Page 19 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 19
18 OCALALI
– No i jak, podoba ci się job ? – słyszy ironiczny głos brygadzisty.
28
Baruch otrząsa się ze wspomnień. Nie znajduje się w kacecie. Jest wolny.
W błogosławionym przez Boga kraju – Kanadzie.
– Już panu powiedziałem, że podoba mi się.
Brygadzista wstaje i odstawia z hukiem butelkę coca-coli na stół z dykty.
– Już mi powiedziałeś, tak? Pozostaje pytanie, czy TY mi się podobasz. ON
mi powiedział! ON, jaśnie pan z wymanikiurowanymi paznokciami. I ON to
tak sobie mówi jakby nigdy nic! – Szybkimi ruchami rąk wyciąga spod bufetu
efekty kilkugodzinnej pracy Barucha i rozkłada je nerwowymi palcami na stole.
Wokół gromadzą się zaciekawieni robotnicy ze swoimi sandwiczami i butel-
kami napojów przy ustach. Brygadzista patrzy na nich i krzyczy z prawdziwą
złością:
– Piękna robota, co? Spartaczył mi parę tuzinów kieszeni i klap!
– Powiedziałem panu, że nie znam się na prasowaniu! – broni się oziębłym
tonem Baruch.
– Powiedziałeś mi, tak? Znowu! Ciągle mi coś mówi. Może mi jeszcze zaraz
powiesz, co mam robić, co?
– Nie wiem, czego pan ode mnie chce.
– On nie wie, czego ja od niego chcę… Słyszycie? Człowiek zniszczył mi
parę tuzinów kieszeni i klap, ale jest Bogu ducha winien. Pytam cię raz jeszcze,
chcesz ten job?
– Tak… – odpowiada ostrożnie Baruch.
– To żebyś wiedział raz na zawsze, że to ja jestem tu boss, a nie ty. Masz robić
jak ja chcę i jak mnie się podoba, a jeśli nie, to fora ze dwora.
To powiedziawszy, uspokaja się nagle i siada z powrotem na swoim krześle.
Baruch czuje, jak zaciskają mu się pięści. Jednym skokiem znajduje się przed
bufetem z dykty i stoi z gorącą twarzą naprzeciw twarzy brygadzisty.
– Niech pan tak do mnie nie mówi, słyszy pan?!
28 (ang.) praca, robota

