Page 272 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 272
19 KWIETNIA 271
– Och, tak mnie wystraszyłeś! – Bronia odetchnęła z ulgą. – Nie wiedziałam,
gdzie poszedłeś.
– Kocham cię – odpowiedział Hersz. Nie było jasne, do której z nich.
– Dlaczego więc chcesz mnie dla niej porzucić? – Która żona to powiedziała?
– Jesteś zazdrosna? – zapytał z wielką czułością w głosie.
– Oczywiście, że tak. Zazdrość jest jak miłość. Sięga poza grób.
– Rywka nie ma grobu. Jej prochy są wszędzie.
– I to czyni ją jeszcze bardziej groźną – powiedziała Bronia.
Niespodziewana fala złości ogarnęła Hersza. Pamiętał, że on i Bronia często
się kłócili i oddalali od siebie. Chociaż nigdy mu tego nie powiedziała, Hersz
czuł, że Bronia miała mu za złe, że nie był taki jak jej pierwszy mąż i nie miał
zmysłu biznesowego jak on. Ponadto Bronia nie ceniła u Hersza jego poczu-
cia humoru. Owszem, po wyzwoleniu Hersz nabył wyjątkowo makabryczne
poczucie humoru, ale zdawało się pasować do okoliczności. Nie raz wyczytał
w oczach Broni, że jego dowcipy jej się nie podobają i uważa je za głupie, chociaż
nigdy nie skomentowała tego ani słowem. A potem przypomniał sobie inne
powody, dla których się nie dogadywali.
– Nie zmieniajmy tego, Herszie – nalegała Bronia. – Niech Rywka wraca
tam, skąd przyszła.
Hersz poklepał Bronię po ramieniu uspokajająco.
– Przybyła z Auschwitz. Proszę, zrozum. Pozwól jej zostać. Przynajmniej do
jutra.
– Jak mogę zrozumieć? To przekracza wszelkie zrozumienie.
– Zostawmy to na jutro.
– Jak mamy zostawić to na jutro, skoro tak uparcie trzymasz się tego, co było
wczoraj? – Bronia odwróciła się i odeszła, aż zniknęła w mglistych głębinach ulicy.
– Bronia! Bronia, kochanie, nie odchodź! – Hersz zaczął biec za nią.
– Herszele! – zawołała za nim Rywka. – Nie zostawiaj mnie! Zaczekaj na mnie!
Hersz zwrócił się do niej:
– Bronia nie chce się z tobą spotkać. Sama widziałaś. Nie pozwala ci zostać
do jutra.
– Dlaczego? Przecież nie zrobiłam jej nic złego?

