Page 29 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 29

28                            OCALALI



         przywiozła z Kanady, ale również nie potrafiła uporządkować chaosu uczuć, które
         ją opadły w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin.
            Zrobił to za nią, a ona – ze swoimi własnymi zmorami – pozwoliła mu na
         to, zachowując się tak lekkomyślnie być może po raz pierwszy w życiu. Zdała się
         na niego, choć raczej nie miała pojęcia, jakim jest człowiekiem na co dzień. Ale
         w mocy jego słów pobrzmiewał rozkaz losu na dobre czy na złe, potwierdzenie,
         że są sobie przeznaczeni.
            Przesunęła swój wyjazd na inny dzień, on zrobił to samo. Spędzali czas ra-
         zem, nie rozstając się nawet na chwilę. W czasie miłosnych rozkoszy, których
         doświadczała, łzy płynęły jej z oczu.




                                          2


         Gawriel dotrzymał słowa. Nigdy jej nie zdradził, ona jego też nie. Było jej z nim
         dobrze. Nigdy dokładnie nie stwierdziła, czy jej uczucia do niego są takie same,
         jak jego do niej. Ale to nie wydawało się ważne. Jego miłość, okazywana pomoc,
         miłosne doświadczenia z nim napełniły jej serce takim bogactwem, tak obficie
         zabarwiły jej dni, że bycie z nim, rozmawianie i milczenie, stały się jej tak po-
         trzebne jak powietrze, którym oddychała. Stała się bardziej wrażliwa, zmysłowa
         niż wcześniej, jakby odkurzył istniejące w niej, ale dawno nie dotykane struny
         odczuwania. Nosiła w sercu pewien rodzaj zachwycającej, czułej wdzięczności
         dla niego, nie umiejąc jej nazwać innym słowem niż miłość. Jak dojrzała roślina,
         która w końcu otrzymała niezbędne pożywienie, odżyła, stała się niczym kwiat
         w pełni rozkwitły i zaczęła rozsiewać wokół siebie duchowe perfumy, które
         opromieniały wszystko w jej otoczeniu.
            Gdy tylko Gawriel rozstał się z żoną, a Amalia otrzymała papiery rozwodowe
         od męża, urządzili się w Montrealu, u stóp góry, w samym centrum miasta,
         w apartamencie, w którym on mógł oddawać się swojej pracy. Żyli skromnie
         z tego, co od czasu do czasu zarabiał, sprzedając swoje rzeźby, a także z zarobków
         Amalii sprzedającej kwiaty. W Japonii nauczyła się robić rozmaite aranżacje
         kwiatowe, a dzięki swojemu pociągającemu wyglądowi i dobrej francuszczyźnie
   24   25   26   27   28   29   30   31   32   33   34