Page 42 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 42

OSTATNIA MIŁOŚĆ                         41



             święta… taka nierealna… i nierzeczywista. Myślę o tym, że ona jest studentką, a ja
             mechanikiem samochodowym. Rozumie pan, monsieur? To jest mój problem.
             Drżę z obawy o swoje szczęście. Mam wrażenie, że powinienem się modlić…
             złożyć jakąś ofiarę. Muszę… aby nasz sen się spełnił. Oficjalnie zawrzeć związek
             małżeński to błahostka, prawda?
                W Gawrielu coś się poruszyło. Chłopięca, niemal dziecięca szczerość tego
             młodego człowieka bez wątpienia była prawdziwa. Położył dłonie na ramionach
             Jean-Pierre’a i poklepał go po przyjacielsku:
                – Wszystko będzie dobrze, zapewniam pana.
                – Skąd ta pewność? – Jean-Pierre popatrzył na niego.
                – Wnoszę to, widząc, jak bardzo jest pan zakochany i jak iluzoryczne są pana
             problemy.
                – Oszalałem.
                – To prawda. Ja także.
                Chłopak uśmiechnął się ze współczuciem:
                – Zakochał się pan w młodej dziewczynie?
                – Nie, w starej kobiecie, która umiera. I dopiero teraz mam prawdziwe pro-
             blemy. No dobrze. Chce pan, abym poczekał z panem na narzeczoną. Tymczasem
             proszę wziąć ode mnie ten papierek – wręczył mu banknot, który trzymał w ręku
             – a ja opowiem panu o swoich problemach.




                                               5

             Gawriel z trudem zwracał się do tego obcego chłopaka, początkowo na przemian
             milcząc i wyrzucając z siebie półsłówka. Każdy z nich zajęty był własnym niepo-
             kojem i niepewnością. Ale powoli niechęć Gawriela zamieniła się w nieodpartą
             potrzebę uwolnienia się dzięki słowom, spowiedzi, w chęć przebicia tego pęche-
             rza, który od dawna jątrzył się zamknięty w sercu. Oto znalazł się obok niego
             człowiek gotów go wysłuchać… I to nawet z dużym zainteresowaniem. Właśnie
             w tej chwili wielkie, brązowe oczy w kształcie śliwki spoglądają na niego, a ich
             niepokój znika. Dusza obcego zbliża się do jego duszy i – już nie są sobie obcy.
   37   38   39   40   41   42   43   44   45   46   47