Page 215 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 215

214                           OCALALI



         zmysły, opuszczając je wyzwolona. W ten sposób również dzisiejsze popołu-
         dnie spędziła z nim w pokoju, w którym, z dala od szumu owadów i śpiewu
         ptaków na zewnątrz, było tak cicho, że François słyszał odgłos kapania jej łez
         na jego palce.
            Późnym wieczorem Simon przyszedł z wiadomością:
            – Jutro jedziemy na polowanie! Czy pomyślałaś kiedykolwiek, moja droga,
         że będziemy kiedyś polować na krokodyle?
            Cały kolejny dzień Simon z niecierpliwością wypatrywał tej krokodylej wy-
         prawy. Frau Sterbe wyjaśniła, że krokodyle pojawiają się jedynie po zachodzie
         słońca. Tak więc czekali, aż zacznie się zmierzchać. Wówczas służba przygoto-
         wała motorówkę, latarnie i sznury. Pięciu mężczyzn wsiadło na łódź. Ekspedycji
         przewodziła Frau Sterbe. Ubrana w parę sportowych, męskich spodni i brązową,
         męską bluzę usiadła naprzeciw Lei ze strzelbą na kolanach.
            – A gdzie strzelba dla mnie? – Simon zwrócił się do Frau Sterbe tonem
         uprzejmego wyrzutu.
            Kobieta zaśmiała się krótko:
            – Przykro mi, ale uzbrajanie turystów jest wbrew prawu.
            – Jedziemy na własną egzekucję? – Lea zapytała François, który siedział przy
         niej. – Teraz, nocą, załatwi to własnymi rękami. Jak mogli pozwalać nam pływać
         w rzece, w której są krokodyle?
            Zanurzali się w dżunglę coraz głębiej, całymi godzinami płynąc wzdłuż rzeki.
         Motor szumiał cicho. Nie mogli też rozmawiać zbyt głośno. Noc była jak zwykle
         upalna, ciężka od nadmiaru wilgoci i trudnej do zniesienia duchoty. Nie spotkali
         ani jednego krokodyla.
            – Donnerwetter , muszę znaleźć dla was chociaż jednego! – uparła się Frau
                         15
         Sterbe. A wówczas, jakby na zawołanie, z ciemnej wody wynurzyło się ciało ni-
         czym kamień, a w zasadzie sam pysk. Pełen ostrych zębów, uśmiechnięty. Służba
         nastawiła latarnie. Frau Sterbe mruknęła zadowolona:



         15   Zwrot z języka niemieckiego – dosł. Donner (grzmot) i Wetter (pogoda) – burza z piorunami –
            wyraża złość, zaskoczenie lub niedowierzanie, tłumaczone potocznie na polski jako „psiakrew!”,
            „do stu piorunów”, „niech mnie piorun trzaśnie!”.
   210   211   212   213   214   215   216   217   218   219   220