Page 10 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Chava Rosenfarb - Ocalali. Opowiadania
P. 10
ZIELONY 9
Baruch uśmiecha się z zakłopotaniem do Francuza, po czym rusza za nim
w głąb warsztatu, najpierw pomiędzy szpalerami stojaków obwieszonymi goto-
wymi ubraniami, potem między rzędami szumiących maszyn. Gdzieniegdzie
napotyka czyjeś spojrzenia. Niektóre oczy obserwują go przez chwilę obojęt-
nie, po czym opuszczają się z powrotem na pracę, inne zatrzymują się na nim
i przyglądają mu się z przenikliwą ciekawością. Obojętne należą do mężczyzn,
zaciekawione – do kobiet. Wszyscy mężczyźni przy maszynach do szycia są
w średnim wieku i większość z nich łysieje. Prawie wszystkie kobiety są młode
i ładne. To Francuzki. Ot, ta mała tam, która przyszywa guziki, ma takie ładne
oczy o ciepłym spojrzeniu. Loczki wokół jej głowy są tak delikatne i jasne,
że światło lampy zdaje się przeświecać przez nie. Lecz oto są już na miejscu.
Osiem prasowalnic ustawionych w kwadrat. Obok każdej z maszyn – półnagi,
młody mężczyzna z rozczochraną czupryną. Z prasowalnic unosi się wilgotna
para. Gorąc uderza Barucha w twarz.
– Speak English? 8
– No, French a little. 9
– Français? – dziwi się François.
10
– Nie, ale byłem w Paryżu.
– O, Paris! – Baruch czuje, jak młody mężczyzna nabiera do niego szacunku.
Wydaje się, że praca nie jest ciężka. Trzeba rozłożyć równo kieszenie, klapy
i inne drobiazgi na płycie, a potem ręką opuścić prasę. Pierwsze parę sztuk nie-
zbyt się mu udały, mówi François – ale wyuczy się z czasem. Jasne, że się wyuczy.
Gdyby tylko nie było tu tak gorąco… Wentylatory w oknach szumią, muszą
więc wytwarzać jakiś powiew powietrza, choćby lekki. Dlaczego więc tak ciężko
tu oddychać…? Trzeba zdjąć krawat, rozpiąć kołnierz i podwinąć rękawy. Tak
będzie z pewnością lżej. Jednak po chwili czuje znowu, jak pot ścieka mu po szyi.
Koszula klei się do pleców i spływająca po nich stróżka wilgoci łaskocze. Trzeba
8 (łamany ang.) Mówić po angielsku?
9 (ang.) Nie, trochę po francusku.
10 (franc.) Francuz? (w domyśle: jesteś Francuzem?).

