Page 190 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 190
François 1
François pojawił się i zmarł – nagle. Przyszedł na świat ni stąd, ni zowąd. Paryżanin
mieszkający w Montrealu. Mężczyzna w nieokreślonym wieku. Ubrany w gar-
nitur z angielskiej wełny w kratkę. Okulary do czytania w kieszonce marynar-
ki, pod którą miał dżersejową koszulkę z wywiniętym kołnierzykiem polo.
Jego głowę porastały gęste, falowane, czarne włosy, a nad pełnymi ustami je-
żył się prostokątny, ciemny wąsik. Śniade, opalone oblicze pokrywała siatka
zmarszczek od wiatru, a brązowe, zamglone spojrzenie emanowało skrywaną
melancholią.
Wydarzyło się to pewnego zimowego wieczoru. Zaspy śniegu przesłoniły
okna domu. Śnieżna biel na zewnątrz wbijała się w granat nieba. Zamarznięty
księżyc i gwiazdy niczym roziskrzone ziarna lodu przepływały przez tkaninę
białych, przejrzystych chmur. Z kominów na sąsiednich dachach wydobywał
się cienki, biały dym, poszarpany przez wiatr niczym tchnienie pary z wielkich,
kamiennych pysków. W domach paliły się kominki.
Lea stała przy oknie i wyglądała na zewnątrz, wypatrując Simona, który miał
wrócić z biura. Wokół panowała cisza. Ale wycie wiatru na zewnątrz zdawało się
przenikać do pokoju, łącząc się z łkaniem, które wyrywało się z jej serca.
Co we mnie tak płacze, co przejmuje mnie takim niepokojem? – pytała samą
siebie. Czy to dlatego, że przez cały dzień była w domu sama, podobnie jak wczoraj
1 Opowiadanie pt. François opublikowane w języku jidysz po raz pierwszy w „Di Goldene Kejt” 135
(1993), s. 16-47.

