Page 41 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 41
40 OCALALI
była przystrzyżona na paryską modę. Miał szerokie, wydatne usta, szlachetny nos
i ostro zarysowane kości policzkowe, duże, kształtne uszy, zza których wyłaniały
się kręcone pasma włosów. Te męskie ostre rysy twarzy zyskiwały nieco miękkości
jedynie dzięki wielkim brązowym oczom o kształcie śliwki; to one sprawiały, że
z całej twarzy emanowało ciepło. Całe jego oblicze było uwznioślone, chociaż
spokój, który wcześniej się na nim malował, już nie rzucał się w oczy. A jeśli
chodzi o ręce chłopaka – Gawriel potrafił wiele wyczytać z wyglądu i kształtu
dłoni – dopiero co poczuł ich skrytą siłę w uścisku, którym go tamten obdarował.
W pierwszym momencie był podejrzliwy. A może to jakiś ukartowany pod-
stęp? Wprawdzie był w Paryżu incognito, ale przecież mógł zostać porwany
w celach rabunkowych. Automatycznie wsunął dłoń do kieszeni i rozejrzał się
po ogrodzie, szukając oczyma innych gości.
– Naprawdę, monsieur – chłopak mówił dalej twardą angielszczyzną – chciał-
bym dostać od pana te pięć dolarów na cele pokojowe. Dlatego proszę, aby pan
zaczekał tu ze mną. Moja dziewczyna… przyjdzie lada chwila. Już powinna
tu być… jakąś godzinę temu. Rozumie pan, monsieur – chłopak przeszedł na
francuski – czuję pańskie… Widzę, że z pana kieszeni wystaje katalog Luwru…
monsieur… bardzo proszę.
Gawriel spojrzał mu prosto w oczy:
– Czego pan chce ode mnie tak naprawdę?
– Tak naprawdę, monsieur, chcę, aby zaczekał pan ze mną na moją narzeczoną.
– Dlaczego nie może pan zaczekać sam?
– Mogę, oczywiście, ale chciałbym dać panu pokwitowanie i… obawiam się,
że ona nie przyjdzie. Muszę po prostu z kimś porozmawiać…
– Dlaczego miałaby nie przyjść?
– Bo miała przyjść po swoich kursach między jedenastą a dwunastą. Zwykle
bywa tu już około jedenastej. Spotykamy się tu, przy rzeźbach Moora. A dzisiaj
miał być ten najważniejszy dla nas dzień. Mieliśmy ustalić datę ślubu. Rozumie
pan, monsieur? Oboje tak bardzo się kochamy i wszystko układa się tak dobrze…
Jej rodzice w Filadelfii zgadzają się, moi również. Ale, monsieur, bądźmy reali-
stami. Życie i świat śmierdzą, proszę mi wybaczyć te słowa, monsieur. Tak więc
obawiam się, że coś… coś mogło stać się z naszą miłością. Ponieważ ona jest taka

