Page 12 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 12

ZIELONY                             11



                – Nie mam domu.
                Pokazuje mu w uśmiechu dwa rzędy drobnych ząbków.
                – A gdzie śpisz? Na ulicy?
                – Mam pokój. Wynajęty. Ale domu nie mam.
                Podoba się jej ten żart. Wybucha głośnym śmiechem i klepie go zawadiacko
             po plecach.
                – Czas iść coś zjeść. Coca-colę możesz dostać na zewnątrz, przy bufecie. Bon appétit.
                Patrzy za nią, jak idzie przez długie pomieszczenie warsztatu do swojego
             stolika. Jej pantofle na wysokich obcasach stukają w podłogę, wydając lekki,
             drewniany odgłos. Biała, nylonowa bluzka faluje na jej skórze, a duże kwiaty na
             kolorowej spódnicy kołyszą się wokół nóg niczym żywy, roztańczony bukiet.
             Baruch podziwia beztroskę oraz nieświadomą lekkość ruchów tej dziewczyny.
             Nagle odczuwa, jak wielki i przytłaczający jest ciężar, który on sam w sobie niesie.
                Obserwuje salę. Gdzieniegdzie ktoś siedzi przy maszynie pochłonięty jedze-
             niem. Pod oknem stoi grupka Żydów i rozmawia. Nad ich głowami unosi się
             papierosowy dym. Po drugiej, ciemniejszej stronie warsztatu spoczywa grupa
             młodych mężczyzn i kobiet. Część z nich leży na stosach surowych materiałów.
             Niosą się stamtąd śmiech i pogwizdywania. To Francuzi. Dlaczego nie pode-
             szła do mnie jakaś żydowska dziewczyna? – myśli Baruch. Rozgląda się. Gdzie
             są wszystkie młode żydowskie kobiety? Czyżby były wszędzie, tylko nie tu,
             w dusznym warsztacie? A może siedziały w biurach? Albo studiowały? Czyżby
             były matkami małych żydowskich dziewczynek i chłopców?
                W myślach widzi dwoje swoich dzieci. Są wystrojone w odświętne ubranka
             i siedzą na wysokiej sofie. Patrzą w aparat fotograficzny i czekają, żeby wyleciał
             z niego ptaszek…
                Baruch kroczy powoli w stronę okna. Obok, na dużym stole, leży rozpo-
                            14
             starty „Forverts” . Młody mężczyzna w okularach o grubych szkłach podnosi
             do Barucha ciemną, nieogoloną twarz.



             14   „Forverts” („The Forward”) – gazeta założona w 1897 r. w Nowym Jorku przez grupę socjalistycznych
                imigrantów z Europy Wschodniej. Początkowo wydawana tylko w jidysz, potem w jidysz i po angielsku.
                Przez wiele lat była to największa żydowska gazeta na świecie. Ukazuje się do dziś jako tygodnik.
   7   8   9   10   11   12   13   14   15   16   17