Page 32 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 32

OSTATNIA MIŁOŚĆ                         31



                Bardzo troszczył się o jej zdrowie, a jedynym sposobem, aby o tym zapomnieć,
             była praca. Od świtu do późnej nocy, kiedy tylko miał wolną chwilę, stał przy
             warsztacie z młotkiem, rzeźbiarskim nożem albo dłutem w dłoni. Z czasem tylko
             jedno go inspirowało, jeden temat powracał w jego pracach – Amalia. Zaczął
             ją kształtować na dziesiątki sposobów w szlachetnych, eterycznych postaciach.
             Dzięki niemu w glinie, metalu, kamieniu – materiałach, w których pracował –
             rozkwitała jej duchowa przejrzystość. Chciał ją uwiecznić w tych formach, nie
             pozwalając, by się wymknęła jego palcom, pragnął zatrzymać ją na zawsze, chciał
             uwiecznić w rzeźbach swoją miłość i wierność.
                Nagle jego atelier stało się jej pełne. Dom z Amaliami. A jemu wciąż było jej
             mało. Był jak opętany, jak w transie, w upojeniu; spadł na samo dno rozpaczy
             jak żebrak, a w tym samym czasie czuł się wywyższony i dumny jak król, jakby
             dopiero teraz poczuł w sobie artystę.
                Jeszcze nigdy nie było mu tak trudno rozstawać się ze swoimi pracami jak
             teraz, gdy musiał sprzedać jedną z figur Amalii. Za każdym razem, gdy pakował
             jakąś rzeźbę, wydawało mu się, że do skrzyni wkłada ją i samego siebie, jakby ich
             wspólne „ja” opuszczało dom. Aby odnieść taki pakunek do sprzedawcy, musiał
             się sycić jej kojącym uśmiechem, a przychodziło mu robić to coraz częściej, po-
             nieważ w końcu Amalia wyjechała do sanatorium w Górach Laurentyńskich .
                                                                               10
                W pustym mieszkaniu przeżywał piekielne męki. Jej odczuwalne zniknięcie
             było nie do zniesienia. Wydawało mu się, że słyszy jej kroki za sobą. Jej postać
             z zewsząd wychodziła mu naprzeciw, a w studio, gdzie najczęściej przesiadywał,
             z otaczających go rzeźb Amalii wchłaniał emanację jej duszy i to go wzmacniało.
             Z czułością i wzruszeniem opiekował się jej koralowymi azaliami stojącymi na
             oknie studia, mówiąc do nich na głos: moja biała Amalio. Ledwo mógł się do-
             czekać końca tygodnia, kiedy wybierał się do niej w góry.
                Karmiona tęsknotą, troską i obawą, że ją utraci, jego muza coraz bardziej
             rozkwitała. Stał się sławny z dnia na dzień. Figury Amalii rzucały czar na tych,
             którzy je oglądali, jakby z każdej brązowej lub kamiennej postaci emanował ciepły



             10   Łańcuch górski znajdujący się w prowincji Quebec, na obszarze tzw. Tarczy Kanadyjskiej.
   27   28   29   30   31   32   33   34   35   36   37