Page 242 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 242

LISTY DO BOGA                         241



             te słodkie, jak i te gorzkie dni były szczęśliwe. Tyle że wtedy jeszcze o tym nie
             wiedziałem.
                Czy masz do mnie żal, Tato, że nie przychodzę wystarczająco często do
             Twojego pokoju, by Cię odwiedzić  i posiedzieć trochę przy Twoim łóżku? „Nie
                                           3
             możesz na mnie patrzeć… Zajmuje mi to za długo, co?” – pyta mnie Twój mądry,
             bolesny uśmiech. Smutne, wszystko mówiące spojrzenie Twych zmęczonych,
             zaczerwienionych, wodnistych oczu przesuwa się po mnie i próbuje odgadnąć,
             czy przyszedłem tylko po to, by pobyć z Tobą chwilę, czy też trzymam może
             w ręce strzykawkę z morfiną. Wiesz równie dobrze jak ja, że tak naprawdę jest
             ona głową węża, a jej igła jego ostrym językiem, który wstrzykuje w Ciebie
             śmiertelną truciznę.
                Czy mam Ci wyjawić, Tatusiu kochany, że tak rzadko przychodzę, by posiedzieć
             obok Twego łóżka, ponieważ boję się Twojego cierpienia, drogi mój? Boję się,
             że w chwili rozpaczy spełnię Twe skryte życzenie i przyspieszę… koniec Twojego
             życia… z litości, ze względu na zakaz znęcania się nad istotami żywymi, z bolesnej
             bezsilności. Nie przychodzę, ponieważ Cię tak mocno, tak po dziecięcemu ko-
             cham i siła tej miłości odpędza mnie od Twego łoża boleści. Moje przywiązanie
             do Ciebie jest tak silne, że aż dławi mnie niczym sznur zaciśnięty wokół szyi, tak
             wielkie – że odwodzi mnie od zmysłów.
                Dlatego lgnę do Ciebie wszystko i nic niewiedzący nie-boże mój… chory, bez-
             silny, umierający. Dlatego wołam do Ciebie z głębi mego pogrążonego w zamęcie
             serca. Z głębokości wołam … Pomóż mi w godzinie, kiedy nie ma żadnej pomocy!
                                   4
                Nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego wzbudziłeś we mnie pragnienie „pi-
             sania” w tę koszmarnie zimną, nocną godzinę, jak zwykli robić to Proust i Kafka.
             Czy nie wiesz, że moja niezdolność trzymania pióra w ręce oznacza w rzeczy-
             wistości, iż nie mogę wydobyć na powierzchnię świadomości tego wszystkiego,



             3    Bohater opowiadania odnosi się w tym opowiadaniu do kolejnych przykazań (micwot), które są
                istotnym elementem życia religijnego i moralnego Żydów.
             4    Z głębokości wołam do Ciebie, Panie… to początek psalmu 130, który ma charakter pokutny, jest
                wyrazem wiary w Boże miłosierdzie i wybaczenie grzechów, odmawiany często podczas żałoby
                jako modlitwa za duszę zmarłego, ale także błaganie o pomoc w najtrudniejszych momentach.
   237   238   239   240   241   242   243   244   245   246   247