Page 221 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 221
220 OCALALI
– Zaczynasz się ode mnie separować, prawda, kochanie? – usłyszała jego szept.
– O, daj mi teraz spokój, François – szepnęła w odpowiedzi. – Nie mam
cierpliwości, muszę dogonić…
– Co musisz dogonić?
– Sama nie wiem. Po raz pierwszy czuję, że nie wiem, jak to nazwać…
– Tchnienie życia? Jak w obozie?
– Tak, przywiązanie. Dokładnie tak, jak wówczas.
Większość turystów jeszcze tego samego dnia wróciła do Cusco. Ale Simon
nie mógł się oderwać od tego, co zobaczył.
– Wiesz co, kochanie – zwrócił się do Lei – przenocujmy tutaj, to uda się
nam zobaczyć wschód słońca.
Spojrzała na niego zakłopotana. Simon i wschód słońca? Zgodziła się. Na
szczycie góry znajdował się pensjonat dla tych, którzy chcą przenocować, aby
obejrzeć wschód słońca.
Również tutaj, w pokoju, który im przydzielono, stało urządzenie z tlenem,
na szczęście nie było im potrzebne. Spali wyśmienicie i jeszcze przed świtem
ubrali się ciepło, po czym zaraz wyszli na zewnątrz. Nad głowami rozpoście-
rała się granatowa kopuła nieba otoczona zygzakowatymi cieniami gór. Ale na
wschodzie, spoza górskich szczytów, zaczął wypływać czerwonopomarańczowy
strumień światła. Rozlewał się coraz szerzej po niebie, zamieniając się w czerwony,
świetlisty ocean, pośrodku którego pojawił się zaokrąglony grzbiet ognistego
lewiatana – słońce. Jego promienie spływały kaskadami z górskich skał i ka-
18
miennych uskoków, aż dotarły do Machu Picchu i zabarwiły kamienne ruiny
złocisto-czerwonym blaskiem.
Lea i Simon stali obok siebie i przyglądali się barwnemu spektaklowi, który
rozgrywał się przed ich oczyma. Nie zamienili ze sobą ani słowa. Nagle Lea spoj-
rzała na twarz Simona, różowo oświetloną przez słońce. Zauważyła, jak grymas
bólu i smutku wykrzywia jego usta przedziwnym uśmiechem. Spoglądał w dal,
18 Lewiatan (hebr.) – legendarny potwór morski, wspominany w kilku miejscach w Starym Testa-
mencie.

