Page 203 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 203
202 OCALALI
Minęło kilka tygodni. Lea siedziała z Simonem przy śniadaniu. Simon nie
mógł znieść jej przesadnej, fałszywej pogody. Ogarnęła go złość. Nie mógł się
przyzwyczaić do jej nowego zachowania.
– Wyglądasz okropnie, moja droga – odezwał się do niej. – Co się stało
z twoimi oczyma? Są czerwone i opuchnięte… Jak pęcherze. Powinnaś zamówić
wizytę u okulisty. I dlaczego nie pomalujesz się, aby przesłonić szarość cery? To
by dodało ci trochę świeżości.
Nagle zamyślił się. Wyciągnął rękę w kierunku stojącej na stole miski z owo-
cami. Wziął lśniące duże jabłko i, obierając je z czerwonej skórki, nad czymś się
zadumał. W końcu rzekł:
– Wiesz, co mi przyszło do głowy, kochanie? Potrzebujesz zmiany. To jasne
jak słońce. Dlaczego nie mielibyśmy pojechać w podróż do Ameryki Południowej
teraz, nie czekając na wiosnę? I wiesz co? Przeżyjemy prawdziwą przygodę. Nie
będziemy podróżować standardowym szlakiem turystycznym. Poszukamy takich
miejsc, do których rzadko kto zagląda.
Spojrzała na niego z pytającym zdumieniem w oczach. Czyżby on też czegoś
szukał? Co chciał znaleźć?
*
Małym, trzęsącym się samolotem dla około dwudziestu pasażerów przelatywali
nad jeziorem Maracaibo w Wenezueli, zmierzając do słynnego wodospadu An-
gel. Samolot był na wpół pusty. Chyba nie miał też odpowiedniej klimatyzacji,
ponieważ powietrze wewnątrz parzyło. Po jednej stronie Lei siedział Simon,
a po drugiej – François.
– Jestem z tobą – szeptał do jej ucha – na wypadek, gdybyś mnie potrzebowała.
Nosił tę samą marynarkę w kratkę, którą zawsze miał na sobie, kiedy się z nim
spotykała.
– Nie jest ci gorąco? – zapytała.
– Mnie jest zawsze gorąco – uśmiechnął się łagodnie – ale raczej się nigdy
nie pocę.
Przewodniczka wycieczki, młodo wyglądająca farbowana blondynka w gra-
natowym, letnim kostiumie, energicznie i nerwowo krzątała się po samolocie.

