Page 146 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 146

W SERENGETI                          145



             grupach, by móc zobaczyć zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Być może
             więc turystyka pomoże rządom krajów afrykańskich wypełnić spoczywającą na
             nich misję i bardziej sumiennie będą starały się uchronić ten święty skarb przed
             unicestwieniem, dla ich własnego dobra i dla dobra całej ludzkości.


                                               *
             Kula purpurowego słońca zadziwiająco prędko opadła na korony ciernistych
             akacji, które razem z gigantycznymi mimozami i drzewami eukaliptusowymi
             okalały podwórze domu gościnnego nieregularnym kręgiem. Gałęzie drzew nie
             rosły wzwyż, ale poziomo. Sprawiały przez to wrażenie kręgu otwartych parasoli.
                Pnie dwóch spośród akacji znaczyły dwie żółte plamy. Na początku Simon
             Braun myślał, że plamy te są odblaskiem zachodzącego słońca. Ale gdy słońce
             głębiej wgryzło się w koronę drzewa, zaczął rozróżniać kształty dwóch bosych
             ludzi, których ciemne twarze i kończyny zlewały się z kolorem pni drzew. Dwie
             żółte plamy były dwoma płachtami, które dwaj smukli mężczyźni nosili ubrane
             jak rzymskie togi, rozwiązane nad jednym ramieniem. Każdy z nich trzymał obie-
             ma rękami włócznię zarzuconą równolegle za kark i wystającą po obu stronach
             ramion. Obaj mężczyźni, oparci lekko o pnie drzew, stali nieruchomo, na jednej
             nodze, wokół uda której zarzucona była druga, i wpatrywali się w dom. W tym
             nagłym zmierzchu zaczęli wyglądać tak, jakby sami byli swego rodzaju giętkimi
             roślinami. Simon Braun domyślał się, że są to dwaj członkowie plemienia Masa-
             jów , jedynych reprezentantów rasy ludzkiej, którzy zasiedlali równiny Serengeti.
                 7
                Na kamiennym tarasie domu gościnnego pół tuzina małpek bawiło się przy
             jednym z metalowych stolików i stojących wokół ławeczkach, w podskokach
             goniąc jedna za drugą. Grupa starszych małp siedziała skulona razem na blacie
             drugiego stolika. Iskały się nawzajem. Od czasu do czasu spoglądały bystrym,
             szyderczym wzrokiem na białoskóre stworzenie, którego tors wystawał spod
             założonej na okno moskitiery, a z ich roześmianych ust dobywał się zduszony
             kwik. Sęp o wielkich, rozpostartych skrzydłach, jak kawałek czarnej chmury na


             7    Afrykańska półkoczownicza grupa etniczna zamieszkująca Kenię oraz północną Tanzanię, o silnym
                poczuciu wspólnoty, do dziś kultywuje swoje zwyczaje i tradycje.
   141   142   143   144   145   146   147   148   149   150   151