Page 235 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 235

234                           OCALALI



            Zostawia śpiące dziecko na łóżku i biegnie do supermarketu po mleko dla
         niemowląt. Kupuje sporo butelek, żeby broń Boże nie zabrakło jej mleka
         dla dziecka… cokolwiek by się nie działo. Kupuje też pieluchy, smoczki, puder
         dziecięcy, wazelinę, po czym biegnie do swoich znajomych sklepów z ubranka-
         mi dla dzieci i kupuje nowiuteńką wyprawkę dla noworodka. Prawda, ma w domu
         całą szufladę ubranek, ale na dzisiejszą okazję potrzeba jej czegoś wyjątkowego.
         Bierze też czerwony płaszczyk z czerwoną czapeczką. Nie szkodzi, będzie czekał
         cierpliwie, aż Fejgele skończy pięć lat. Ale zabawek żadnych nie kupuje. Nie ma
         na świecie piękniejszych zabawek od tych, które zmajstrował Fajwel. Przecież
         uszykował je wszystkie dla niej, dla ich córki.
            Ot i Mania widzi Fajwela. Nie ma przed nim tajemnic. To jej jedyny przy-
         jaciel. Od razu pokazuje mu dziecko. Tak jak się spodziewała, Fajwel obdziela
         je pocałunkami. Zaraz potem wyrzuca Manii, dlaczego to popełniła tak wielki
         grzech, dlaczego złamała serce młodej matce. Ale gdy się tak na nią złości,
         z jego oczu Mania odczytuje czułą wdzięczność. Przecież on też pragnie mieć
         ptaszynkę w gnieździe. On sam wyczekiwał, aż Mania zrobi coś takiego, bo-
         daj się miała dopuścić przestępstwa albo zaryzykować własnym życiem, żeby
         w tym ich smutnym domu zrobiło się jaśniej, bo nie ma siły się z nią rozwieść,
         tak bardzo ją kocha, a ona jego też. To prawda – ani miłość, ani dobrostan
         ich domu nie usprawiedliwiają popełnionego przestępstwa. Tak, to straszli-
         we przestępstwo… straszliwe, szczególnie dlatego, że dokonane przez dawną
         więźniarkę.
            Fajwelowi nie przychodzi jednak nawet do głowy iść na policję. Przecież skażą
         ją na dożywocie. A dlaczego miałaby go spotkać taka kara, żeby mu odebrali
         ukochaną Maniusię? Nie, raczej zostanie wspólnikiem jej winy. Razem odbędą
         karę w więzieniu swoich sumień.

                                          *

         Mania widzi siebie i Fajwela pakujących cały swój dobytek, gorliwie, w przestrachu.
         Szykują się do ucieczki z kraju. Policja już zaraz ma wpaść na ich ślad. Fajwel jest
         pełen energii. Wygląda młodo i zdrowo. Muskularne ramiona o nabrzmiałych,
         błękitnych żyłach wyglądają mu spod podwiniętych rękawów, gdy taszczy walizki
   230   231   232   233   234   235   236   237   238   239   240