Page 279 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 279
278 OCALALI
Zupełnie nie pamiętała, kiedy to było. Pamięć zdecydowanie ją zawodziła.
Wszystkim, co mogła sobie przypomnieć, było to, że w przeszłości jej serce często
wypełniało się tęsknotą za jakąś intymną chwilą przy śniadaniu, momentem, który
dałby jej energię na resztę dnia i wprawił w dobry nastrój. Ale potrzeba takiej
chwili osłabła i teraz uważała ten stan za dobroczynny dar od losu. Niemniej
jednak ta myśl przywiodła ją do smutnej konstatacji, że im kobieta stawała się
starsza, tym otrzymywała mniej czułości, chociaż potrzebowała jej dużo bar-
dziej niż kiedykolwiek wcześniej. Być może natura w ten wyrafinowany sposób
przygotowywała ją na kolejny etap, czyli śmierć, najpierw ją znieczulając, zanim
będzie mogła jej doświadczyć.
Siedząc przy śniadaniowym stole naprzeciwko Mońka, Sara nie spuszczała
wzroku z drzwi wejściowych. Było jeszcze za wcześnie na przyjście listonosza,
ale czasami pokaźny pakiet listów przelatywał przez wycięcie w drzwiach w trak-
cie śniadania. Nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek wśród tych listów
znajdowało się coś ekscytującego. Zwykle były to rachunki, okólniki z ratusza,
biuletyny czy listy biznesowe do Mońka. Jednakże widok kopert spadających na
podłogę przyprawiał ją o szybsze bicie serca i sprawiał przyjemność. Wciąż czuła
smak podniecenia, gdy odrywała usta od filiżanki z kawą i biegała do drzwi, aby
podnieść dostarczoną pocztę.
Miała nadzieję, że doświadczy tej przyjemności również podczas dzisiejszego
śniadania. Kiedy jednak tak się nie stało, zajęła się obowiązkami domowymi,
nie tracąc nadziei, że być może później wydarzy się coś miłego. Był to przecież
nowy dzień, nowy poranek, niosący tajemnicę nieznanych godzin, które miały
nadejść, a każda z nich mogła ujawnić zalążek nowego początku. Jej przesądne
„ja” pamiętało, że jest piątek, ale w godzinach porannych jej optymistyczne,
kochające życie „ja” wzięło górę nad strachem.
Nadal oczekiwała nadejścia poczty, do końca nie przyznając się przed samą
sobą, że jeszcze nie straciła nadziei. Wycięcie w drzwiach wejściowych było oknem
obietnicy. Może przyniesie jakieś rozwiązanie na jej samotność, rozwiązanie
problemów z Mońkiem i dziećmi; może przyniesie jej uznanie jako wartościo-
wej istoty ludzkiej, albo przesłanie miłości lub pochwały, coś, co wzmocni jej
poczucie godności, sprawi, że poczuje się kimś wyjątkowym, takim jak osoba,

