Page 246 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 246

LISTY DO BOGA                         245



             posiada jakieś znaczenie. Nawet w kacecie  czepiałem się kurczowo tej wiary.
                                                  8
             Teraz jednak, po tylu złotych jesieniach od wyzwolenia, podczas gdy leżysz
             w sąsiednim pokoju w Twoim łóżku chorego niczym na tratwie, która niedługo
             odpłynie od moich brzegów, a sznur łączący Cię ze mną wyślizguje się z moich
             rąk – odczuwam pustkę… Pustka wypełnia całe moje życie. Strach przed Twoim
             cierpieniem, Tato, jest dla mnie jedynym dowodem na to, że żyję.
                To przywodzi mnie do ostatecznej prawdy o mnie, Tatusiu mój – że, koniec
             końców, stałem się nieuleczalnym psychopatą. Psychotyczna paranoja schizo-
             frenicznej osobowości – to diagnoza, jaką mi postawiono, jaką postawiła mi
             w pierwszym rzędzie ona, moja żona Malka.
                Dygoczę. W tej oto chwili dostaję ataku paniki. Skręcam się z przerażenia,
             gdy myślę o tym, że wkrótce otworzą się szeroko drzwi i ukaże się w nich lekarka
             wszechświata, Malka, moja żona. Przeszyje mnie blaskiem swych zielonych oczu
             o czułym a zarazem ostrym spojrzeniu, obwiąże mnie jedwabnymi pasmami
             czarnych jak smoła włosów i obejmie żelaznym uściskiem gładkich, pulchnych,
             zwodniczo czułych ramion. Ubóstwiam ją. Ona jest wszystkim, co posiadam.
             Jest moim przeznaczeniem. Próżno wołać ratunku.
                Niebo szarzeje, zaczyna świtać. Pierwszy promień słońca wskoczył na szybę
             okna. Oto widzę, jak Malka zbliża się i staje obok mnie. Słyszę jej głos:
                – Dzień dobry, mój skarbie. Dam ci zastrzyk, żebyś nie odczuł tak silnie
             wstrząsów... Dziś jest piątek. Elektrowstrząsy przyniosą ci dobry, spokojny
             szabas.
                Zawiązuje rękawy mojego kaftana bezpieczeństwa i opętuje mnie jedwabiem
             swych niekończących się czarnych włosów, przytrzymując miękkimi dłońmi,
             które posiadają siłę żelaznych obcęgów. Jej słodka twarz i przeszywające do
             głębi spojrzenia promieniują pragnieniem, by mnie zniszczyć. Przeprowadza
             śmiertelną kurację swymi boskimi elektrowstrząsami. Już oto opasuje moją gło-
             wę taśmami, już przyciska elektrody do mych skroni. Naciska włącznik. Ratuj,
             Ojcze mój, ratuj!


             8    Kacet – od niemieckiego skrótu: KZ (Konzentrationslager) – potoczne określenie obozu koncen-
                tracyjnego.
   241   242   243   244   245   246   247   248   249   250   251