżyć z czasów wojennych. Partie syjonistyczne o różnych ideologicznych podłożach połączyły się w Obóz Pracującej Palestyny. Powołany też został łódzki oddział Zjednoczenia Syjonistów Demokratów Ichud w Polsce.

Wielu młodych, zwłaszcza tych, którym nie ocalał nikt z bliskich, zdecydowało się zamieszkać w kibucach (a właściwie tzw. hachszarach, przygotowujących do późniejszego życia w Palestynie), prowadzonych przez  młodzieżowe organizacje syjonistyczne. Swoje kibuce miały np. Dror przy ul. Południowej 18 (obecnie ul. Rewolucji 1905 r.), Haszomer Hacair przy  ul. Kilińskiego 49, Gordonia przy ul. Wólczańskiej 43 i inne ugrupowania. Przy ul. Franciszkańskiej 15 działa od 1946 roku bursa dla młodzieży. „Bursanci” stworzyli specyficzną społeczność, która utrzymywała ze sobą związki jeszcze wiele lat po wojnie mimo rozproszenia mieszkańców praktycznie po całym świecie.

Na drugim biegunie znajdowali się ci Żydzi, którzy wobec wszechobecnego powojennego antysemityzmu zdecydowali się wtopić w społeczność większościową. Część z nich została przy imionach i nazwiskach z wojennych fałszywych „aryjskich papierów”, część zmieniała brzmienie swoich imion i nazwisk na bardziej polskie (to dotyczyło np. działaczy komunistycznych).

Czas intensywnego życia żydowskiego w Łodzi skończył się wraz z odejściem władz PRL (na wzór radziecki) od modelu żydowskiej autonomii kulturalnej. Zlikwidowano szkołę hebrajską, zamknięto kibuce, zdelegalizowano partie syjonistyczne. Bund, wbrew woli większości członków, połączył z się Żydowską frakcją PPR, ta zaś została wchłonięta do PZPR.  Na miejsce komitetów i towarzystw powołano w 1950 Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów (TSKŻ), a prowadzone przez komitety instytucje zostały zlikwidowane lub przeszły na własność państwa. Taki los spotkał Teatr Żydowski, który następnie w 1955 roku został przeniesiony do Warszawy.  Środowisko religijnych Żydów od 1949 roku reprezentował Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego. Wiele obiektów użytkowanych wcześniej przez kongregację zostało jej odebrane i zmieniło swoje przeznaczenie na niereligijne. W skutek masowych emigracji w tamtym czasie, głównie do Izraela, ale też innych miejsc w Polsce: na Dolny Śląsk czy do Warszawy z około 20 tys. żydowskich mieszkańców Łodzi pozostało tylko ponad 10 tys. 

Po kolejnych wyjazdach w latach 1956–1957 ta liczba zmniejszyła się do 2-3 tys., a po nagonce antyżydowskiej w 1968 roku do mniej niż tysiąca. Życie żydowskie praktycznie zamarło, w TSKŻ w latach 70. zarejestrowanych było 200 osób.

Obecnie w Łodzi działa Gmina Wyznaniowa Żydowska, przywrócona w 1993 roku.

W 2004 roku oficjalnie otwarto Park Ocalałych. Centrum Dialogu im. Marka Edelmana rozpoczęło swoją działalność w 2011 roku i utrzymuje kontakty z rodzinami Ocalałych z Łodzi i ze świata.

Dziś wielu potomków przyjeżdża do Łodzi. Wielu z nich czuje więź z miastem swoich przodków i angażuje się w różne inicjatywy na rzecz miasta.

Patrycja Dołowy

Źródła:

Leszek Olejnik, Struktury życia społeczno-politycznego łódzkich Żydów w latach 1945–1950 [w:] Społeczność żydowska i niemiecka w Łodzi po 1945 roku (red. Lech A., Radziszewska K., Rykała A.), Łódź 2010, s. 139-162

Ewa Wiatr, Życie kulturalne Żydów w Łodzi w latach 1945–1950 [w:] Społeczność żydowska i niemiecka w Łodzi po 1945 roku (red. Lech A., Radziszewska K., Rykała A.), Łódź 2010, s. 163-194

Przemysław Stępień, Szkoły żydowskie w Łodzi (1945–1949) [w:] Społeczność żydowska i niemiecka w Łodzi po 1945 roku (red. Lech A., Radziszewska K., Rykała A.), Łódź 2010, s. 195-208

Andrzej Rykała, Łódź na mapie skupisk żydowskich Polski (po 1945 r.) [w:] Społeczność żydowska i niemiecka w Łodzi po 1945 roku (red. Lech A., Radziszewska K., Rykała A.), Łódź 2010, s. 268-332

W Łodzi jesteśmy zakorzenieni

„Myślami wędruję często po ulicach i uliczkach Łodzi. (…) Tęsknię za ceglastoczerwonymi murami fabryk z ich nieustającym szumem, a nawet za ceglanymi kominami fabrycznymi, chociaż widok każdego z nich będzie mi przywodził na myśl kominy Auschwitz. (…) Tęsknię za moimi Bałutami” – mówi narratorka Listów do Abraszy[1] powieści napisanej przez Chavę Rosenfarb, jedną z bohaterek naszej wystawy. Łódź, miasto dzieciństwa i młodości, miejsce, gdzie wydarzyła się tragedia Zagłady, wyjazdy i powroty, wreszcie przestrzeń, w której odradza się życie i pamięć. 

Historię przedwojennej, wojennej i powojennej żydowskiej Łodzi zdecydowaliśmy się opowiedzieć poprzez losy dziewięciu ocalałych z łódzkiego getta. Pochodzili z różnych środowisk: robotniczego, żydowskiej biedoty, żydowskiej inteligencji, fabrykantów i właścicieli kamienic, bundowskich aktywistów i syjonistów, z rodzin ortodoksyjnych i zasymilowanych. Mówili różnymi językami: po polsku lub w jidysz, jedni znali hebrajski, ale i niemiecki czy rosyjski. Ich rodzice byli stąd lub przyjechali z bliższych i dalszych miejscowości. Przetrwali Zagładę w ukryciu, dzięki szczęśliwym trafom, czasem czyjejś pomocy, ocaleli z obozów, marszów śmierci. Po wojnie jedni wrócili do Łodzi, drudzy nie chcieli wracać, jeszcze inni emigrowali w latach 40. i 50. na fali wydarzeń 1968 roku: do Izraela, Kanady, Szwecji, Australii. Ich indywidualne historie obrazują różnorodność poglądów i postaw oraz złożoność losów łódzkich Żydów. Wszystkie je jednak łączy miasto, które pozostaje dla bohaterów istotnym miejscem, nawet jeśli odwiedzają je tylko w pamięci. Łączą je też drzewa w Parku Ocalałych.

Tytuł wystawy jest cytatem z wypowiedzi Haliny Elczewskiej, ocalałej z łódzkiego getta inicjatorki Parku Ocalałych. Chciała, by zasadzone drzewa były śladem ich obecności tutaj, a park – przestrzenią pamięci i przede wszystkim życia.

Drzewa nie przypadkiem, tak jak Ocalali, są tu w łódzkiej ziemi zakorzenione, żyją, pną się, a ich konary rozgałęziają się w różne strony ku światłu. Żydowskie Drzewo Życia symbolizuje trwanie i pamięć, odradzanie się i nadzieję, a także powiązanie przeszłych z przyszłymi pokoleniami.  O tym właśnie jest ta wystawa.

[1] Chava Rosenfarb, Listy do Abraszy, Biblioteka Centrum Dialogu, Łódź 2023, przekład: Joanna Degler, Magdalena Ruta, Marek Tuszewicki, Inka Stempin, Anna Ciałowicz, redakcja: Joanna Podolska, s. 437

Chava Rosenfarb i Henryk Morgentaler

Przed wojną

PARTIA BUND

Rodziny Rosenfarbów i Morgentalerów łączyła działalność w żydowskiej robotniczej partii socjalistycznej Bund.

Rodzice Chavy – Abram (ur. 1897) i Syma (ur. 1898) – pochodzili z ubogich rodzin z Końskich. Wybrali przeprowadzkę do Łodzi, by odmienić los swojej rodziny. W mieście związali się ze środowiskiem Bundu.  Tutaj urodziły im się dwie córki: Chava (ur. 1923) i Henia (ur. 1926). Rodzina mieszkała w kamienicy przy ul. Żeromskiego 75.

Chava uczyła się w prywatnej szkole im. Medema oraz w polsko-żydowskim gimnazjum żeńskim. W domu i prywatnej szkole chłonęła kulturę i język jidysz. Chociaż pierwsze wiersze pisała po polsku, pozostała wierna językowi swojego narodu. Nieformalnie debiutowała jeszcze przed 1939 rokiem – Abram pokazał wiersze jednemu z twórców grupy Jung Jidysz i teatru Ararat – Mojsze Brodersonowi, który uznał jej talent.

Henryk był środkowym dzieckiem Józefa i Gołdy Mongeltalerów, miał starszą siostrę Gitel i młodszego brata Abrama. Ich rodzice należeli do łódzkiej warstwy robotniczej – mama parała się krawiectwem, ojciec pracował w fabryce tekstylnej oraz był aktywnym działaczem związkowym i bundowcem. To przez zaangażowanie polityczne jesienią 1939 roku, tuż po zajęciu Łodzi przez Niemców, został rozstrzelany. 

 

Wojna

WSPÓLNA KRYJÓWKA

Po utworzeniu getta Chava razem z siostrą i rodzicami zamieszkała najpierw przy ul. Lutomierskiej, a później na ul. Łagiewnickiej 8. Po ukończeniu nauki w gettowej szkole podjęła pracę w tzw. resorcie naukowym getta, gdzie zajmowała się poprawkami do psalmów przekładanych na jidysz przez rabina Emanuela Hirszenberga. Mimo trudnej gettowej rzeczywistości, związała się z kręgiem literatów tworzących w języku jidysz i zaczęła pisać własne teksty.

Rodzina Morgentalerów boleśnie odczuła początek wojny – gestapo zabiło ojca Heńka. Siostra uciekła do Warszawy, gdzie trafiła do getta, a później została zamordowana w Treblince. Heniek też próbował ucieczki z miasta, ale został złapany i musiał wrócić do Łodzi.  

W trakcie likwidacji getta rodziny Rosenfarbów i Morgentalerów ukrywały się we wspólnej kryjówce. Po jej wykryciu wszystkich przewieziono do Auschwitz-Birkenau, gdzie w trakcie selekcji zginęła Golda Morgentaler.

Chava wraz z siostrą i mamą została przeniesiona do obozu Sasel, a później do Bergen-Belsen. Tam doczekały wyzwolenia. Wojny nie przeżył ojciec - Abram Rosenfarb – jedna z ofiar alianckiego bombardowania pociągu przewożącego więźniów z Dachau w głąb Niemiec.

Heniek Morgentaler z bratem również trafili z Auschwitz do Dachau. W trakcie ewakuacji obozu znaleźli się w tym samym transporcie, co Abram Rosenfarb. Im jednak udało się przeżyć bombardowanie i uciec. 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProId0df7a8a712

Po wojnie

ŻYCIE W KANADZIE

W obozie dla dipisów w Niemczech Chava z matką i siostrą spotkały Heńka Morgentalera i jego młodszego brata. Wkrótce kobiety nielegalnie przekroczyły granicę Belgii. Heniek dołączył do nich i kontynuował rozpoczęte w Niemczech studia medyczne. Żadne z nich nie wróciło do rodzinnego miasta, ale Chava odwiedziła Łódź. W 1949 roku Chava i Heniek wzięli ślub i wyemigrowali do Kanady. W Montrealu w 1950 roku urodziła się ich córka – Goldie (imię dostała po matce Heńka). Urodzony kilka lat później syn otrzymał imię Abram po ojcu Chavy. Henryk otworzył własną praktykę lekarską. Został orędownikiem prawa kobiet do aborcji i aktywnym działaczem, który przyczynił się do przełomowych zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Chava wróciła do pisania. W 1947 roku wydała pierwszy zbiór poetycki, a kolejny, poświęcony swojemu ojcu, w 1948 roku. W 1972 roku ukazała się jej najsłynniejsza książka Der bojm fun lebn (Drzewo życia), gdzie barwnie opisała środowisko żydowskich artystów w łódzkim getcie. Tym samym dopełniła obietnicy danej sobie w Auschwitz, że jeśli przeżyje, opisze getto. Otrzymała wiele nagród, w tym w 1979 roku prestiżową Itsik Manger Prize. Uznano ją za najwybitniejszą kobietę piszącą w jidysz.

Po rozwodzie z Henrykiem w połowie lat 70. związała się z innym dawnym łodzianinem, kolegą z dzieciństwa Simchą-Binem Wienerem z Melbourne. Po jego śmierci w 1995 roku wróciła na stałe do Kanady, a w 2003 roku zamieszkała z córką, profesor literatury i tłumaczką twórczości matki. Zmarła w 2011, a Henryk w 2013 roku.

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdc6e0c95c44

Marian Turski

Przed wojną

HEBRAJSKA SZKOŁA

Urodził się jako Mosze Turbowicz w 1926 roku w Porzeczu/Druskiennikach (obecnie na granicy Litwy i Białorusi), skąd pochodziła jego mama Estera Rachela z domu Werebejczyk. Zgodnie z tradycją przyjechała z Łodzi, w której już wtedy mieszkała z mężem Eliaszem, by tam urodzić swoje pierworodne dziecko. Dziadkowie mieli w Porzeczu sklep z materiałami bawełnianymi. Marian całe swoje dzieciństwo i lata młodzieńcze spędził w Łodzi. Rodzina Turbowiczów mieszkała najpierw na ul. Szkolnej 11 (dzisiejsza ul. Mielczarskiego), a na początku lat 30. przeprowadziła się na ul. Sterlinga 14. Ich drugi syn, Wolf-Sewek urodził się w 1932 roku.

Mama była postępowa, ale w domu przestrzegano zasad koszerności. Ojciec pochodził ze znanej  rodziny rabinów z Klecka (dziś Białoruś) i szanował religijne tradycje. Za młodu, jako ideowy syjonista, należał do grupy, która stworzyła potem legendarny kibuc Deganja Bet. W 1922 grupa wyjechała do Palestyny. Eliaszowi nie pozwoliła na to choroba spowodowana ciężką raną płuc, odniesioną w czasie I wojnie światowej. Został w Łodzi. Poznał Rachelę. Wzięli ślub w 1924 roku.

W domu mówiło się po polsku, ale z ojcem Mosze rozmawiał po hebrajsku. Rodzice znali jidysz, jednak używali go tylko, by porozumiewać się między sobą.

Mosze chodził do szkoły Tarbutu przy ul. Piotrkowskiej 11, potem do hebrajskiego gimnazjum męskiego przy ul. Magistrackiej 21 (dziś ul. Kamińskiego). Ojciec z powodu choroby płuc musiał zrezygnować z pracy. Mama była urzędniczką. Niedostatek dawał się we znaki, więc Marian już jako jedenastoletni chłopak udzielał korepetycji, żeby wspomóc rodzinny budżet. 

Wojna

OPÓR CYWILNY

Urodził się jako Mosze Turbowicz w 1926 roku w Porzeczu/Druskiennikach (obecnie na granicy Litwy i Białorusi), skąd pochodziła jego mama Estera Rachela z domu Werebejczyk. Zgodnie z tradycją przyjechała z Łodzi, w której już wtedy mieszkała z mężem Eliaszem, by tam urodzić swoje pierworodne dziecko. Dziadkowie mieli w Porzeczu sklep z materiałami bawełnianymi. Marian całe swoje dzieciństwo i lata młodzieńcze spędził w Łodzi. Rodzina Turbowiczów mieszkała najpierw na ul. Szkolnej 11 (dzisiejsza ul. Mielczarskiego), a na początku lat 30. przeprowadziła się na ul. Sterlinga 14. Ich drugi syn, Wolf-Sewek urodził się w 1932 roku.

Mama była postępowa, ale w domu przestrzegano zasad koszerności. Ojciec pochodził ze znanej  rodziny rabinów z Klecka (dziś Białoruś) i szanował religijne tradycje. Za młodu, jako ideowy syjonista, należał do grupy, która stworzyła potem legendarny kibuc Deganja Bet. W 1922 grupa wyjechała do Palestyny. Eliaszowi nie pozwoliła na to choroba spowodowana ciężką raną płuc, odniesioną w czasie I wojnie światowej. Został w Łodzi. Poznał Rachelę. Wzięli ślub w 1924 roku.

W domu mówiło się po polsku, ale z ojcem Mosze rozmawiał po hebrajsku. Rodzice znali jidysz, jednak używali go tylko, by porozumiewać się między sobą.

Mosze chodził do szkoły Tarbutu przy ul. Piotrkowskiej 11, potem do hebrajskiego gimnazjum męskiego przy ul. Magistrackiej 21 (dziś ul. Kamińskiego). Ojciec z powodu choroby płuc musiał zrezygnować z pracy. Mama była urzędniczką. Niedostatek dawał się we znaki, więc Marian już jako jedenastoletni chłopak udzielał korepetycji, żeby wspomóc rodzinny budżet.

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIda0aff114e9

Po wojnie

ŻYCIE W POLSCE

Chorego na tyfus Mariana leczył w szpitalu koło Walbrzycha Arnold Mostowicz, Ocalały z łódzkiego getta. Już podczas rekonwalescencji zaczął organizować młodzież. Wkrótce został przewodniczącym Związku Walki Młodych na Dolnym Śląsku. Odnalazł matkę, która przeżyła wojnę. Wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. Zalecono mu zmianę nazwiska na nieżydowskie.

W 1946 roku rozpoczął studia prawa i historii we Wrocławiu, a w 1949 roku przeniósł się do Warszawy. Został dziennikarzem. Przez lata był związany z tygodnikiem „Polityka”. W 1965 roku w czasie stypendium w USA wziął udział w marszu Martina Luthera Kinga przeciwko segregacji rasowej. Towarzyszką jego życia była Halina Paszkowska, powstanka warszawska, która wojnę przeżyła na aryjskich papierach. Pracowała jako operatorka dźwiękowa. Ich córka Joanna skończyła Akademię Muzyczną.

W czasie antysemickiej nagonki w 1968 roku rodzina nie zdecydowała się wyjechać. Marian nie chciał opuszczać redakcji, która za odmowę druku antysemickich materiałów została osaczona. Długo nie wracał do przeszłości. Dopiero w latach 90. zaangażował się w upamiętnianie Zagłady i wspieranie odradzającej się w Polsce społeczności żydowskiej. Został niekwestionowanym autorytetem. Był jednym z inicjatorów Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. W 2020 roku w 75. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau wygłosił słynne przemówienie z apelem „Nie bądź obojętny”. Zmarł w wieku 98 lat. Jest pochowany na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie. Jego wnuki mieszkają w Chicago. 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProId0a6c66c542

Hana Svirsky

Przed wojną

INTELIGENCJA ŻYDOWSKA

Urodziła się w Łodzi 14 października 1933 roku jako Hanna Ostern. Jej rodzice – Franka (Frajda) z domu Sternfeld i Jakub Ostern byli wtedy małżeństwem od siedmiu lat. Wiedli szczęśliwe życie, dużo podróżowali, chodzili po górach. Jakub uwielbiał wspinaczki.

Gdy urodziła się Hania, mieszkali na Polesiu Konstantynowskim na Osiedlu Montwiłła-Mireckiego. Później przenieśli się do dużego mieszkania w kamienicy przy ul. Lipowej 31. Jakub pracował jako nauczyciel przyrody w żeńskim Gimnazjum im. Marii Konopnickiej przy ul. Wólczańskiej 123, a dodatkowo uczył w żydowskiej szkole. Wracając z pracy, zawsze przynosił córce podarunki w małych paczuszkach zawieszonych na guzikach płaszcza. Pochodził z Dębicy, gdzie dorastał w zasymilowanej żydowskiej rodzinie. Miał pięcioro rodzeństwa. Mama Hani w młodości komunizowała, za co w 1921 roku ją aresztowano. Znana była sanackiej policji jako „krwawa Franka”. Bratem Franki był słynny uczony kosmonautyk Ary Sternfeld.

Z Jakubem poznała Frankę jej siostra Ada (później Kalecka), która studiowała z nim na Uniwersytecie Jagiellońskim. Gosposią w domu Franki i Jakuba, a  potem ukochaną nianią Hany, była Zofia Libich, pochodząca z biednej polskiej rodziny o częściowo niemieckich korzeniach, która się jej wyrzekła. Zanim trafiła do Osternów, pracowała w jednej z łódzkich fabryk. Dwoje jej rodzonych dzieci zmarło niedługo po porodzie. Całą swoją miłość przelewała na małą Hanię.

Wojna

SPRAWIEDLIWA ZOFIA LIBICH

9 września 1939 roku armia niemiecka wkroczyła do Łodzi. Już po kilku dniach zaczęły się represje  ludności żydowskiej. Rodzice Hani wynajęli dla mieszkającej z nimi gosposi Zosi małe pomieszczenie na poddaszu. Na początku 1940 roku zaczęły się wysiedlenia do getta. Kamienica została otoczona kordonem, obie bramy zamknięto. Mieszkańców stłoczono na podwórzu. Zosia zamknęła Hanię u siebie, zaryglowała drzwi, a sama zeszła na podwórze. Przedstawiła się jako Zofia Liebich – Niemka, szczęśliwa, że wreszcie oswabadzają Łódź od Żydów. Była na tyle przekonująca, że Niemcy nawet nie pomyśleli o przeszukaniu jej mieszkania. Tak uratowała Hanę po raz pierwszy.

Franka i Jakub zdołali uciec z transportu, przedostali się do Dębicy i ukryli się w domu dziadków. Na ich prośbę Zosia przywiozła do nich dziewczynkę. Gdy w Dębicy utworzono getto, niania znów przedostała się przez granicę i wywiozła Hanę z powrotem do Łodzi. Po aresztowaniu Zosi przez Gestapo mała Hana z pomocą przyjaciółki Zosi trafiła do taty (mama zginęła w Bergen-Belsen), który ukrywał córkę w obozie dla mężczyzn.

Po wyjściu z więzienia Zosia znów przyjechała im na ratunek. We troje opuścili Dębicę na fałszywych papierach. Zanim dotarli do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie Zosia miała znajomych, Jakub przekonał ją, by zabrała Hanę do Łodzi, a on pojedzie dalej sam. Listy od niego przychodziły jeszcze przez jakiś czas. Na poddaszu przy Lipowej 31 Hana i Zosia doczekały końca wojny. 

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdc4c65c6ef8

Po wojnie

WYJAZD DO IZRAELA

Gdy 19 stycznia 1945 roku Rosjanie wyzwolili Łódź, Zosia z Hanią poszły ich witać, wraz z wieloma innymi mieszkańcami Łodzi. Osiemnaście osób z najbliższej rodziny Hany zostało zamordowanych w czasie Zagłady. Hania przyjęła chrzest i oficjalnie została córką Zosi. Odtąd wychowywała się jako Anna Teresa Libich. Poszła do Pierwszej Komunii, została gorąco wierzącą katoliczką. Za namową Zosi wstąpiła do harcerstwa. Nie miała kontaktu ze środowiskiem żydowskim.

Ada – siostra jej rodzonej mamy wraz z mężem Michałem Kaleckim chcieli ją adoptować, ale Hana się nie zgodziła. Nie chciała opuścić ukochanej opiekunki. Gdy była w klasie maturalnej w Liceum Ogólnokształcącym im. Emilii Sczanieckiej przy ul. Pomorskiej, Zosia zachorowała. Umarła 20 września 1950 roku, w wieku 49 lat. Na jej grobie Hana kazała wyryć: „Umarłaś, ale żyjesz we mnie! Kochanej Mateńce – Nulka”.

Na studiach na Politechnice Łódzkiej Hana poznała Marka Świrskiego. Pobrali się w 1957 roku, urodziła im się córka Beata (Batia). Marek ocalał z wileńskiego getta razem z rodzicami, z którymi był bardzo zżyty i którzy pokochali również Hanę. Namówili młode małżeństwo na wspólną emigrację do Izraela w 1959 roku. Tam Hana i Marek nauczyli się języka, zostali nauczycielami. Zamieszkali w Holonie, gdzie w 1966 roku urodził się ich syn Alon. Doczekali się pięciorga wnuków.

W 2008 roku Hana wystąpiła o przyznanie Zofii Libich tytułu Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. W Ogrodzie Sprawiedliwych w Yad Vashem rośnie zasadzone dla niej drzewo.

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdbbf81f1a92

Eliezer (Lolek) i Rachela Grynfeld

Przed wojną

KAMIENICA PRZY KOŚCIUSZKI


Rachela Grynfeld (z domu Grynglas) urodziła się w 1925 roku. Mieszkała przy Starym Rynku 3 w Łodzi. Grynglasowie byli także właścicielami kamienicy przy ul. Kościuszki 26. Przed wojną Rachela ukończyła szkołę powszechną oraz dwie klasy żeńskiego Gimnazjum Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich.

Eliezer urodził się w 1923 roku.  Jego ojciec Awram Grynfeld był przedstawicielem handlowym, a mama Chaja pracowała w sklepie obuwniczym i była działaczką związkową. Gdy Lolek (jak go zdrobniale nazywano) miał kilka miesięcy, jego rodzice się rozwiedli. Wychowywał się z mamą Chają Helą i dziadkami Rajzlą i Awrahamem Rosentalami w domu przy ul. Nowomiejskiej 4. Z drugiego małżeństwa ojca Eliezer miał przyrodnią siostrę Sarę.

Lolek  skończył polską szkołę powszechną i gimnazjum popołudniowe. Jeszcze przed wojną zaczął pracować: w sklepie obuwniczym, papierniczym, a później w fabryce. Religijny dziadek, nie mogąc pogodzić się z odejściem rodziny od tradycji i religii judaistycznej, zatrudnił dla Eliezera nauczyciela języka hebrajskiego i modlitw – mełameda. Ten jednak nie osiągnął z Lolkiem wielkich sukcesów wychowawczych.

 
Wojna

ADMINISTRACJA GETTA


Szczęśliwie dla Racheli i jej rodziny ich mieszkanie przy Starym Rynku znalazło się w obszarze tworzonego w Łodzi getta. Nie musieli, jak wielu innych, opuszczać swojego domu. Po dwóch latach nauki w gettowej szkole Rachela pracowała w fabryce dywanów, kapeluszy, a na ko  ńcu w resorcie metalowym.

Lolek razem z mamą i dziadkami przeżył upokarzającą deportację do dzielnicy zamkniętej. Podjął się tam pracy listonosza w gettowej poczcie, został pracownikiem administracji szpitala, by ostatecznie przenieść się do administracji nadzorowanej przez jedną z wpływowych postaci getta łódzkiego – Arona Jakubowicza, który był bliskim współpracownikiem przełożonego starszeństwa żydów w getcie łódzkim – Chaima Mordechaja Rumkowskiego.

Rachela została deportowana z likwidowanego getta w sierpniu 1944 roku. Z Auschwitz- Birkenau przeniesiono ją do obozu Halbstadt w Sudetach, gdzie pracowała przy produkcji broni. Doczekała w nim wyzwolenia przez Armię Czerwoną w maju 1945 roku.

Eliezer znalazł się w grupie kilkuset osób wybranych przez Niemców do oczyszczenia i przeszukania wyludnionego getta. Nie trafił do Auschwitz – w październiku 1944 roku został przewieziony do obozu Sachsenhausen-Oranienburg. W marcu 1945 roku znalazł się w marszu śmierci, podczas którego zginął Mendel Grossman. Lolkowi udało się uciec.

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdeead00f576

Po wojnie

ŻYDOWSKA SPÓŁDZIELCZOŚĆ

Rachela wróciła do Łodzi w czerwcu 1945 roku. Zamieszkała w kamienicy, która przed wojną należała do jej rodziców. Próbowała kontynuować naukę, ale nie udało jej się uzyskać matury.

Eliezer po ucieczce z marszu śmierci wrócił do miasta w marcu 1945 roku.

Rachela i Lolek poznali się na jednym ze spotkań organizacji syjonistycznej. W marcu 1946 roku wzięli ślub. W tym samym roku wyjechali do Niemiec z zamiarem dalszej wędrówki do Palestyny. Niestety w trakcie podróży Eliezer zachorował, co zmusiło go do powrotu do Łodzi. Rok później, w 1947 roku, do męża wróciła Rachela. Wstrzymanie możliwości dalszych wyjazdów do Izraela zatrzymało ich w Łodzi na kolejne 10 lat. W tym okresie Rachela uczyła dzieci hebrajskiego. Pracowała także w przedszkolu, domu dziecka i szkole. Lolek został mistrzem kaletnictwa i współwłaścicielem warsztatu. Po odwilży 1956 roku otrzymali zgodę na wyjazd z Polski.

Po ułożeniu sobie życia w Izraelu zaangażowali się w działalność społeczną. Upamiętniali dzieje i historię polskich i łódzkich Żydów, współpracując z Jad Waszem. Eliezer działał także w zarządach Stowarzyszenia Łódzkich Żydów w Izraelu oraz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Izraelskiej. Determinacja Lolka doprowadziła do wydania w kilku językach (m.in. polskim i hebrajskim) wierszy jego przyrodniego brata – Abramka Koplowicza, który był jedną z ofiar Auschwitz-Birkenau. 

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdf412f4dc5c

Róża i Mojżesz Zilbar

Przed wojną

SYJONIZM

Róża urodziła się w 1918 roku w chasydzkiej rodzinie. Jej rodzicami byli Szmul Dawid i Hanna Grossmanowie. Miała czwórkę rodzeństwa – Rutę (ur. 1903), Feigę (ur. 1910) Mendla (ur. 1913) i najmłodszego Jakuba. Rodzina Grossmanów przeprowadziła się do Łodzi po zakończeniu I wojny światowej i zamieszkała w kamienicy przy ul. Wschodniej 58.  W 1919 roku najstarsza córka wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. W dwudziestoleciu międzywojennym Mendel rozpoczął pracę jako fotograf – najpierw amatorsko, ale w latach 30. nawiązał współpracę z teatrem żydowskim w Łodzi. Niestety drugi brat Róży – Jakub zmarł jeszcze przed 1939 rokiem z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego.

Mojżesz (ur. 1923) był pierwszym dzieckiem Abrama i Estery Ity Zylbersztajnów. Miał trzy siostry: Frankę Frajdlę (ur. 1924), Gucię Gitl (ur. 1926) i Malkę (ur. 1927). Rodzina mieszkała w domu przy ul. Limanowskiego 15, gdzie znajdował się także sklep z obuwiem należący do Abrama. Mojżesz skończył polską szkołę podstawową i zawodową, w której zdobył zawód elektryka. Już jako nastolatek zaangażował się w działalność syjonistycznego ruchu Hanoar Hacijoni. Latem 1939 roku uczestniczył w obozie dla liderów grup młodzieżowych w Trokach, niedaleko Wilna.

 

Wojna

FARMA W MARYSINIE

Do tworzonego w Łodzi getta Różka przeniosła się z rodzicami i starszym bratem, na ul. Marynarską 55. Jej brat Mendel został zatrudniony w Wydziale Statystycznym, gdzie wykonywał zdjęcia na polecenie żydowskiej i niemieckiej administracji getta. Wykorzystując swoją pracę, zrobił także wiele nieoficjalnych zdjęć dzielnicy zamkniętej, dokumentujących jej rzeczywistość.  W tym czasie Róża zaangażowała się w działalność Farmy na Marysinie, gdzie za zgodą Rumkowskiego prowadzono ogródki warzywne. Nie wiadomo, jaki los spotkał jej rodziców – prawdopodobnie byli ofiarami jednej z deportacji z 1942 roku.

W obowiązki Farmy zaangażował się także Mosze. Działalność dla młodzieży gettowej łączył z pracą w szwalni przy ul. Łagiewnickiej 36.

W trakcie Wielkiej Szpery we wrześniu 1942 roku Niemcy deportowali jego 38-letnią mamę Esterę do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. Rok później w getcie zmarła najmłodsza siostra, Malka.

W sierpniu 1944 roku Mosze z dwiema siostrami i ojcem trafił do Auschwitz. Gitl i Franka znalazły się w marszu śmierci do obozu Stutthof. Przeżyła go tylko Franka. Moszego z Abramem przewieziono do obozu Biesnitz (Görlitz), gdzie pracowali przy produkcji pojazdów opancerzonych. Wyzwolono ich stamtąd w maju 1945 roku.

Różka ocalała.  Jej brat Mendel zginął w trakcie marszu śmierci z obozu Sachsenhausen.

  

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdf7e9959493

Po wojnie

BRICHA I PALESTYNA

Wkrótce po wyzwoleniu obozu w maju 1945 Mosze z ojcem wrócili do Łodzi. Po tygodniu podróży wysiedli na stacji Łódź Kaliska. Chłopak wrócił do działalności w młodzieżowym ruchu syjonistycznym, gdzie odnalazł przyjaciół z czasów wojny, w tym Różkę Grossman, z którą zostali parą.

Różce wraz z ocalałymi przyjaciółmi brata udało się odszukać ukryte przez Mendla negatywy. Mosze działał w organizacji Bricha, pomagając ocalałym z Holokaustu dostać się do Czechosłowacji, a stamtąd do Brytyjskiego Mandatu Palestyny.

Latem 1946 roku Mosze z Różką, niosąc walizkę ze wszystkimi odzyskanymi negatywami i odbitkami Mendla, opuścili Polskę. Do Palestyny dotarli w styczniu 1948 roku. Osiedlili się w Hajfie, gdzie mieszkali potem całe życie. Zmienili nazwisko na Zilbar.

Ich syn Szmuel (ur. 1948) dostał imię po ojcu Różki, a córka Hana (ur. 1953) po jej matce. Mosze został zmobilizowany do izraelskiej marynarki wojennej. Później kontynuował służbę cywilną w Siłach Obronnych Izraela jako specjalista od elektrotechniki.

Zilberowie należeli do aktywnych członków społeczności Ocalałych z Łodzi w Izraelu i na świecie. Odegrali kluczową rolę w uhonorowaniu twórczości Mendla Grossmana, którego zdjęcia z łódzkiego getta znajdują się obecnie w kilku kolekcjach. Różka zmarła w 2002 roku, Mosze w 2013 roku. Ich dzieci kontynuują dzieło rodziców.

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProId7ec1db21a4

Leon Weintraub

Przed wojną

RODZINA Z KAMIENNEJ

Urodził się 1 stycznia 1926 roku. Był najmłodszym z piątki rodzeństwa i jedynym synem. W domu nazywano go Lolkiem. Gdy chłopiec miał 1,5 roku, jego ojciec popełnił samobójstwo. Mama nie zgodziła się, by wydano ją ponownie za mąż. Zdjęła perukę ortodoksyjnej żony. Dzieci wychowywała sama. By utrzymać rodzinę, otworzyła małą pralnię przy ulicy Kamiennej 2 (obecnie Włókiennicza). Dziś w dawnym oknie ich domu znajduje się płaskorzeźba, która ilustruje piosenkę Agnieszki Osieckiej Kochankowie z ulicy Kamiennej.

Było to miejsce do pracy i życia; dwa pomieszczenia: pralnia i mieszkanie dla sześciu osób. Stoły za przepierzeniami w nocy stawały się łóżkami dla sióstr. Przed wyjściem na podwórze znajdował się wmurowany w ścianę kocioł z paleniskiem do gotowania pościeli, duża balia z pralką, a na suficie listwy do suszenia prania. W drugim pomieszczeniu stał kredens, za nim łóżka dla mamy i Lolka.

Szkołę Leon traktował jak swoją oazę. Był pilnym uczniem. Z dobrymi ocenami ukończył sześć klas szkoły powszechnej i przyjęto go do gimnazjum przy ulicy Sienkiewicza. W dniu, w którym miał rozpocząć tam naukę, wybuchła wojna. Lubił eskapady do parku w Helenowie i wakacje u cioci w Warcie, gdzie miał kuzynów w swoim wieku. Pamięta, jak uroczyście obchodzili Szabat. Lolek uwielbiał kino. Dzięki filmom poznawał świat i to one pomagały mu potem w najgorszych chwilach.  

 

Wojna

UCIECZKA Z AUSCHWITZ

Po przeniesieniu do getta Leon kontynuował naukę w szkole. Po jej zamknięciu został zatrudniony w zakładzie metalowym na rogu ul. Zgierskiej i Bałuckiego rynku. Później pracował jako blacharz i elektryk.

Dyscypliny wydzielania jedzenia w rodzinie pilnowała jego siostra Lola, która codziennie dzieliła skrupulatnie kupioną żywność na małe, równe porcje. Jak wspomina Leon, dzięki temu całej rodzinie udało się przetrwać do 1944 roku.

Mimo próby ukrycia się przed likwidującymi getto Niemcami Leon wraz z siostrami i mamą zostali wywiezieni do Auschwitz-Birkenau w sierpniu 1944 roku. Selekcję udało się przejść tylko jemu i siostrom.

Dzięki przypadkowemu spotkaniu z grupą więźniów przygotowywanych do wywózki Leonowi udało się uciec z obozu. Trafił do obozu w Dörnhau, gdzie pracował przy budowie projektu Riese jako elektryk – pracownik przymusowy.

W obozie przebywał do lutego 1945 roku, z marszem śmierci trafił do obozu koncentracyjnego Flossenbürg, by później być  przenoszonym do kolejnych obozów. Został uwolniony przez wojska francuskie w kwietniu 1945 roku w okolicy Donaueschingen.

Podczas leczenia wojennych ran w sanatorium Reichenau dowiedział się, że pobyt w obozach udało się przetrwać jego trzem siostrom.

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProIdfa4e39d941

Po wojnie

EMIGRACJA 1968

Na spotkanie z siostrami w obozie dla dipisów w Bergen-Belsen Leon jechał autostopem przez pięć dni i nocy. Na miejscu rozpoznał go daleki krewny, zawołał: „Ty żyjesz!". Radości ze spotkania z siostrami nie dało się opisać.

Jesienią 1946 roku Leon dostał się bez matury na wymarzone studia medyczne w Getyndze, w ramach miejsc przyznawanych ocalałym z Holokaustu. Rok później był już żonaty ze slawistką Katją Hof. Oczekiwali syna, Michała. Do Polski przyjechali na początku lat 50. Leon zaczął pracę w I Klinice Położnictwa i Chorób Kobiecych Akademii Medycznej  w Warszawie. W 1966 roku obronił doktorat i został ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Powiatowym w Otwocku. Katja pracowała jako tłumaczka, przełożyła na niemiecki m.in. dzieła Janusza Korczaka. Na świat przyszli synowie Robert i Andrzej.

Na fali antysemickiej nagonki po marcu 1968 roku Leon stracił pracę. Zdecydowali się na emigrację do Szwecji. Po roku w Sztokholmie umarła Katja. Leon do emerytury w 1991 roku pracował jako lekarz położnik. Ożenił się ponownie w 1976 roku z Evą Marie Loose, z którą ma córkę Emilię.

Od lat jest zaangażowany w działania na rzecz pamięci o Holokauście. Spotyka się z młodzieżą w Szwecji, Niemczech i Polsce. Wygłasza wykłady, udziela wywiadów. Często odwiedza Łódź. Ma dziesięcioro wnuków i sześcioro prawnuków. Mówi o sobie, że jest nieuleczalnym optymistą.

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/w-lodzi-jestesmy-zakorzenieni#sigProId8bfc228e67

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego  Narodowe Centrum Kultury Narodowe Centrum Kultury

© 2020 Centrum Dialogu. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Godziny otwarcia

GODZINY OTWARCIA BUDYNKU

Poniedziałek – piątek 11:00-18:00
Sobota – niedziela 12:00-16:00


W czasie godzin otwarcia można zwiedzać bieżące wystawy.
Ostatnie wejście na ekspozycje odbywa się
na pół godziny przed zamknięciem budynku
.


 

GODZINY OTWARCIA BIURA

poniedziałek - piątek od 9.00 do 17.00
sobota - niedziela NIECZYNNE

 

Kalendarz

Facebook

Skontaktuj się z nami

Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi
ul. Wojska Polskiego 83, 91-755 Łódź
biuro@centrumdialogu.com

tel. +48 42 636 38 21
      +48 506 155 911

NIP 7262636381

RIK 1/2010

REGON 101022466

NUMER KONTA BANKOWEGO
Bank Pekao S.A. 91 1240 3028 1111 0010 3752 7380

Gdzie nas znaleźć?