Page 105 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 105

104                           OCALALI



         że nasz zapał do kultury był jeszcze silniejszy niż u mężczyzn (nie licząc Lolka).
         Koniec końców zainteresowania mężczyzn skupiały się głównie na biznesie
         i polityce. Dla nich rozmowy o literaturze lub wyjścia do teatru nie były niczym
         więcej, jak tylko cotygodniową rozrywką. Ale kobiety, zwłaszcza te, które pro-
         wadziły gospodarstwo i wychowywały dzieci, dobrze wyczuwały otępiający efekt
         bycia nieustannie zamkniętą w domu. W polityce czy w biznesie nie znajdowały
         żadnej duchowej wzniosłości. Kultura stała się więc dla nich łykiem świeżego
         powietrza, więcej nawet – formą, w której ich skłonność do pobożności, do
         fanatyzmu nawet, znajdowała swój wyraz. Co się tyczy mnie samej, która nie
         miałam ani męża, ani dzieci, moja pasja do kultury, oprócz wszystkich innych
         rzeczy, była też próbą wyskoczenia z własnej skóry i wymazania koszmaru swoich
         grzechów. Niezależnie jednak od tego, jakie by za tym stały głębokie powody,
         my, kobiety, z lekceważeniem spoglądałyśmy na inne znajome spoza naszej grupy,
         które od zakończenia wojny nie zrobiły ani kroku naprzód, a ich myśli, jeżeli nie
         zajmowały ich wspomnienia z przeszłości, zajęte były jedynie dziećmi, domem
         i cenami w supermarkecie.
            Paweł, nasz grupowy cynik, lubił z sarkazmem określać nas jako culture–vul-
         tures . Mówił to właściwie w jidysz, nazywając nas kultur-szparbers . W naszej
             12
                                                                  13
         grupie mówiliśmy między sobą albo po polsku, albo po angielsku, rzecz jasna
         więc szokowało nas to, gdy Paweł ni z tego, ni z owego palnął którąś ze swoich
         wulgarnych jidyszowych fraz, żeby uczynić ostrzejszymi swoje krytyczne uwagi
         na nasz temat.
            Paweł był aptekarzem. Pochodził z Litwy, ale studiował w Warszawie. Mówił
         dobrze po polsku, a jego angielski był tak dobry jak mój, jeśli nie lepszy, bo jego
         akcent nie był tak ostry. Był średniego wzrostu, szeroki w barkach i ociężały.
         Miał okrągłą twarz, jak dziecko, i parę intensywnie niebieskich oczu, które zza
         szkieł okularów w grubych ramkach wydawały się jeszcze większe i bardziej nie-
         bieskie niż w rzeczywistości. Jego charakter zaprzeczał dziecięcej niewinności



         12   culture-vulture (ang.) – osoba wyjątkowo zainteresowana kulturą, dosł. sęp kulturowy
         13   kultur-szparber (jid.) – podobnie jak wyżej, dosł. krogulec kulturowy
   100   101   102   103   104   105   106   107   108   109   110