Page 153 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 153
152 OCALALI
i uważała, że dodaje mu ona egzotycznego dostojeństwa. (Jej rodzice bynajmniej
nie byli aż tak entuzjastyczni wobec ich małżeństwa).
Co się tyczy najważniejszych zdarzeń, jakie dotknęły żydowską społeczność
w obecnym stuleciu – Zagłady i powstania państwa Izrael – Simon Braun uważał
pierwsze z nich za przerażającą tragedię, a drugie – za pozytywne zjawisko. Jednak
ani na pierwsze, ani na drugie nie spoglądał z czysto żydowskiego punktu widzenia,
ale ze znacznie szerszej perspektywy. Kiedy Ameryka dołączyła do wojny przeciw
hitlerowskim Niemcom, on, jako oficer, został wcielony do korpusu sanitarnego i nie-
jeden raz znajdował się bezpośrednio pod ostrzałem niemieckiej artylerii. Po klęsce
Hitlera, wspólnie z innymi żydowskimi wojskowymi odwiedził szereg wyzwolonych
obozów koncentracyjnych i doznał wstrząsu. Nie mógł sobie poradzić z faktem, że
ludzki duch mógł zniżyć się do takiej orgii zła i że cywilizacja i technologia mogły
iść ręka w rękę z tak zwierzęcymi instynktami. Lecz jeśli Zagłada wywarła na nim
prawdziwe, osobiste wrażenie, objawiło się ono w tym, że po zwolnieniu z wojska,
po zakończeniu wojny, postanowił wyspecjalizować się w psychiatrii. O samej
Zagładzie niewiele w tamtych latach mówiono czy pisano w Ameryce. Jeśli już, to
sporadycznie i mimochodem. Panowało swoiste tabu w tym temacie.
To było wszystko. Tak Simon, jak i Mildred byli humanistami i ateistami, ich
dzieci nie odebrały żadnego religijnego wychowania. A jednak, podobnie jak
w swojej przedwojennej młodości – wszystko, czego Simon Braun w sobie niena-
widził, przypisywał małemu, skomplikowanemu, zaniedbanemu Żydkowi, który
siedział w jego porządnym, wysportowanym ciele nowoczesnego Amerykanina.
*
Jak gdyby w odpowiedzi na swoje myśli, doktor Braun zobaczył, jak na tarasie
domu gościnnego pojawiła się młoda kobieta i lekkim, szybkim krokiem podeszła
do stolika, na którym ganiały się małpki. Usiadła na jednej z ławek i wyciągnęła
aparat fotograficzny z płóciennej torby, którą miała zawieszoną na ramieniu.
Małpki rozbrykały się jeszcze bardziej, gdy zaczęła prędko pstrykać guzikiem
aparatu, uwieczniając zwierzątka w trakcie skoku, we wszystkich możliwych
pozycjach. Kiedy przerwała fotografowanie i rozejrzała się, zauważyła doktora
Brauna w oknie i pomachała mu.

