Page 258 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 258

LISTY DO BOGA                         257



                Kiedy skończył, oczarowana, melancholijnie rozmarzona dziewczyna wes-
             tchnęła z wdziękiem:
                – Jak pięknie…
                – Mój ojciec jest ciężko chory – wymamrotał niespodziewanie dla siebie
             samego, jakby ta informacja była dodatkowym wersem wiersza, który dopiero
             co wyrecytował. – Jest umierający.
                Lśniąca biel jej zębów zniknęła za parawanem wąskich ust. Spojrzała na niego
             zdumiona, ze współczuciem.
                – Oh, I’m very sorry … – wyszeptała z prawdziwym żalem.
                                 12
                – Czy kocha pani swojego ojca? – zapytał ją, tak jak pyta się we śnie.
                Wzruszyła ramionami.
                – Nie mam ojca.
                – Jak to? Ile miała pani lat, kiedy go straciła?
                – Nigdy go nie miałam, nigdy go na oczy nie widziałam. Opuścił moją mamę,
             gdy zaszła w ciążę.
                – Więc nie wie pani, jak to jest mieć ojca… ani co to znaczy stracić go… –
             mówił, jak gdyby sam do siebie. – I nie zna pani przygniatającego ciężaru winy…
                – Jakiej winy?
                – Za grzeszne myśli…
                Nie był w stanie wchłonąć w siebie całego obrazu dziewczyny z dziećmi
             na świetlistym tle złotego parku. Poczuł jednak, jak zakochanie wypełnia
             jego całe ciało. Tkliwe zakochanie w wiośnie… w młodości – w samym środ-
             ku jesieni. Taka była uzdrawiająca mądrość życia. Nagła myśl o Malce ukłuła
             go w serce.


                                               *
             Była dziewiąta rano. Szary, jesienny poranek bez słońca. Jakow zostawił nietknięte
             śniadanie i wyszedł z kuchni. Przez chwilę przysłuchiwał się paplaniu dzieci, które
             razem z Malką siedziały jeszcze przy śniadaniowym stole. Tego dnia wypadało



             12   (ang.) Bardzo mi przykro.
   253   254   255   256   257   258   259   260   261   262   263