Page 54 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 54

ARCYDZIEŁO                            53



                                               2

             Sonia i Wiktor wynajmowali skromną chatkę w Górach Laurentyńskich jeszcze
             w czasach, gdy ledwo byli sobie w stanie na to pozwolić. Kiedy dzieci były małe
             i w mieście zaczynały się wielkie upały, nie można było oprzeć się pokusie wyjazdu
             na co najmniej kilka tygodni. Sonia i Wiktor pożyczali pieniądze, odmawiali sobie
             drobnych przyjemności, takich jak kino, teatr czy koncert, albo zakup ubrania,
             które nie było absolutnie konieczne, i przenosili się do domku nad jeziorem, nad
                             3
             Le petit lac mirage , w ustronnej, spokojnej okolicy, z dala od zgiełku typowego
             letniska, półtorej godziny drogi od Montrealu.
                Później, kiedy wszystkie dzieci poszły do szkoły, a najmłodszy, Danny, zaczął chodzić
             do przedszkola – Sonia mogła wtedy zacząć pracę – wówczas ona i Wiktor wykupili
             chatkę i jeździli tam nie tylko każdego lata, ale niemal w każdy weekend. Wiktor
             pracował jako nauczyciel w podstawówce i, choć był też pisarzem o rozpoznawalnym
             w kraju nazwisku, na pisarstwie zarabiał nie więcej niż tyle, żeby móc kupić rocznie
             kilka nowych książek do swojej biblioteczki. Sonia też była nauczycielką. Z ich wspól-
             nej pensji mogli skromnie żyć, płacić czynsz za mieszkanie i opłacać chatkę w górach.
                Przez wszystkie te lata nie odłożyli zbyt wiele pieniędzy na renowację domku,
             pozostawał więc w istocie tą samą drewnianą ruderą, którą był, gdy wynajęli go po
             raz pierwszy. Koniec końców, ile czasu spędzali w środku, będąc tutaj? Przyjeżdżali
             przecież dla malowniczych widoków. Co najważniejsze: w domku nie padało, piec
             i kominek działały dobrze i nigdy nie brakowało drewna na opał.
                Bądź co bądź, przyjeżdżając tutaj, czuli się za każdym razem nie tylko radośni,
             ale wręcz odnowieni. Przestrzeń dookoła, obfite piękno ziemi i bliskie, otwarte
             niebo, które jak ekran prezentowało nieustanny, zachwycający spektakl wszelkich
             kolorów i kształtów chmur, budziło w sercach tęsknotę, by zjednoczyć się z panującą
             wokół harmonią, pragnienie, by stać się jej częścią i powrócić do bezpośredniego
             kontaktu ze wszystkim, co żyje i istnieje na szerokim bożym świecie.



             3    Le petit lac mirage (franc.), dosł. małe jeziorko mirażowe albo złudne – według informacji prze-
                kazanej przez córkę Autorki, to nazwa wymyślona przez pisarkę, jezioro w Górach Laurentyńskich
                niedaleko miasteczka  Ste. Adele dokąd jeździła z matką jako dziecko, nazywa się Le petit lac.
   49   50   51   52   53   54   55   56   57   58   59