Page 136 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 136
ZEMSTA EDZI 135
We śnie widziała siebie… widziała siebie w roli kapo. Opisała mi nawet swój
wygląd. I… i wybacz, że ci o tym mówię, ale postać, którą zobaczyła, była bardzo
podobna do ciebie. Nie mówię o tym, żeby ci sprawić przykrość, Relo, uwierz
mi, ale po to, żebyś ją lepiej rozumiała. Ona wyszukuje najbliższych sobie ludzi,
najwierniejszych, żeby zemścić się za krzywdę, która jej się stała. W zasadzie
wszyscy tacy jesteśmy. – Teraz błękit jego oczu objął mnie z niespodziewanym,
przenikającym ciepłem. – Wspomóżmy ją, Relo. Przecież jest ważna dla nas obojga.
Kto inny tak dobrze jak my wie, co dzieje się w mrocznych zakątkach jej duszy?
Nie wiem dlaczego, ale rozpłakałam się. Pierwszy i jedyny raz w moim po-
wojennym życiu – rozpłakałam się właśnie przed Pawłem!
*
Jakiś czas później dowiedziałam się od Edzi, że Paweł ma wysokie ciśnienie i słabe
serce. Edzia zmusiła go, żeby porzucił pracę i została jedyną żywicielką rodziny.
Paweł utrzymywał dom w porządku. Kupował jedzenie, gotował i przygotowywał
posiłki. Ma się rozumieć, jego potrawy nie miały tego smaku, co kuchnia Edzi.
Wiem o tym bardzo dobrze, bo często zostawałam u nich na kolacji. Edzia często
zapominała, że Paweł powinien unikać jedzenia mocno słonych dań.
– Za mało solisz, Loverboy. – Z rozbawieniem gładziła go po łysinie. Mówiła
na niego Loverboy, tak, jak wołała kiedyś na swojego czarnego kocura. – Co to
się stało? Nie kochasz mnie już?
Edzia zwykle obracała podobne incydenty w żart i nieraz, gdy jadłam z nimi
kolację, od śmiechu aż bolał mnie brzuch. Tak zabawnie przedrzeźniała Edzia
swojego kucharza Pawła.
Gdy całą naszą grupą wyjeżdżaliśmy na weekend w Góry Laurentyńskie, Edzia
miała najwięcej energii do chodzenia po górach z nas wszystkich. Nalegała często,
żeby Paweł, dla dobra własnego zdrowia, wspiął się z nią na tę czy inną łagodną
górę, którą z uwagi na niego wybrała do wspinaczki. Twierdziła, że za mało się
rusza i że wspinaczka go wzmocni. Kiedy schodzili zasapani i Edzia przysiadała,
żeby odpocząć, zaraz po coś go wysyłała: żeby przyniósł jej parę innych butów,
coś zimnego do picia, perfumowaną chusteczkę dla wytarcia potu. Kiedy Paweł
zdyszany siadał obok nas, Edzia zaczynała opisywać, jak niezgrabnie szła mu

