W 2026 roku Marian Turski obchodziłby swoje 100. urodziny – wyjątkowy jubileusz człowieka, który stał się jednym z najważniejszych świadków historii XX wieku. Ocalały z Auschwitz, dziennikarz, historyk i działacz społeczny przez dekady przypominał o tragicznych skutkach nienawiści, dyskryminacji i obojętności. Jego działalność edukacyjna oraz liczne wystąpienia publiczne przyczyniły się do upowszechniania wiedzy o Holokauście i znaczeniu praw człowieka.
W Parku Ocalałych, który powstał z inicjatywy Ocalałej Haliny Elczewskiej, tuż obok dębu numer 0 dedykowanego właśnie jej, pojawiły się dwa nowe drzewa, zasadzone tam z inicjatywy Społecznych Opiekunów Drzew. Jest to dąb odmiany „Monumentum” o numerze 550, upamiętniający Mariana Turskiego, oraz lipa drobnolistna z nr 549, dedykowana pamięci Heleny Trau, matki Mariana Turskiego, która, tak jak jej syn, przetrwała obozy i wojnę.
Lokalizacja ta została wybrana nieprzypadkowo. Jak wyjaśnia Ala Elczewska, córka Haliny, rodzina Turskich była dla jej rodziny miszpuchą – to słowo w języku jidysz oznacza przyjaciół tak bliskich, że traktuje się ich jak rodzonych krewnych. Ich drzewa będą teraz rosnąć obok siebie, odzwierciedlając prywatną relację, która zaczęła się ponad osiemdziesiąt lat temu.
Historia tej znajomości rozpoczęła się jesienią 1945 roku we Friedlandzie (dzisiejszym Mieroszowie koło Wałbrzycha). Marian Turski zapamiętał Halinę z tamtego okresu jako atrakcyjną, wesołą i bardzo towarzyską dziewczynę, która mimo trudnych powojennych realiów wykazała się dużym zmysłem organizacyjnym, wrażliwością społeczną i została zastępczynią burmistrza miasteczka. Turski w swoich wspomnieniach z książki „Dziewczyny z Gross-Rosen” autorstwa Agnieszki Dobkiewicz pisał o niej wprost: „Halinka miała za duży format jak na małe miasteczko i podobnie ambicje”.
Naturalnym łącznikiem między nimi był dr Arnold Mostowicz – mąż siostry Haliny, Jadzi. Turski i Mostowicz znali się z łódzkiego getta, gdzie działali w podziemnej Lewicy Związkowej. Choć Turski szybko wyjechał z Mieroszowa do Wałbrzycha, gdzie organizował struktury Związku Walki Młodych, a stamtąd na studia do Wrocławia, jego kontakt z Mostowiczami i Haliną nie urwał się już do końca ich życia.
Z czasem ich relacja przeniosła się do Warszawy. Mieszkanie Haliny w Alei Przyjaciół było otwartym domem i miejscem spotkań ludzi kultury i młodzieży. Turski wspominał ją jako energiczną duszę towarzystwa, której wielką pasją było swatanie znajomych singli. Sam zaznaczał zresztą, że jego również próbowała wyswatać – choć zupełnie bezskutecznie. Zapamiętał ją także jako jedną z najbardziej radykalnych feministek, jakie znał, którą mocno oburzał panujący w Polsce patriarchalny stosunek do kobiet.
Niezwykle się cieszymy, że ta trwająca przez dekady przyjaźń znajdzie teraz swoje odzwierciedlenie w przestrzeni Parku Ocalałych. Mamy nadzieję, że ten fragment zielonej przestrzeni będzie jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc, a drzewa będą współistnieć w bliskości tak jak żyli obok siebie Marian Turski i Halina Elczewska po wojnie.
https://www.centrumdialogu.com/drzewo-pamieci-dla-ocalalego-mariana-turskiego-na-jego-100-urodziny#sigProIdd67fc6d45e