Page 148 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 148

W SERENGETI                          147



             nie posiadał również introspektywnej inteligencji ani wrażliwości językowej, by
             precyzyjnie zwerbalizować swój stan wewnętrzny. Zwykły, przeciętny neurotyk
             chciał tylko móc jak najlepiej dopasować się i funkcjonować w codziennym
             życiu, diabli z poznaniem samego siebie. Prędzej mu ono namiesza w głowie niż
             pomoże korzystać z życia.
                Profesor Braun uważał się za przedstawiciela humanistycznego kręgu psy-
             choanalityków ze szkoły Ericha Fromma, Carla Rogersa i Maslowa. Do jego
             najważniejszych osiągnięć należało wprowadzenie nowej techniki „maratonów”,
             czterdziestoośmiogodzinnych sesji grupowych, w których uczestnicy całkowicie
             izolowali się od świata zewnętrznego, rozbierali z nieużytecznej teraźniejszości,
             spędzali dzień i noc razem, bez przerwy, i jak archeologowie próbowali dokopać
             się, u siebie samych i u innych, do najgłębszych warstw wewnętrznych, skłębio-
             nych światów swojego cierpienia.
                Doktor Braun sądził również, że podobnie jak psychoanalitycy musieli sami
             przejść proces psychoanalizy, zanim mieli prawo przyjmować pacjentów, tak
             i każdy kierownik grupy psychoterapeutycznej sam musi przejść przez doświad-
             czenie „maratonu” – i taką właśnie „maratonową” sesję zaplanował dla swojej
             grupy na jutro, po powrocie z foto-safari w Serengeti. Miała trwać jeden dzień
             i jedną noc. Zaraz potem uczestnicy pojadą z powrotem do wygodnego hotelu
             w Nairobi i przeprowadzą właściwe seminarium. Taki był jego plan.
                Słońce kompletnie znikło za drzewami akacjowymi. Natychmiast zrobiło się
             ciemno i ożywiająco chłodno. Powietrze zaczęło pachnieć słodkimi aromatami
             przypraw, choć na podwórzu nie rosły kwiaty ani żadne inne rośliny. Chyba że
             to mimozy , albo żółtobrązowe kępy trawy między grudami żółtej, piaszczystej
                       8
             ziemi, wydawały z siebie ten wyrazisty aromat.


                                               *
             Mildred skończyła rozpakowywać walizy. Z małej łazienki dobiegał jej głos,
             przyjemnie mruczący do akompaniamentu dźwięków prysznica. Simon Braun


             8    Mimozy nie rosną w Serengeti, może autorka pomyliła je z żółtymi roślinami akacjowymi, które
                występują w formie krzewów i są ważnym elementem ekosystemu Tanzanii.
   143   144   145   146   147   148   149   150   151   152   153