Page 79 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 79

78                            OCALALI



         i jego przywilej! Żyje się jeden raz, nie można zacząć od początku. Ale dzieło,
         którego tematem jest życie, można zaczynać jeszcze raz, i jeszcze raz. Dlate-
                                                8
         go mówi się po łacinie: ars longa, vita brevis . Sztuka jest wieczna, życie jest
         krótkie.
            Znów ma w sobie zapał. Chce mieć czystą głowę przed napisaniem finału
         swojej książki, dlatego zmusza się, żeby odejść od biurka. Jest koniec tygodnia. Na
         dworze spadł gęsty śnieg. Mniejsza o to, i tak jakoś dobrnie do chatki w Górach
         Laurentyńskich. Tam najlepiej mu się odpoczywa.
            Rzuca okiem na biurko. Całe dzieło spoczywa na blacie, niczym nie chronio-
         ne. Zakręca ogrzewanie; sprawdza, czy gaz w kuchence jest zakręcony; wyłącza
         wszystkie elektryczne urządzenia, żeby broń Boże nie wyskoczyła skądś jakaś
         iskra. Pod łóżkiem leży stos gazet. Nie czytał ostatnio żadnych gazet. Mimo to
         kupował je każdego dnia, przeglądając największe nagłówki artykułów. Wybiera
         teraz takie, które mogą pomóc mu odświeżyć głowę na wsi. Całą resztę wynosi na
         dwór i wyrzuca do śmietnika. Wróciwszy do mieszkania, wciąga na siebie ciepłe,
         zimowe ubrania i wysokie, gumowe kalosze. Nadal jest niespokojny. Czuje się
         jak matka, która zamyka swoje dziecko w domu. Przekręca klucz w zamku, ale
         sprawdza jeszcze, czy drzwi są dobrze zamknięte.
            I oto jedzie już zaśnieżoną drogą. Góry Laurentyńskie rozciągają się przed nim
         jak białe, nadmuchane pierzyny. Stopniowo zaczyna czuć się lepiej, spokojniej.
         Co za spokój!
            Na wsi panuje zupełna cisza. Zwały śniegu otaczają domek, zakrywając okna
         do połowy. Wiktor toruje sobie drogę kaloszami i własnym ciałem, żeby dostać
         się do domku. Na ośnieżonej werandzie otrząsa się z białego puchu, strzepuje
         śnieg ze ścieżki i po chwili jest już w chatce. Rozpala ogień, zdejmuje ciężką,
         przemoczoną, zimową kurtkę i wiesza ją na ławeczce obok kominka, żeby ją wy-
         suszyć, po czym rzuca się na stojące obok łóżko. Jest wieczór. Na dworze wkrótce
         zapadnie ciemność. Rano pójdzie na długi spacer nad zamarzniętym jeziorem.



         8    Tłumaczenie greckiej sentencji Hipokratesa, który odnosił się pierwotnie do sztuki medycznej.
            Pełna wersja ma znacznie bogatszy kontekst: „sztuka długa, życie krótkie, okazja ulotna, doświad-
            czenie niebezpieczne, sąd niełatwy”, ale do kultury weszła tylko początkowa maksyma.
   74   75   76   77   78   79   80   81   82   83   84