Page 37 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 37
36 OCALALI
Nie mógł znieść jej szeleszczących słów. Każde jej zdanie raniło mu serce.
– Amalio, proszę cię… – błagał ją.
Ale ona mówiła dalej:
– Nie wolno ci mu płacić, rozumiesz, kochany? – Czule pogłaskała jego dłoń.
– Ponieważ wtedy straciłoby to sens i stałoby się czymś tandetnym. Musisz mu
powiedzieć, co się ze mną dzieje. Musi o wszystkim wiedzieć. Dlatego wiem, że
będziesz na to potrzebował czasu, ale wiesz, ile mi jeszcze zostało… – Znowu
zaskoczyła go żartobliwą iskrą w oczach. – Będzie to też dla ciebie dobra wy-
mówka, aby nie siedzieć ciągle przy mnie. Ja wiem, że tego potrzebujesz, że jako
artystę pewnie cię to ciekawi. Pielęgniarka zostanie ze mną, nie będziesz musiał
się martwić.
Po raz pierwszy rozpłakał się w jej obecności. Jego ramiona mocno drżały:
– Dlaczego jesteś taka brutalna, Amalio?
– Nie ja – odpowiedziała przejęta jego bólem. – Los jest brutalny. Zrozum.
Jeszcze nigdy tak cię nie kochałam jak teraz. I nigdy tak do ciebie nie tęskniłam
jak w tej chwili. Być może styl mojej czułości zaczyna się zmieniać.
4
Gawriel nie umiał sobie poradzić z prośbą Amalii. Wydawało mu się, że jej
spełnienie byłoby szaleństwem tak z jej, jak i z jego strony. Otchłań rozpaczy,
która go ogarniała, zyskała nowe wymiary. Był pewien, że gorączka i choroba
zmieniają jej psychikę, a ona wciąga go wraz z sobą w tę makabryczną, chaotycz-
ną rzeczywistość, w której wszystko było zdeformowane niczym w krzywym
zwierciadle. Przez kolejne dwa dni nie wychodził z hotelowego pokoju. W tym
czasie nie wspomnieli ani słowem o misji, którą mu zleciła. Zaległo między nimi
niewygodne milczenie. Trzeciego dnia wyszedł na ulicę, zostawiając ją w pokoju
z pielęgniarką. Kiedy Amalia zobaczyła, że zakłada płaszcz, nie poruszyła się.
Jedynie uśmiech Mona Lizy zakwitł na jej ciemnych, zabarwionych gorączką
ustach. Pożegnała go ruchem palców, z daleka. On nie podszedł, by ją ucałować
czy pogłaskać, ona też nie poprosiła, aby to uczynił.

