Page 166 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 166

W SERENGETI                          165



                – A ja mam sąsiadkę, która wygląda jak małpa! – zawtórowała jej druga,
             nieco gruba, pani.
                – Za to ty, moja droga, wyglądasz jak gazela… – jeden z kolegów obdarzył ją
             wątpliwym komplementem.
                – A ty jak słoń! – odwdzięczyła się kobieta. – Twoje słoniowate filozofie
             bardzo tu pasują.
                – Jednym słowem, wybraliśmy się na safari, żeby fotografować sami siebie –
             podsumował ktoś pół żartem, pół serio.
                – To, co spotyka zwierzę, spotyka też i człowieka. – Simon usłyszał, jak Marysia
             cytuje werset z Koheleta  panu Mashadzie, który stał po jej drugiej stronie. – Ale
                                  19
             gorszy jest człowiek od zwierzęcia. Człowiek zabija nie tylko dlatego, że musi
             jeść, ale także dla perwersyjnej przyjemności. Czysta żądza mordu, bez żadnego
             pożytku. Skandalicznym marnotrawcą natury jest człowiek.
                Simon nie mógł znieść jej nagłej, moralizującej przemowy. A przede wszyst-
             kim, dlaczego przyczepiła się do Hindusa i nie daje mu spokoju? Nagle usłyszał,
             jak roześmiała się i zakrzyknęła:
                – Niech pan tylko na nie spojrzy, panie Mashada!
                Równolegle do autobusów, w odległości paru metrów, cwałowały dwa brzucha-
             te strusie na szybkich, pałąkowatych nogach, jak gdyby ścigały się z kierowcami.
                – Największe ptaki na świecie! – powiedział pan Mashada z dumą, jak gdyby
             rozmiar strusi był jego zasługą. – Ten po prawej, strojny w czarno-białe pióra, to
             jest on. Proszę tylko zobaczyć, jak dumnie trzyma głowę, jakby się chełpił swoim
             strojem i swoimi muskularnymi udami, niemądry. Przez tę piękność wybijano
             niegdyś tysiące samców, żeby samica naszej rasy czerpała przyjemność ze strojenia
             się w kapelusz ze strusimi piórami. – Pan Mashada dodał z humorem: – My ludzie
             zepsuliśmy strusiom reputację. Każdego tchórza porównujemy ze strusiem. Tak
             naprawdę w strusiach nie ma ani krzty naszej strusiowatości. Siadają na ziemi
             i chowają głowę w piórach lub w piasku, bo w ten sposób odpoczywają. Z dale-
             ka wyglądają wtedy jak pagórki. Pozycja obronna. Tymczasem są cudownymi,



             19   Koh, 3;19.
   161   162   163   164   165   166   167   168   169   170   171