Page 88 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 88
ZEMSTA EDZI 87
określenie rozmiaru piekła, przez które przechodzę od momentu wyzwolenia,
i że nie zamierzam pozwolić, by inni zrobili to za mnie. W kwestii dawania się
pożreć własnej winie jestem jedyną, która wie, jak daleko ona sięga i na ile sobie
na nią zasłużyłam. Bo to nie ja jestem prawdziwą sprawczynią. To, co się wyda-
rzyło, miałoby miejsce i bez mojego udziału. Do kielicha z trucizną nie dolałam
ani jednej kropli. Utrzymywałam tylko porządek między pijącymi.
Jeśli dało się być dobrą kapo, to ja taką byłam. Więźniarki nazywały mnie
4
Czarną Relą tylko dlatego, że mam czarne włosy, czarne oczy i ciemną karnację.
Nie jestem morderczynią, nie jestem nawet z natury skłonna do bicia, choć bi-
łam i w pewnym sensie brałam udział w mordzie. Wychowałam się w bogatym,
kulturalnym domu. Miałam dobry charakter. Kochałam ludzi. Kochałam życie.
Mocno kochałam moją siostrzyczkę Maniuszę, dla której byłam jak druga mama,
bo nasza matka była chorowita. Czerpałam przyjemność z długich, prażących
się w słońcu dni, w które wyjeżdżałyśmy na letnisko; cieszyłam się z łagodnych,
delikatnych wieczorów, w które siedziałyśmy wszystkie na werandzie, a Maniusza
deklamowała dziecięce wierszyki. Przypomina mi się strofa z poematu Leopolda
Staffa, który recytowała: „A po ścieżce skacze żaba, kto się boi, ten jest baba!” .
5
Kochałam poezję, szaleńczo kochałam poezję. I byłam babą, tchórzem. Bałam
się żab, myszy i nietoperzy.
W kacecie widziałam, jak cała moja rodzina uchodzi z krematoryjnym dy-
mem. Chciałam się ratować. Miałam dziewiętnaście lat. Chciałam przeżyć. Nie
wybrałam sobie sposobu, w jaki się to stało. Nie było w czym wybierać. Fortuna
była kluczowym czynnikiem. To sposób mnie wybrał. Może na ślepo, w oszoło-
mieniu, faktycznie wspomogłam się instynktem. Ale ten instynkt też był przecież
w rękach losu. Nie zawsze funkcjonuje on tak, jak należy.
4 Kapo zwana Czarną Relą i wątek jej obozowego związku z nadzorcą robót pojawił się w Listach do
Abraszy; Rosenfarb podejmuje tamten wątek z innej perspektywy, a te same postaci wracają u niej
w różnych miejscach.
5 Zob. Leopold Staff, Deszcz majowy, „W słońcu”, dodatek do pisma „Z bliska i z daleka” nr 20,
Warszawa 1914 (i późniejsze wydania).

