Page 50 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 50

OSTATNIA MIŁOŚĆ                         49



             bogatym w dzieła sztuki jak Paryż. Teraz jednak nie mógł oderwać wzroku od
             figur stojących w atelier.
                Stary człowiek zaczął się niecierpliwić:
                – Pan przyszedł w sprawie auta? – rzucił ostro.
                Jean-Pierre zapytał, wciąż wpatrując się w rzeźby:
                – Dlaczego chce pan je sprzedać?
                – Już go nie potrzebuję – odpowiedział starzec. – To, czego mi trzeba, znaj-
             duje się w okolicy.
                Wyszli do garażu. Samochód nie przypadł Jean-Pierre’owi szczególnie do gustu.
             Stary francuski jaguar z dziwnymi, pomarańczowymi pokrowcami na siedzeniach.
             Ale silnik wyglądał pierwszorzędnie, a poza tym maszyna miała stosunkowo mały
             przebieg. Wsiadł do auta, aby je wypróbować. Po kilku minutach jazdy poczuł
             się w nim bardzo dobrze i postanowił je kupić.
                Przez cały ten czas Jean-Pierre i starzec niemal nie patrzyli na siebie, każdy
             zanurzony we własnym świecie i myślach. Starzec chyba miał jakiś sentyment do
             tego samochodu, również Jean-Pierre zaczął odczuwać dziwne uniesienie, nie
             pojmując, co się z nim dzieje. W takim nastroju zapłacił staremu człowiekowi
             za samochód. Potem powiedział:
                – Chciałbym kupić jedną z pańskich rzeźb, monsieur.
                Starzec gwałtownie pokręcił głową:
                – One nie są na sprzedaż.
                Jean-Pierre wyjechał z Montrealu samochodem. Im dłużej jechał, tym lepiej
             się w nim czuł. Myślał o tym pojeździe niemal z czułością. Pojazd poruszał się
             bez zarzutu, jakby sam z siebie. Gdy po dłuższej podróży Jean-Pierre zbliżył się
             do Gór Skalistych, już tak kochał to auto, że zamiast iść do hotelu, zanocował
             w nim. Czuł się silny, planował wyprawy na szczyty pokrytych śniegiem gór.
             W tym samochodzie dobrze mu się myślało, a jeszcze lepiej marzyło. Nigdy
             w życiu nie czuł się tak wolny i szczęśliwy. Być może było tak dzięki wielkim
             przestrzeniom tego kraju, zdumieniu i zachwytowi w cieniu majestatycznych
             szczytów gór tu na północy, gdzie w połowie sierpnia w samym środku nocy na
             zewnątrz można było czytać gazetę czy książkę, a tajemnica życia była niemal
             na wyciągnięcie ręki.
   45   46   47   48   49   50   51   52   53   54   55