Page 233 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 233

232                           OCALALI



            Zakrada się do pokoiku, w którym pokazuje się, przez szybę, nowo narodzone
         niemowlęta dziadkom, ciotkom, kuzynom i kuzynkom. Mania czuje, jak przenika
         ją zazdrość; zazdrość, która może zabić człowieka. Nie może się powstrzymać
         i również daje znak, czterema rozczapierzonymi palcami, by pielęgniarka po dru-
         giej stronie szyby pokazała jej noworodka, który leży w białym łóżeczku numer
         cztery, zaraz przy oknie. I dzieje się cud. Ku niewysławialnej rozkoszy Manii, do
         szyby podchodzi uśmiechnięta pielęgniarka z zawiniętym w pieluszki dzieckiem
         na ręku. Podnosi je bardzo blisko do twarzy Manii po drugiej stronie szyby, żeby
         Mania mogła się mu dobrze przyjrzeć. Co za wspaniałe dziecko! Twarzyczka
         tak słoneczna, że trzeba zmrużyć oczy, żeby patrzącego nie oszołomiło bijące
         z niej światło.
            – Miałam dokładnie taką dziewczynkę – odzywa się do kobiety, stojącej obok
         niej przy szybie. – Niemcy ją zamordowali. Miała pięć lat.
            Kobieta obdarza ją przeszywającym spojrzeniem i odsuwa się od niej, jak się
         Manii wydaje, z przerażeniem.
            – Byłabym już dzisiaj babcią, młodą babcią, a moja Ptaszyna by tu dzisiaj
         leżała w połogu, jako młoda matka.
            Kobieta stojąca po drugiej stronie Manii pyta ją, wskazując oczami niemowlę
         po drugiej stronie szyby:
            – Pani wnusia?
            – Tak – odpowiada Mania. – Dziecko mojej córki, Fejgele.
            Wychodząc z powrotem na korytarz oddziału, Mania zauważa, że na recepcji,
         obok poczekalni, nikogo nie ma. Siostry są zajęte przynoszeniem niemowląt
         matkom w pokojach, żeby je nakarmiły. Mania zdejmuje płaszcz i wiesza go na
         wieszaku w poczekalni. Zdejmuje biały fartuch, wiszący na stojaku po drugiej
         stronie lady, wciąga go na siebie i pewnym krokiem wkracza do jednej z sal dla
         pacjentek, a potem do następnej.
            Szechina  spoczywa na twarzach młodych, świeżo upieczonych matek. Ich zaczer-
                   13
         wienione twarze lśnią wśród poduszek. Drżąc, niezgrabnie zajmują się okruszkami


         13   Szechina – niecielesna Obecność Boga, przez kabalistów ukazywana jako żeński aspekt Boga. Jej
            obecność była odczuwana w Świątyni Jerozolimskiej, ale jej zasięg nie ma granic.
   228   229   230   231   232   233   234   235   236   237   238