Page 202 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 202

FRANÇOIS                            201



             twórcą, aby umieć zakończyć to drogo opłacone ocalone życie? Nawet do tego
             nie mam talentu?
                Każdego dnia François spędzał z nią w samochodzie kilka godzin. Do domu
             nigdy go nie zaprosiła, chociaż była tam całymi dniami sama. Obawiała się, że
             może mu tam zabraknąć powietrza do oddychania. Dlatego wolała jeździć z nim
             po okolicy za miastem. Na początku nie czuła do niego fizycznego pociągu. To
             jątrząca się rana w jej sercu potrzebowała go jak balsamu – i tyle. Ale potem
             w jej ciele obudziło się pożądanie, które za każdym razem było coraz silniej-
             sze. Opuściwszy miasto, wynajęła na kilka godzin pokój w motelu. François
             spędził ten czas razem z nią. Miał ciało Michała Anioła w średnim wieku. Był
             wobec niej bardzo czuły. Jego słowa brzmiały piękniej niż jakiekolwiek fran-
             cuskie wyznanie miłosne. Wypowiadał je w języku, który był ponad wszelką
             mową.
                – Jesteś piękna, mon amur – mówił.
                – Jak to możliwe? – dziwiła się. – Simon pękłby ze śmiechu, gdyby usłyszał to,
             co mówisz. On nie wierzy w to, że potrafię znaleźć kochanka i to jeszcze takiego
             jak ty, najlepszego. Masz cudowne ręce, François.
                – Odpowiednie dla twoich łez… możesz śmiało płakać.
                – Łzy przeciekają przez twoje palce. Tak długo nie płakałam.
                François gładził siwe pasma włosów na jej głowie:
                – Twoje wielkie oczy przemawiają do mnie muzyką czystej ludzkiej samotności.
             Twoje usta mokre od łez wsysają mnie aż do najbardziej obojętnego milczenia
             uniwersum.
                – To ty uczyniłeś mnie piękną – odpowiedziała. – „Słyszałam słowa pewnego
             myśliwego, który powiedział, że śmiertelnie ranny jeleń skacze najwyżej”. François,
                                                           8
             znasz ten wers? Pochodzi z utworu Emily Dickinson .
                Objął ją troskliwym ramieniem:
                – Otaczam cię sobą jak świątynią. Módl się do piękna nieziemskiej, fatalnej
             miłości.



             8    Emily Dickinson (1830-1886) – amerykańska poetka, nazywana poetką ogrodów i śmierci.
   197   198   199   200   201   202   203   204   205   206   207