Page 499 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi - Chava Rosenfarb. Drzewo życia - tom drugi.
P. 499

Chaim Drugi zaś to ten z cmentarza  –
                                                   11
                     Co dobry interes z Aniołem Śmierci ubił.

                     Chaim Trzeci, Rumkowski Chaim,
                     Daje nam krupy, jedzenia przydziały…

                                                                   12
                     Ktoś pociągnął Adama za rękaw: – Ma pan może kluski , twarde, miękkie?
                  – Adam pokazał swoją obrączkę. Szybko zrobiło się wokół niego zbiegowisko.
                  Odciągano go na bok, ubijano z nim interes. Miał dobrą zabawę. Zamiast zni-
                  żyć cenę, ciągle ją podwyższał. W końcu, kiedy poczuł głód, a suma sięgnęła
                  dwóch setek, przyklepał ją. Człowiek, z którym się dogadał, wziął go pod ramię
                  i wyprowadził z bazaru. Mówiąc, pociągał nosem: – Myśli pan, że to ja jestem
                  kupcem? Zaprowadzę pana do kierownika. Jak to ktoś powiedział? Dos geto
                  iz geglichn cu an ej, wer es pikt es ojs, der hot es . – Niebo, które jesiennie
                                                             13
                  jaśniało cały dzień, teraz, wieczorem, zachmurzyło się. Zaczął kropić deszczyk.
                  Uśmiechnięty mężczyzna ciągle zaplątywał się w swój chałat, tak wielki i luźny, że
                  żółta łata zamiast z boku, wypadała mu z przodu, na piersi. Szedł podskakując
                  i przydeptując zbyt długie nogawki swoich spodni. Z nosa mu kapało. – Pan,
                  panie kochany, musi być w niezłych opałach, jeśli sprzedaje pan obrączkę. –
                  Typkowi usta się nie zamykały. Zaczął odmalowywać własną sytuację: – Niech
                  pan na przykład popatrzy na mnie, mając tylko gołą posadę w resorcie pędzli,
                  wyciągnąłbym kopyta. Człowiek, rozumie pan, musi umieć się zakręcić, jeśli nie
                  chce, żeby nim kręcono. Oczywiście, żaden wielki makler ze mnie nie jest, to
                  drobne roboty, ale jak to ktoś powiedział: Beser a szand in ponem, wi a krenk
                  in bojch . – Pomacał rękaw Adama. – Pana garnitur też zapewne zna lepsze
                         14
                  czasy, he? Co? – złapał oddech. – Ech, to gettunio, to getto! Jak to ktoś powie-
                                                                          15
                  dział: Men zol gorniszt gepruwt wern, cu wos men kon gewojnt wern . – Wytarł
                  sobie nos i przez chwilkę był cicho. Nie umiał jednak widocznie iść obok kogoś
                  i po prostu milczeć, bo znowu się odezwał: – Widział pan garstkę tych jeńców,
                                                                   16
                  których szwaby przeprowadzały dzisiaj przez ulicę Zgierską ? Żydzi mówią, że

                  11   Gra słów: słowo „bejschaim” (dosł. dom życia) – „cmentarz”, zawiera w sobie imię Chaim (życie).
                  12   Kluski (jid. lokszn) – w slangu czarnego rynku – dolary.
                  13   Getto podobne jest do jaja, kto je przebije, ten zje (jid.).

                  14   Lepszy wstyd na twarzy, niż choroba w brzuchu (jid.).
                  15   Lepiej niech na nas nie wypróbowują, do czego możemy się przyzwyczaić (jid.).
                  16   Wyłączoną z getta ulicą Zgierską, którą jeździły samochody i tramwaje, Niemcy pędzili też więźniów
                     z mieszczącego się 3 km na północ rozszerzonego więzienia policyjnego na Radogoszczu. Po
                     rozpoczęciu wojny niemiecko-radzieckiej trafiali tam również jeńcy sowieccy. Prawdopodobnie ten
                     fakt spowodował pojawienie się w getcie plotek o rosyjskich dygnitarzach w Litzmannstadt.   497
   494   495   496   497   498   499   500   501   502   503   504