Page 132 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 132

ZEMSTA EDZI                          131



             rozmowa przebiegała w tonie serdecznego żalu. Analizowałyśmy skomplikowaną,
             tragiczną osobowość Lolka, a następnie pozwalałyśmy mu odpłynąć z nurtem
             naszej rozmowy i koncentrowałyśmy się na ludziach i zdarzeniach, które miały
             bezpośrednie znaczenie dla naszej teraźniejszości.
                W trakcie trwania naszej przyjaźni zaczęłam coraz bardziej potrzebować Edzi,
             a ona mnie. Czułam dokładnie nie tylko jej intelektualną przewagę nade mną, ale
             także jej przewagę jako człowieka o czystym sumieniu. Stale nasłuchiwałam tego,
             co powie, tego, co zrobi. Stałam się jak gdyby jej echem. Powtarzałam jej dowcipy,
             naśladowałam jej żarty. Potrzebowałam jej uznania, ulegałam jej we wszystkim.
             Ona, ze swojej strony, wydawała się naśladować moje maniery i moje codzienne
             nawyki. Kopiowała mój wygląd, moją posturę i moje wysiłki, by iść z duchem
             czasu w kwestiach elegancji i mody. Od czasu do czasu miałyśmy momenty, kiedy
             nachodziła nas ochota, by wbić jedna drugiej szpilę prześmiewczym, ironicznym
             pytaniem albo komentarzem, ale zawsze pilnowałam, żeby jej nie rozzłościć.
                Którego razu, kiedy wstąpiłam do jej mieszkania i rozejrzałam się wokoło,
             zauważyłam, że nie widzę czarnego kocura. Zapytałam:
                – Słuchaj, Edziu, nie widzę nigdzie twojego Loverboya. Gdzie on się podziewa?
                Spojrzała na mnie, jakby nie rozumiała, o co pytam. Po chwili doszła do siebie
             i roześmiała się:
                – A, masz na myśli kocura? Nie mam go już trzy lata. Niechcący poparzyłam
             go wrzątkiem z czajnika.
                Zadrżałam, jak gdyby w tej chwili wylała na mnie czajnik lodowato zimnej
             wody.

                                               *
             Kartki w kalendarzu przewracały się w tempie roku. Moja skomplikowana przyjaźń
             z Edzią kwitła, ale jej przyjaźń z innymi kobietami z naszego kręgu zwiędła przez
             jej agresywny sposób bycia i zainteresowanie, które wzbudzała w mężczyznach.
                I tak to szło, aż odkryliśmy, że Paweł zakochał się w Edzi po uszy. Paweł był
             pod każdym względem przeciwieństwem Lolka i pomimo swoich szczególnych
             zalet, nie zajął nigdy wśród nas takiej pozycji jak Lolek. Nie posiadał tego samego
             wdzięku i pociągającej młodzieńczości. Był zbyt poważny. Przewyższał Lolka
   127   128   129   130   131   132   133   134   135   136   137