Page 39 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 39
38 OCALALI
twarz. Emanował z niej spokój. Ale gdy uważnie popatrzył w duże, brązowe,
lśniące oczy obcego, zauważył, że pełno w nich niepokoju. Miał niespokojne
spojrzenie czujnego zająca, który wyczuwa zbliżające się niebezpieczeństwo. Jego
brązowa, zmierzwiona czupryna drżała przy najlżejszym powiewie wiatru nad
czołem jak pęk znaków zapytania.
– Dziękuję – powiedział Gawriel, biorąc gazetę, po czym wstał.
Chłopak wstał również:
– Jest pan Amerykaninem? – zapytał.
– Nie, Kanadyjczykiem – odpowiedział Gawriel.
– Naprawdę? Co pan powie? – krzyknął chłopak z entuzjazmem. – Zawsze
marzyłem o tym, by pojechać do Kanady, odwiedzić kanadyjskie Góry Skaliste.
Jestem alpinistą. Właśnie wracam z gór.
– Doprawdy? – Gawriel rzucił bez cienia zainteresowania, bardziej z grzecz-
ności pytając: – Co jest atrakcyjnego w górskiej wspinaczce?
– Lubię flirtować ze śmiercią. – Chłopak szedł obok Gawriela. – To, rzecz
jasna, nie jest mój zawód. Jestem mechanikiem samochodowym. – Widząc, że
nie jest w stanie zainteresować swojego słuchacza, dodał z poczuciem winy: –
Jestem paryżaninem. Mój angielski nie jest najlepszy, prawda?
– Ujdzie. – Gawriel uśmiechnął się blado.
– Uczę się angielskiego od mojej narzeczonej. Jest Amerykanką. Studiuje
francuski na Sorbonie. – Powiedział to ze szczególną dumą. – Czekam tu
właśnie na nią. Dzisiaj jest ważny dzień w naszym życiu. I wybieramy się na
piknik. Stąd ten plecak. Była też ze mną w Alpach. Pan rozumie, monsieur,
wspinaczka górska to dla mnie zmysłowa przyjemność. Każda góra jest jak
kobieta, którą pragnie się zdobyć czy pokonać, a przy tym można skręcić
kark… Musieliśmy jednak wrócić do Paryża, ponieważ właśnie zaczęły się
jej kursy.
Gawriel słuchał go jednym uchem. Nie reagował na jego słowa. Jednak obcy
cały czas szedł tuż obok. W końcu Gawriel spojrzał na niego pytająco:
– Czy pan czegoś ode mnie chce?
Nieznajomy zbliżył się do niego:
– Monsieur, czy naprawdę jest pan za pokojem na świecie?

