Page 30 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 30

OSTATNIA MIŁOŚĆ                         29



             dostała posadę w eleganckiej kwiaciarni. Kochała kwiaty o ciemnosłonecznych
             barwach, chociaż to biały był ulubionym kolorem, w którym najchętniej się
             pokazywała. Wielkie okno w studiu Gawriela całe było zastawione kwitnącymi
             azaliami w kolorze ciemnego koralu – barwie zachodzącego słońca.
                Tak mocno troszczyła się o swoje kwiaty i tak często o nich mówiła, że Gawriel
             czasami mówił do niej: „Moja Biała Azalio”.
                Również w sercu nazywał ją dwoma różnymi imionami o bliskim znacze-
             niu: Moja Biała Dama Kameliowa oraz Moja Biała Gejsza. Oba te określenia
             pasowały do niej nie tylko dlatego, że Dama Kameliowa nosiła we włosach białą
             kamelię, czy też dlatego, że cierpiała na gruźlicę, a także nie dlatego, że gejsza
             nawiązywała do japońskiego epizodu w życiu Amalii oraz do porcelanowej bieli
             jej twarzy, przypominającej kolor twarzy gejszy – ale dlatego, że przebudzenie
             jej choroby, z czego na początku nie zdawali sobie sprawy, rozbudziło w niej rzą-
             dzę miłosnych pieszczot. Często dobrotliwie porównywał ją do wyrafinowanej
             kurtyzany, która nigdy nie przekracza granic wulgarności – i jeszcze bardziej
             jej pragnął. Później szlachetny, gorączkowy rumień pokrył jej policzki, czyniąc
             ją jeszcze piękniejszą.
                I tak mijały lata, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Nie zawsze pano-
             wała między nimi zgoda. Okruchy nudy zakradały się w mijające dni, dysonanse
             i nieporozumienia zdarzały się częściej niż kiedyś, ale zwykle kończyły się chwi-
             lami porozumienia, celowego wznoszenia się ponad codzienność, a wówczas
             światło wierności na nowo oświetlało ciepłymi promieniami szarą, monotonną
             równinę rutyny.
                Gawriel był tym, który zazwyczaj starał się, aby godziny ich oddalenia kończyły
             się jak najszybciej. Jeśli naprawdę bywał przeciętny jako artysta, to jednak jego
             współżycie z Amalią było arcydziełem. I właśnie to arcydzieło zaczęło powoli
             promieniować na jego twórczość. Prawdziwie twórcza siła miłości stymulowała
             jego artystyczne moce. Jeśli życie gdzieś łączy się ze sztuką tak prawdziwie, że
             aż samo staje się kreacją, tak działo się w ich przypadku. A oni, doświadczeni
             wojną i w prywatnym życiu, jasno zdawali sobie z tego sprawę. Wiedzieli, jak
             bardzo należy to cenić, więc każdy ich dzień był skończonym rozdziałem czegoś
             na kształt powieści lub poematu symfonicznego.
   25   26   27   28   29   30   31   32   33   34   35