Page 48 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 48
OSTATNIA MIŁOŚĆ 47
opowiedzieć, co oznaczało, że ją oszukuje. Karał się więc, unikając jej pod byle
pretekstem.
Wkrótce potem wzięli ślub. Był to wielki dzień dla nich obojga. Zmęczeni,
ale w podniosłym nastroju po skromnej uroczystości w domu rodziców, pojechali
do swojego nowego, małego mieszkania i objęci padli na łóżko. Jean-Pierre zaraz
zasnął. Róża nie budziła go. Mieli przed sobą całe życie, aby czuwać. Również
ona zapadła w sen z uśmiechem na ustach.
Dopiero jakiś czas potem Jean-Pierre zdał sobie sprawę z tego, że między
nimi się nie układa. Przebywanie z nią nie dawało mu już tej uroczystej radości,
nie napełniało go zachwytem. Za każdym razem, kiedy brał w ramiona krągłe,
ulegle ciało Róży, dostrzegał gdzieś w sobie martwą Amalię przyzywającą go do
siebie z przemożną siłą. Amalia prześladowała go nawet wtedy, gdy nie trzymał
żony w ramionach, lecz po prostu był obok niej. Wspaniale kwitnąca Róża, nie
wiedzieć czemu, wydawała mu się przy tym zwiędła, jakby pozbawiona soków.
Była postarzała i sucha, podczas gdy Amalia kusiła go życiem wiecznym, które
trwało poza starością i czasem. Szukał więc jakiegoś męstwa, wielkiego śpiewu,
bojaźni i ekstazy, jedności życia i śmierci.
On, taki gadatliwy, który potrafił również bez słów, samym dotykiem, powie-
dzieć Róży, co do niej czuje, był jak z drewna, stał się niemy.
Róża nie wiedziała, co się z nim dzieje. W obawie, że go straci, zaczęła się
dla niego stroić i malować. Starała się być radosna, kokieteryjna, uwodzicielska
i pełna namiętności. Wychodziła z siebie, nie wiedząc, jak z nim rozmawiać, jak
się zachowywać, aż w końcu zmęczyła się tymi próbami. Wówczas chwyciła się
ostatniej nadziei, jaką były dla niej uczciwość i przyzwoitość – zasady, których
oboje przestrzegali.
– Jean-Pierre, już mnie nie kochasz? – zapytała.
– Kocham cię – odpowiedział, nie okazując tego jednak z takim entuzjazmem
jak kiedyś, kiedy ona kokieteryjnie pytała, czy ją jeszcze kocha. Chciał być z nią
szczery, ponieważ również i jemu pozostała tylko szczerość. I wciąż jeszcze pla-
nował, że opowie jej o Amalii.
Wyczuła w jego głosie szczerość, ale intuicja zaczęła płatać jej figle. Drżącym
głosem stwierdziła:

