Page 237 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 237

236                           OCALALI



         Na próżno szukać wytchnienia. Nie ma wyboru, trzeba wieść życie w sąsiedztwie
         tych oto ołtarzy.
            Ledwie rok temu oboje, Mania i Fajwel, byli tu na Jukatanie jako turyści.
         Przyjechali świętować rocznicę ślubu. Spędzili tu niezapomniane, świąteczne dni.
         Dlatego zatrzymają się tu i tym razem, w hacjendzie na drugim końcu miasteczka.
            Mania zaczyna się ubierać jak meksykańska Indianka, żeby jej nikt nie roz-
         poznał. Fajwel zapuścił szerokie, meksykańskie wąsy. Wystroił się w ponczo, a na
         głowie nosi sombrero. Wygląda bardzo męsko i pociągająco. Nocą tańczą przy
                                                     15
         świetle wielkich gwiazd, w cieniu piramid. Mariachi  przygrywają im na bandżo
         i śpiewają melancholijno-tęskne ballady, przeplatane gorącymi rytmami, które
         rozgrzewają krew w żyłach.
            Fejgele rośnie jak na drożdżach. Ma pięć lat. Nosi już czerwony płaszczyk
         z czerwoną czapeczką. Pasuje na nią jak ulał. Cudowne z niej dziecko. Turyści,
         którzy przyjeżdżają do piramid, gapią się na nią z podziwem. Manii przychodzi
         do głowy, że tak jak teraz serce topnieje jej z rozkoszy, tak też zamarznie ono
         z przestrachu, jeżeli tylko w kimś spośród turystów obudzą się podejrzenia.
         Fajwelowi nie dokuczają takie obawy. Jest dumny z Fejgele. To najczulszy ojciec,
         jakiego tylko można sobie wyobrazić. Dopiero teraz czuje, jak bardzo pragnął mieć
         dziecko, mówi do Manii. Czasami zapomina, że to dziecko nie jest jego. Mania
         i Fajwel są ogromnie szczęśliwi tym skradzionym, meksykańskim szczęściem.
            Ale nie Fejgele. Ona jest nieszczęśliwa. Dorasta z dziwnym poczuciem, że
         Mania nie jest jej matką.
            – Nie nazywaj mnie Fejgele – odzywa się często do Manii.
            – Dlaczego nie? – pyta roztrzęsiona Mania. – Jesteś przecież moim dzieckiem.
            – Nie, nie jestem.
            Fejgele wpada w płacz, jakby bała się strachu Manii.
            – Boję się – gaworzy – chcę do domu, do mojej mamusi… Chcę moją mamusię.
            – Ja jestem twoją mamusią…
            – Nie, nie jesteś. Mojej mamusi dłoń jest cieplejsza niż twoja.


         15   Mariachi – muzyk lub grupa muzyków wykonująca regionalną muzykę ludową na ogół taneczną.
            Tradycyjny meksykański zespół mariachi ma w swoim składzie: skrzypce, gitary, mandoliny i trąbki.
   232   233   234   235   236   237   238   239   240   241   242