Page 139 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 139

138                           OCALALI



         i spokój; że tak Edzia, jak i Paweł promienieją radością i ciepłem. Opowiadano
         mi, że Paweł zaczął być bardziej rozmowny niż kiedykolwiek wcześniej i że humor
         Edzi nie jest już agresywny i kąśliwy, ale stał się łagodniejszy i bardziej subtelny.
            Niedługo po tych wydarzeniach zaczęłam tracić chęć przychodzenia na
         spotkania naszego kręgu przyjaciół. Sama nie zauważałam, jak się od nich od-
         dalam i jak tracę pasję do rzeczy, które kiedyś mnie interesowały. Nie miałam
         już motywacji i ciekawości, by gonić za stale zmieniającym się czasem. Czas stał
         się stojącą wodą, która zakrzepła w miejscu. Zajrzałam w nią i zobaczyłam, że
         wszystko, co mi pozostało, to nagość mojej winy. W nic już nie mogłam się ubrać.
         Samotność przestała mi przeszkadzać. Unikałam ludzi i z czasem nabrałam nie-
         nawiści do swojego pięknego mieszkania i do Boutique Européene. Stołowałam
         się w restauracjach, przesiadywałam tam długie godziny w bezruchu, gapiąc się,
         a niczego nie widząc.
            Pewnego razu w restauracji podeszła do mnie para. Przyjaciele z dawnego
         kręgu. Przysiedli się do mojego stolika. Nie przeszkadzało mi to. Całkiem ich
         lubiłam. Bawili mnie. Należeli do tych nielicznych par w grupie, które żyły we
         wzajemnej zgodzie. Bardzo się do siebie upodobnili, wyglądali jak brat z sio-
         strą. Mówili jednym głosem. Nie dało się stwierdzić, czyją myśl każde z nich
         wypowiadało, swoją czy tego drugiego. Zapytali, dlaczego nie przychodzę na
         ich spotkania. Skłamałam, że studiuję teraz na uniwersytecie, a przez obowiązki
         w butiku nie mam już wcale wolnego czasu. Okrężną drogą sprowadziłam temat
         na Pawła i Edzię.
            – Nie wyobrażasz sobie, jakie wrażenie wywarła w towarzystwie ta sytuacja
         z Pawłem, to, że otarł się o śmierć – powiedział mężczyzna. – Wciąż jeszcze
         o tym rozmawiamy, a w związku z tym wypłynął również temat tragedii Lolka,
         jak gdyby to było wczoraj. Teraz widzimy to wszystko jakby w nowym świetle.
            Jego żona ciągnęła dalej:
            – Na każdym naszym spotkaniu wałkujemy to samo pytanie. A brzmi ono:
         jakim sposobem świat miał się czegoś nauczyć z Zagłady, skoro my sami, ocalali,
         ledwo co z niej wynieśliśmy? W kwestii relacji z drugim człowiekiem nie jeste-
         śmy ani trochę lepsi, ani mądrzejsi. Wciąż jeszcze jesteśmy zdolni krzywdzić się
         nawzajem.
   134   135   136   137   138   139   140   141   142   143   144