Page 145 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 145

144                           OCALALI



         stąd swoje foto-safari po Serengeti. Mimo to również i dziś nie brakowało wśród
         gości myśliwych, wielkich bogaczy, którzy przybywali w poszukiwaniu przygód,
         by zakosztować niewygodnego, prymitywnego życia i powrócić do domu z tro-
         feami z lwich głów, mającymi potwierdzić ich siłę i męskość – których druga
         wojna światowa, jak się okazuje, potwierdzić nie zdołała.
            Wśród owych myśliwych byli szanowani dyplomaci i politycy, gwiazdy kina
         i międzynarodowe osobistości pokroju Hemingwaya. W większości przypad-
         ków polowania te były „aranżowane”. Grupa miejscowych, czarnych myśliwych
         przywiązywała ranną zebrę czy antylopę do drąga i wlokła ją tak, żeby tropiący
         lew bądź lampart pojawił się w orbicie lufy białego myśliwego. Niejeden raz zda-
         rzało się, że decydujący strzał padał z karabinu w doświadczonej ręce czarnego
         współuczestnika safari. Następnie biały myśliwy stawiał stopę na swojej ofierze
         i, w akcie heroizmu, dawał się uwiecznić na fotografiach.
            – Rozumie pan, sir – pan Mashada z gorzką ironią uśmiechnął się pod nosem
         – dopiero co powstałe, młode państwa potrzebują dolarów i dobrych stosun-
         ków z bogatymi krajami. Poza tym same nie są jeszcze pewne, jakie stanowisko
         zająć. Czy powinny robić wszystko, żeby chronić dziką przyrodę? Czy też po-
         winny ułożyć się z innymi narodami i pozwolić cywilizacji na zniszczenie tego
         archaiczno-zwierzęcego świata? Koniec końców, dobro człowieka stoi ponad
         dobrem dzikich zwierząt. I tak mord na słoniach, nosorożcach, lampartach,
         antylopach i lwach trwa dalej, choć nielegalnie. Rządy patrzą przez palce. Czym
         mniejsze staną się stada słoni, tym wyższą cenę na światowym rynku osiągnie
         kość słoniowa.
            Dziś (mowa tu o roku 1973) – wyjaśnił pan Mashada, opowiadający o Seren-
         geti z doprawdy zabawną nabożnością – kiedy na świecie słyszy się ostrzegawczy
         głos takich ludzi jak Grzimkowie , a latanie samolotem stało się dostępne dla
                                      6
         przeciętnego człowieka, turyści zaczynają przybywać w coraz to większych


         6    Bernhard Grzimek urodził się w Nysie w 1909 r., zmarł we Frankfurcie nad Menem w 1987 roku.
            Był lekarzem weterynarii i zoologiem, współzałożycielem i kuratorem Narodowego Parku Serengeti
            oraz autorem wielu publikacji, a także w 1959 r. wraz z synem Michaelem, jego najbliższym współ-
            pracownikiem, zrealizował film dokumentalny Serengeti nie może umrzeć, który został nagrodzony
            Oskarem.
   140   141   142   143   144   145   146   147   148   149   150