Page 120 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 120
ZEMSTA EDZI 119
to moje rzekome święto wizytą u Edzi i Lolka. Ubrałam białą, letnią sukienkę
i wzięłam ze sobą bombonierkę, choć tego dnia to ja miałam otrzymywać prezenty.
Lolka jeszcze nie było w domu. Edzia wzięła ode mnie bombonierkę i poło-
żyła ją na stole:
– Lolek pięknie ci za nią podziękuje. Wiesz, że lubi słodycze – powiedziała,
po czym zostawiła mnie siedzącą na kanapie, poszła do kuchni i więcej się nie
pokazała.
Czekanie na Lolka zaczęło mnie trochę nużyć, ale przede wszystkim czułam,
że w tym dniu coś mnie ciągnie do Edzi. Kartkowałam w pamięci księgę moich
urodzin, które obchodziłam w dzieciństwie, do tego prześladowało mnie też
wspomnienie urodzin, które przypadły w kacecie. Podniosłam się z kanapy i po-
deszłam do drzwi kuchennych. Zobaczyłam Edzię stojącą przed balią z wodą.
Obok, na stole, leżał tępy nóż i wielka kalarepa, która natychmiast przypomniała
mi o czasach getta, kiedy to kalarepa była najważniejszą częścią naszej diety,
a także o szarej, ostrzyżonej głowie potwora Alberta.
– Mam dzisiaj urodziny – odezwałam się do Edzi.
– Ojej, co ty mówisz! – zawołała, prędko wytarła ręce w ubranie i, podając
mi swoją wilgotną rączkę, ucałowała mnie. – Życzę ci wszystkiego, czego ty sama
sobie życzysz.
Kiedy przycisnęła mnie do siebie, miałam wrażenie, że chce mnie udusić.
Uwolniłam się z jej uścisku i zapytałam:
– Dlaczego robisz pranie ręcznie, a nie w pralce?
Zachichotała:
– To nie byle jakie pranie. To koszule Lolka. Lolek uwielbia, kiedy sama piorę
jego koszule, własnymi rękami. O, tę koszulę – wyciągnęła kapiącą koszulę z balii
i pokazała mi ją – tę oto koszulę piorę już trzeci raz. Nie podobało mu się, że
niewystarczająco starłam plamy po szmince.
Wydawało mi się, że Edzia zaraz chwyci za leżący obok na stole nóż. Wyszłam
z kuchni i z powrotem podeszłam do kanapy w pokoju gościnnym. Edzia poszła
za mną, bez noża. Wytarła ręce w mały fartuszek.
– Jestem ci tak wdzięczna – wyszeptała do mnie i zrobiła małą pauzę, jak
gdyby zabrakło jej powietrza, by dokończyć zdanie – wdzięczna za to, co robisz

