Page 271 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 271
270 OCALALI
Siedział pochłonięty gładkim, bladym blaskiem alabastrowej cery Rywki,
podziwiając światło w jej rozmarzonych, rozmytych oczach. Widział tam swoją
młodość, ich wspólną miłość, ich dom, twarze ich dzieci bawiących się w pia-
skownicy. Poczuł głębokie zażenowanie i wstyd za siebie. Czuł się jak zdrajca.
– Dzięki Bogu, że przeżyłeś – wyszeptała Rywka i zamilkła, jakby czekając
na odpowiedź. Był jednak tak zawstydzony, że nie odpowiedział. Aby wypełnić
ciszę, zapytała: – Czy pamiętasz ostatnie słowa, które powiedziałeś do mnie,
Herszele, zanim Niemcy nas rozdzielili podczas selekcji na rampie w Auschwitz?
Pamiętasz? „Na zawsze”, powiedziałeś mi, „na zawsze i na wieki…” – mówiła
z trudem.
Hersz zaczął szlochać. Zanurzył głowę w miejscu, gdzie jej miękkie włosy
zlewały się z sukienką. Ktoś zawołał:
– Herszie! Herszie! Gdzie jesteś?
– Ktoś cię woła – wyszeptała Rywka.
Hersz zapanował nad wzruszeniem, otarł twarz obiema rękami i powiedział
suchym głosem:
– To Bronia, moja żona.
– Ja jestem twoją żoną – powiedziała Rywka równie suchym głosem.
– Tak, jesteś. Ale, wybacz mi, ona też jest. Mamy dwoje dzieci.
– My mieliśmy dwoje.
– My mamy dwoje. Chodź, musisz ją poznać.
– Z przyjemnością – powiedziała Rywka, choć Hersz czuł, że nie była szczera.
– Mam pozdrowienia od jej byłego męża.
Zaczął ciągnąć Rywkę w stronę Broni, która czekała poruszona przy wejściu
do Centrum. Początkowo Hersz nie rozpoznał żony, tak bardzo jej zapłakana
twarz przypominała twarz Rywki.
Usłyszał, jak Rywka powiedziała:
– Jakże to boli, Herszele, odnaleźć cię i stracić tak szybko. Dzięki Bogu już
nie żyję.
– Nie dziękuj Bogu za to! – błagał Hersz. – Nigdy nie dziękuj Bogu za to!
– Potem zwrócił się do Broni: – Broniu, najdroższa, zobacz tylko, kto to jest. –
Wskazał na Rywkę.

