Page 52 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 52
Arcydzieło 1
1
Góry Laurentyńskie w Quebecu , które zaczynają się kilkadziesiąt mil za Mon-
2
trealem, to góry łagodne, niezbyt wysokie. Można wygodnie jeździć przez nie
samochodem. Są pełne kryształowych, zimnych jezior i lasów, które rozpalają
się kolorami w czas cudownego „indiańskiego” lata, to jest gdy nadchodzi długa
jesień. Kanadyjska wiosna nie istnieje bowiem niemal wcale. Któregoś pięknego
dnia zimowy śnieg, który obficie zalega tu przykuty do ziemi przez ponad pół
roku, zaczyna topnieć. Dzień później nagie drzewa stoją już, oczekując na liście,
a następnego dnia witają świat migotliwą zielenią, jak gdyby roiło się na nich od
chmar małych, zielonych ptaszków. Niedługo potem wiosna oficjalnie melduje
się w kraju, jak lokaj czekający na swoją panią, która może przybyć w każdej
chwili. I oto wkrótce lato nadchodzi i zaczynają się upały.
Taki właśnie jest kontynentalny klimat Quebecu. Utratę wiosny rekompensuje
z naddatkiem jesień, długi okres po zakończeniu lata, w zachodach słońca brązo-
wych, żółtych i czerwonych, ale przede wszystkim złotych. Miasta i miasteczka
ze swoimi parkami, z długimi alejami i wąskimi uliczkami, obstawionymi przez
szpalery drzew, kąpią się jakby zanurzone w palecie malarza, lub jak gdyby ktoś
poobwieszał je wszystkie grudkami złota. Opadające liście wirują w powietrzu
1 Opowiadanie w języku jidysz pt. Dos majsterwerk opublikowane po raz pierwszy w „Di Goldene
Kejt” 112 (1984), s. 81-109.
2 Góry Laurentyńskie w prowincji Quebec w Kanadzie to łańcuch górski na obszarze tzw. Tarczy
Kanadyjskiej, pozostałość po działalności lodowcowej.

