Page 110 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 110

ZEMSTA EDZI                          109



                – Bohaterem, pewnie! Moje bohaterstwo polegało na tym, że miałem aryjski
             wygląd i mogłem bezpieczniej wychodzić na ulicę, nie będąc rozpoznanym.
                – Ale Lolek też ma dobry wygląd. To przecież blondyn…
                – Prawda, ale ma też parę brązowych, żydowskich oczu. Ja mam niebieskie.
                – Edzia zna prawdę o Lolku lepiej od ciebie. Bez wątpienia. Stale gada o jego
             bohaterstwie.
                – Jest jej to potrzebne. Dzięki temu czuje się, jakby podzielała jego odwagę.
                – To dlaczego nie otworzysz jej oczu i nie wyjawisz swojej kłamliwej praw-
             dy? Dlaczego nie opowiesz o tym całemu naszemu towarzystwu, dlaczego nie
             skonfrontujesz Lolka z tą twoją prawdą?
                – Też mi pomysł! Po co miałbym to robić? Czy on robi komuś krzywdę?
             Uwierz mi, czy był partyzantem, czy nie, rękami i nogami walczył o życie i ogrom-
             nie dużo wycierpiał. Potrzeba mu poczucia, że jest ważny i męski. Niech je ma
             na zdrowie! Nie odpowiedziałbym też i na twoje pytanie, gdybym nie miał
             zamiaru sprawić, żebyś zobaczyła Lolka w bardziej realistycznym świetle – dla
             dobra Edzi. Twój niewinny flirt z jej mężem musi być przyczyną jej nieszczęść.
             Jest tak wrażliwa i obolała.
                Zignorowałam jego uwagę i zapytałam ze złością:
                – Ale jak możesz trzymać się blisko z nim, z takim łgarzem?
                Paweł ponownie skierował na mnie ostry błękit swoich oczu:
                – On i Edzia to dwoje najbliższych ludzi, których mam. Ale Edzia przynosi
             mi więcej zmartwień niż on. Nie potrafi stanąć na nogi. Żadne wymyślne środki
             nie pomagają w jej przypadku. Sam Lolek też nie pomaga. Ale jako że nie mogę
             nic dla nich zrobić, pozostaje mi tylko mieć na nich oko. Robię to też trochę
             z ciekawości, żeby zobaczyć, co tak zwane normalne życie może zrobić dwojgu
             ludziom takim jak oni, którzy cudem wydostali się z piekła.
                Nie zareagowałam na jego słowa. Byłam zbyt mocno wstrząśnięta i poruszona.

                                               *
             Przez kilka dni obracałam w myślach słowa Pawła. A jednak, pomimo ich szo-
             kującego efektu, nie przebiły się jakoś głęboko do mojej świadomości. Nie byłam
             zdolna patrzeć na Lolka w innym świetle niż to, w którym widziałam go wcześniej,
   105   106   107   108   109   110   111   112   113   114   115