Page 174 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 174
W SERENGETI 173
– Disgusting – wymamrotała, krzywiąc się.
Pan Mashada wyjaśnił:
– Masajowie przestrzegają czegoś w rodzaju przepisów koszerności. Nie piją
mleka, jeśli wiedzą, że będą później jedli mięso.
W tej chwili grupa mężczyzn, kobiet i dzieci otoczyła gości. Tym, co szcze-
gólnie zdziwiło i przykuło uwagę Masajów, były włosy pokrywające białe ręce,
nogi i klatki piersiowe pod rozpiętymi koszulami mężczyzn. Oni, których skóra
na całym ciele była gładka, bez najmniejszego włoska, nie mogli zrozumieć, jakim
sposobem włosy mogły tak po prostu wyrosnąć z ciała. Zaczęli więc skubać białe
ręce mężczyzn, próbując sprawdzić, czy włosy te są prawdziwe, czy sztuczne. Jeden
Masaj z ciekawości aż zanurkował palcami do ucha Simona i próbował wyrwać
włosek ze środka. Wesoły śmiech dorosłych i dzieci niósł się po placu między
chatami. Biali ludzie byli strasznie zabawni.
Na polecenie siwowłosego, ale żwawego starca, wymalowani Masajowie
z włóczniami w dłoniach ustawili się w końcu w rząd i zaczęli wykonywać taniec,
małymi kroczkami i podskokami okrążając podwórze w rytm monotonnych
pomruków.
– To wszystko, co im pozostało z dawnej świetności – objaśnił pan Mashada. –
Tak, wojowali kiedyś nie po to, żeby podbijać. Pochodzą z północy. Przybyli hordami
z Egiptu i wyparli lokalne plemiona. Ich zasadą było nigdy nie przejmować kontroli
nad pokonanymi. Nieustraszeni i perfekcyjnie władający włócznią, nigdy jednak nie
używali zatrutych ostrzy, jak to robili wojownicy innych plemion. To było poniżej
ich godności. Nigdy nie rozstają się ze swoimi włóczniami, ale kowali je wykonu-
jących uważają za nieczystych i odrażających. Myją ręce po przywitaniu się z nimi.
Nie wolno im wżenić się w rodzinę kowali, a ten, kto śpi z córką kowala, może być
pewien, że rychło umrze. Ogółem Masajowie żyją dziś tylko tradycją, symbolami
swojej przeszłości. Gdyby nie mogli podtrzymywać tradycji, straciliby szacunek
do samych siebie, i być może już całkiem by wymarli. Może nas bawić ich dumne
lenistwo. Jeśli akurat nie pasą krów, tańczą. Nie jest to jednak taki zwykły taniec.
Czerpią z niego duchową satysfakcję. Jest powiązany z ich rytuałami religijnymi.
Wierzą w jednego Boga i uważają się za jego naród wybrany. Patrzą z góry na inne
czarnoskóre plemiona, tak samo jak na białych ludzi. Twierdzą, że Bóg stworzył

