Page 99 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 99
98 OCALALI
Powiedziała mi, jak ma na imię. Zaryzykowałam i spytałam ją o adres. Ku
mojemu zaskoczeniu podała mi go, jakby sama tego pragnęła. Wygląda na to, że
też chciała mnie mieć na oku. Może ją też coś do mnie ciągnęło.
*
Przychodziłam w odwiedziny do Edzi nieproszona; przyszłam raz, drugi, i tak
zaczęłam do niej zachodzić regularnie. Poznała mnie z Lolkiem, swoim mężem,
pięknym blondynem, niezwykle sympatycznym i towarzyskim. Edzia opowiedziała
mi z dumą, że był w partyzantce i przeżył wojnę gdzieś w litewskich lasach. To
był jeden z nielicznych przypadków, kiedy Edzia wspomniała o wojnie w naszych
typowych, niezgrabnych rozmowach. Zazwyczaj rozmawiałyśmy o trywialnych,
codziennych problemach i nie robiłyśmy prawie żadnych aluzji do naszych
wspólnych wspomnień. Co się tyczy Lolka, przy nim od razu poczułam się jak
w domu. Jak to mówią, nadawaliśmy na tych samych falach. Kulturalny człowiek
o dobrych manierach. Bardzo chciałam, żeby miał o mnie dobre zdanie. Naprawdę
mi na tym zależało. Dlatego musiałam zbliżyć się do niego, żeby wybadać, czy
Edzia któregoś razu nie wygadała prawdy o mnie.
Edzia i Lolek zapoznali mnie ze swoim kręgiem znajomych, z których wszyscy
to byli nasi ludzie, przybyli stamtąd; ludzie kulturalni, inteligentni. Na szczęście
nikt z nich nie był razem ze mną w kacecie. Ciągnęło mnie do nich jak ćmę do
ognia. Nasze częste spotkania sprawiły, że widywałam się z Edzią częściej może,
niż byśmy sobie tego obie życzyły. Byłyśmy jednak uwikłane w sytuację, którą
same stworzyłyśmy. Przyjmowałyśmy ją jako coś, czego nie dało się zmienić.
I tak stałam się dla Edzi zawsze obecną wysłanniczką przeszłości, a ona dla
mnie – tym samym. Ja, koszmar Edzi na jawie, a ona – mój. Symbolizowała moją
jedyną chwilę człowieczeństwa, dobroci, a ja – jej chwilę poniżenia. Przypomi-
nałam o jej psim zachowaniu, o czołganiu się na czworaka i błaganiu o życie.
Ona przypominała mi, jak zdobyłam się na to, by ratować ludzkie istnienie.
Tym sposobem związała nas dziwna przyjaźń – nasza nagroda i kara za to,
że przeżyłyśmy.

