I Ogólnopolski Konkurs "OPOWIEM CI HISTORIĘ" - opowiadania laureatów

29 maja 2026r. w Warckim Centrum Kultury odbyła się uroczystość wręczenia nagród w I Ogólnopolskim Konkursie "OPOWIEM CI HISTORIĘ... opowiadanie inspirowane losami lokalnych ofiar II wojny światowej", na którą przyjechali uczniowie, ich opiekunowie oraz rodzice z całej Polski. Centrum Dialogu miało zaczyt obiąć konkurs swoim patronatem, a podczas uroczystości wręczenia nagród reprezentowała je dyrektorka Kamila Majchrzycka i Aleksandra Zbieranowska z działu programowego.

W konkursie wzieło udział 28 uczniów z 18 szkół podstawowych z województw: łódzkiego, wielkopolskiego, małopolskiego, mazowieckiego, pomorskiego i podkarpackiego. Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom, doceniając ich zaangażowanie i potrzebę kultywowania pamięci. 

ola kamila warta 2026

 

Poniżej prezentujemy teksty laureatów: 

I miejsce
Aleksandra Studzińska

kl. VIII
Szkoła Podstawowa w Gołczy


Lisi schron


Zima 1943 roku w Wysocicach nie przypominała tych z czasów mojego dzieciństwa. Las, który
dawniej był dla nas ostoją spokoju i źródłem utrzymania, teraz zdawał się nas obserwować tysiącem
mroźnych oczu. Każde pęknięcie gałęzi pod ciężarem śniegu brzmiało jak wystrzał z karabinu, a
huczący w kominie wiatr niósł ze sobą echa dalekich wybuchów i krzyków. Nasza leśniczówka,
położona na uboczu, otulona gęstwiną świerków i jodeł, stała się samotną wyspą na morzu
nienawiści. Krajobraz wokół Skały i Ojcowa, słynący z malowniczych wapiennych ostańców, teraz
wydawał się martwy, skuty lodem i przykryty grubą, białą płachtą, która zamiast chronić, zdawała
się dusić wszystko, co żywe.
Mój mąż, Roman, wrócił właśnie z obchodu. Widziałam go przez okno, jak brnie przez
zaspy, które sięgały mu niemal do kolan. Sosny wokół domu uginały się pod czapami białego
puchu, tworząc fantastyczne, niemal upiorne kształty, przypominające zastygłe w bezruchu zjawy.
Roman otrzepał buty przed progiem, a do sieni wdarł się tuman mroźnego powietrza, który
natychmiast skroplił się na moich policzkach niczym zimne łzy. – Geniu, w lesie od strony Skały
widziałem świeże ślady opon – szepnął, siadając przy kaflowym piecu, z którego biło jedyne w
tym domu ciepło.
– Żandarmi węszą coraz bliżej. Musimy być jeszcze ostrożniejsi niż dotychczas. Pokiwałam
głową, nie mogąc wykrztusić słowa. Moje myśli natychmiast powędrowały pod deski podłogi, na
której stałam. Tam, w ciemnościach, które sami wydarliśmy ziemi, toczyło się życie sześciu osób.
Rodzina Kołataczów – żydowscy kupcy ze Skały, nasi przyjaciele, nasi bracia w cierpieniu. Od
1942 roku ich świat skurczył się do rozmiarów lisiego schronu. Nazwaliśmy go tak, bo tylko lis,
najbardziej zaszczute i przebiegłe zwierzę lasu, potrafiłby tak skutecznie zniknąć przed
drapieżnikiem w samym sercu niebezpieczeństwa. Wieczorem, gdy mróz zaczął jeszcze mocniej
ściskać ściany leśniczówki, a stare drewno trzeszczało w nocy niczym łamane kości, zeszłam do
nich z posiłkiem. Kuchnia była sercem domu, ale to, co znajdowało się pod nią, było jego najgłębiej
skrywaną tajemnicą. Przesunęłam ciężką szafę – nasz mechanizm bezpieczeństwa, który wymagał
precyzji i siły, by nie zostawić śladów na deskach. Podniosłam klapę, a z dołu buchnęło ciężkie,
wilgotne powietrze. W nozdrza uderzył mnie zapach, którego nigdy nie zapomnę: mieszanka
wilgotnej gliny, stęchlizny i ludzkiego potu. W słabym świetle lampy naftowej zobaczyłam ich
twarze – blade, niemal przezroczyste, z podkrążonymi oczami. Pani Kołataczowa siedziała na
sienniku, tuląc do siebie najmłodsze dziecko. Jej oczy były wielkie, czarne i pełne pytań, na które
nie miałam odwagi odpowiedzieć.
– Czy słychać już wiosnę, pani Genowefo? – zapytała cicho, a jej głos drżał jak płomień świecy
na przeciągu. – Czy ptaki już wracają do naszych lasów? Serce mi pękło. Za oknem szalała zamieć,
gałęzie brzóz smagały ściany domu jak bicze, a ona pytała o ptaki. Dla nich, uwięzionych w
ziemnej jamie, rytm natury był jedynym łącznikiem z dawnym, normalnym życiem. Każdy dzień
tam na dole był walką z ciszą, wilgocią i narastającą apatią. Dzieci, które powinny biegać po mchu
i zbierać jagody, uczyły się szeptać tak cicho, by ich głos nie przeniknął przez szczeliny w drewnie.
Kilka dni później nastąpił dzień, którego baliśmy się najbardziej. Ranek był wyjątkowo jasny,
słońce odbijało się od śniegu tak mocno, że aż raziło w oczy, tworząc oślepiającą poświatę. Ciszę
lasu przerwał nagle nienaturalny, metaliczny ryk silnika. To nie był wóz konny sąsiada. To był
ciężki, wojskowy samochód. Roman, który akurat rąbał drewno na podwórzu, zamarł z siekierą w
dłoni. Widziałam przez szybę, jak z pojazdu wyskakuje czterech żandarmów. Ich zielone mundury
odcinały się brutalną, obcą barwą od nieskazitelnej bieli podwórka.
– Aufmachen! – wrzask rozdarł powietrze, płosząc stado wron, które z głośnym krakaniem
wzbiło się znad pobliskich świerków, sypiąc śniegiem z gałęzi. Wpadli do środka z furią, wnosząc
ze sobą zapach spalin i nienawiści. Oficer, człowiek o twarzy twardej i nieczułej jak wapienne
skały w Ojcowie, zaczął uderzać kolbą pistoletu w nasz dębowy stół.
– Gdzie trzymacie Żydów? Wiemy, że tu są! Ktoś was widział! – krzyczał, a jego wściekłość
zdawała się wypełniać całą izbę. Stałam nieruchomo na środku kuchni, dokładnie w miejscu, gdzie
pod moimi stopami, zaledwie kilkanaście centymetrów niżej, znajdowała się głowa pani
Kołataczowej. Czułam każdą szczelinę w podłodze, każdy sęk w drewnie. Modliłam się w duchu:
Tylko milczcie. Tylko nie oddychajcie. Bądźcie jak kamienie. Roman wszedł do izby, trzymając
czapkę w dłoniach. Jego spokój był nienaturalny, wypracowany przez lata pracy w
gęstwinie, gdzie panika zawsze oznacza porażkę.
– Panie oficerze, jesteśmy tu sami, tylko ja, żona i nasze dzieci. Las jest ogromny, pełen
wąwozów i jaskiń. Może kogoś widzieliście w skałach, ale nie w moim domu – odpowiedział
spokojnie Roman, patrząc oficerowi prosto w oczy. Niemcy zaczęli brutalne przeszukanie.
Słyszałam, jak w pokoju obok wywracają szafki, jak bagnety z głuchym odgłosem dziurawią
poduszki, z których wylatywało pierze, wirując w powietrzu niczym płatki śniegu w słońcu. Jeden
z żołnierzy, młody chłopak o zaciętej twarzy, podszedł do szafy maskującej wejście do lisiego
schronu. Zaczął ją sprawdzać, czy nie jest odsunięta. Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy, a
dłonie stają się lodowate jak sople zwisające z dachu. W tym krytycznym momencie, jakby sama
natura Wysocic postanowiła stanąć w naszej obronie, z dachu leśniczówki zsunęła się potężna
lawina nagromadzonego śniegu. Uderzyła o ziemię pod oknem z hukiem tak potężnym, że
przypominał wybuch granatu lub zawalenie się ściany. Ziemia zadrżała, a szyby w oknach
zajęczały. Żołnierze drgnęli, instynktownie chwytając za broń i wybiegając na zewnątrz,
przekonani, że to atak partyzantów ukrytych w lesie. Ten ułamek sekundy dekoncentracji, ten dar
od losu, uratował nam życie. Oficer, zniecierpliwiony, zmarznięty i poirytowany fałszywym
alarmem, machnął ręką na swoich ludzi.
– Weg! Tu nie ma nic poza tą polską biedą, brudem i śniegiem! – rzucił pogardliwie na
odchodnym. Kiedy warkot silnika w końcu ucichł w oddali, a ciężarówka zniknęła za zakrętem
leśnej drogi, w leśniczówce zapadła cisza tak głęboka, że słyszałam własne, szaleńcze tętno.
Wyszłam przed ganek, by zaczerpnąć tchu. Las szumiał kojąco, jakby chciał nas przeprosić za to,
co przed chwilą przeżyliśmy. Sosny kołysały się rytmicznie, a z oddali dobiegało miarowe stukanie
dzięcioła – dźwięk tak zwyczajny, a jednocześnie tak cudowny, bo zwiastujący powrót do
względnego bezpieczeństwa. Przetrwaliśmy w ten sposób dwa i pół roku. Od 1942 do mroźnego
stycznia 1945 roku nasza leśniczówka w Wysocicach była dla rodziny Kołataczów całym
wszechświatem, ich jedyną szansą na zobaczenie jutra. Kiedy w końcu nadeszło wyzwolenie, a oni
wyszli z lisiego schronu, wyglądali jak zjawy z innego świata. Ich skóra miała barwę popiołu, a
oczy, nieprzyzwyczajone do blasku dnia, łzawiły od słońca odbitego w resztkach śniegu.
Patrzyłam, jak odchodzą wąską ścieżką w stronę Skały, niknąc powoli między drzewami, które
przez lata były ich niemymi strażnikami.
Dziś, gdy patrzę na lasy wokół Wysocic, nie widzę już tylko drzew i skał. Widzę niemych
świadków tamtych dni, kiedy granica między życiem a śmiercią była cienka jak deska podłogowa.
Lisi schron dawno został zasypany, ale pamięć o tym, że pod tą podłogą, w samym sercu czarnych
lat, tliło się światło najczystszego człowieczeństwa, pozostanie we mnie na zawsze. Bo w tamtych
czasach, by pozostać człowiekiem, trzeba było mieć odwagę lisa, cierpliwość drzewa i serce, które
nie przestaje bić mimo paraliżującego strachu. To była nasza cicha wojna, wygrana nie karabinem,
lecz miłością do bliźniego i niezłomną nadzieją. A w pamiątkach rodzinnych do dziś przechowuję
dyplom, przyznającym nam tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

 

II miejsce
Aleksandra Tyrawa
kl. VII
Publiczna Szkoła Podstawowa nr 3 w Stalowej Woli


Kocham Cię, Mamo … Kocham Cię, Polsko...


– Kim pan jest?
– Mężczyzną, który zna życie z całym jego bogactwem – radości i smutki, chwile szczęścia i
gorycz klęski.
– Dziwnie pan mówi. Czy potrzebuje pan pomocy?
– Nie, a przynajmniej nie takiej, o której myślisz. Wszyscy odeszli. Jestem sam. Wspominam
swoje życie, by wybrać z niego to, co warte zapamiętania.
– A co w życiu jest najważniejsze?
– Nie wiesz, bo młoda jesteś. Posłuchaj zatem...
Nazywam się Mikołaj Kałuba. 10 września 2000 roku skończyłbym 92 lata. Słuszny
wiek! Pewnie wcześniej założyłbym rodzinę, zbudowałbym dom. Siedziałbym w fotelu z
ciepłym kubkiem herbaty, słysząc w oddali śmiechy moich najbliższych. Wieczorami
opowiadałbym dzieciom o swoich osiągnięciach sportowych. Nauczyłbym syna wszystkiego,
co potrzebne, by zostać cenionym inżynierem mechanikiem. Pokazałbym mój mundur
wojskowy, ordery, medale. Nauczyłbym go szacunku oraz miłości do ojczyzny. Może
patrzyłbym, jak dorastają moje wnuki...
Niestety, wojna - przerażająca, bezlitosna, niedopuszczająca wyborów - zabrała mi ten
czas, który uznaje się powszechnie za najpiękniejszy...
Świetnie pamiętam swój rodzinny dom. Białostocka ziemia, ukochana moja. Pięknie
kwitnące na fioletowo majowe bzy, złociste słońce, bezkresne niebo. I zapach fartucha mojej
najdroższej Mamy, Eugenii, w który chowałem swą twarz. I jej dobre, piwne oczy, którym
nawet trudy codziennego dnia nie zdołały odebrać blasku. I unoszący się w domu zapach
smakowitych posiłków. I niepowtarzalny klimat maminego pokoju, w którym zawsze jako
dziecko czułem się bezpiecznie, bo Mama troszczyła się o mnie bardzo, niczym o najcenniejszy
skarb. Była przy mnie również wtedy, gdy przyszedł czas rozwinięcia skrzydeł i wkroczenia na
nową drogę – gdy stałem się uczniem Państwowego Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta
w Białymstoku. To moment, w którym przyszły chwile zwątpienia. Liczby, litery, daty…
Wszystko mi się mieszało. Szkolne gmaszysko wydawało mi się takie wielkie i straszne, obce.
Oderwany o pępowiny matczynej miłości z trudem odnajdywałem właściwą ścieżkę, krocząc
po omacku wśród przeciwności, które piętrzyły się niczym najgroźniejsze góry. Wiedziałem
jednak, że czas biegnie nieubłaganie jak rzeka. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że ta rzeka
zaprowadzi mnie do miejsca, z którego nie będzie powrotu. Płakałem. Po cichu.
Lata szkolne minęły szybciej niż się spodziewałem. Trudno było uwierzyć, że to już
koniec, a zarazem początek czegoś nowego. Marzyła mi się kariera sportowa. Zawody, medale
i treningi stały się częścią mojego życia. Trenowałem lekkoatletykę w drużynie AZS Warszawa.
Ponoć byłem dobry w pchnięciu kulą, w rzucie młotem. Wielkiej kariery jednak nie zrobiłem.
Los zarządził inaczej i zamiast sportowcem zostałem… żołnierzem.
W 1939 roku los przyprowadził mnie tu, do Stalowej Woli, gdzie budowano właśnie
Zakłady Południowe. Z hukiem upadały drzewa okolicznych lasów, a w ich miejsce pięły się
mury huty – matki, która dała potem utrzymanie wielu pokoleniom. Wznosiły się bloki,
powstawały pierwsze osiedla. Mogłem wykorzystać swoje umiejętności pozyskane w trakcie
studiów na uniwersytecie w Warszawie. Rozpocząłem więc pracę jako inżynier mechanik i,
przyznam, podobało mi się to zajęcie. Uwielbiałem chodzić na spacery do pobliskiego
Rozwadowa. Na rynku otoczonym kamieniczkami zawsze było tłoczno, panował gwar.
Handlarze, przekrzykując się wzajemnie, zachęcali do kupna różnych produktów: od odzieży
po artykuły spożywcze. Pamiętam jednego z kupców; na imię było mu Joel. Ze wszystkimi
zawsze witał się głębokim ukłonem, chętnie rozmawiał. To była jedna z tych osób, które
utkwiły mi w pamięci, bo tacy ludzie zawsze są godni zapamiętania.
,, Halo, halo, tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano o godzinie
5 minut 40 oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską, łamiąc pakt o nieagresji” – ten
komunikat słyszeli wszyscy, rozlegał się w każdym domu. Głos z radia brzmiał ciężko,
niepokojąco i był zapowiedzią dramatu, który przyszedł nieco później. Co jakiś czas można
było usłyszeć przelatujące samoloty. Syreny wyły, a komunikat radiowy powtarzano bez końca.
Na rozwadowskim rynku ludzie mówili coś na temat możliwego ataku ze strony Związku
Sowieckiego, choć wielu nie dopuszczało do siebie tej myśli. W tym samym roku przydzielono
mnie do 9. Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej w stopniu podporucznika rezerwy, a niedługo
potem do Ośrodka Zapasowego Artylerii nr 2.
Zmieniła się Stalowa Wola, zmienił się Rozwadów. Pojawili się obcy żołnierze, na ulicach
rozbrzmiewała twarda, niepokojąca mowa. Pewnego ranka zauważyłem niemieckie ciężarówki,
które na odkrytych platformach wiozły ciała. Wśród nich dostrzegłem kogoś mi znajomego.
Nie, to nie mógł być on. Próbowałem odrzucić tę myśl od siebie, lecz prawda była okrutna.
Tamtego ranka rozstrzelano większość mieszkańców żydowskiej kamienicy, gdzie mieszkał
mój znajomy Joel…
Jadąc do mojej kochanej Matki, dostałem się do niewoli sowieckiej. Wiedziałem, że
Matka martwiła się o mnie. Pewnie modliła się, przesuwając ziarenka różańca i prosząc Boga
o znak, czy jej żołnierzyk żyje. Jej głos otulał mnie jak najcieplejszy szal, gdy w sowieckim
łagrze próbowałem odciąć się od smutnej rzeczywistości. Z innymi polskimi oficerami trafiłem
na kilka miesięcy do Starobielska na przymusowe prace. Potem NKWD zdecydowało się
przetransportować nas ciężarówką gdzieś, skąd nie było ucieczki. Wszyscy mieliśmy złudne
nadzieje. Może nas wypuszczą? Może zlitują się nad nami? Widziałem wiele prób ucieczki.
Jakiś młody człowiek odważył się wyskoczyć z ciężarówki, niestety, kosztem życia.
Odmawiałem różańce, koronki, by chociaż trochę dodać sobie otuchy.
Przyszedł czas. Kazali nam wyjść z ciężarówki. Ziemia pod nogami była miękka,
wilgotna, jakby już wcześniej nasiąknięta ludzkimi łzami. Słyszałem ten płacz. Ktoś szeptał
imię żony. Ktoś patrzył na zdjęcia dzieci. Modlili się. Przed oczyma miałem mój dom. Mama
w drzwiach ocierała ręce o fartuch, jakby szykowała się na powitanie kogoś. Chciałem ją
przytulić. Powiedzieć, że ją kocham. Że żyję! Ktoś popchnął mnie do przodu. Cichy szum
brzozowych liści uciszał to, co miało się wydarzyć. Ukląkłem. Drżały mi dłonie, a wielka łza
spływała po policzku. Zrozumiałem, że już nic nie mogę zrobić. Że nie będzie domu, ani pracy,
ani śmiechu dzieci. Poczułem przy głowie zimno pistoletu. Zamknąłem oczy i wyszeptałem:
– Kocham Cię, Mamo…
– Już wiem, już rozumiem. Proszę nie odchodzić! Gubię pana postać! Gdzie pan jest?! Tyle
rzeczy chcę się jeszcze dowiedzieć!
– Kochaj Matkę i Ojczyznę. To wystarczy…
Pamiętałam o tych słowach, gdy 28 kwietnia 2025 r. wraz z koleżankami i kolegami
uczestniczyłam w uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej porucznikowi
Mikołajowi Kałubie, wybitnemu inżynierowi, sportowcowi, oficerowi Wojska Polskiego, który
wiosną 1940 r. zginął rozstrzelany przez Rosjan w Charkowie. Przy budynku mojej szkoły,
Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 w Stalowej Woli, już drugi rok szumi młody dąb zasadzony
na Jego cześć jako Znak Pamięci. Szumi, by przypominać, co w życiu jest najważniejsze...

 

III miejsce
Otylia Rzepnicka
kl. VIII
Szkoła Podstawowa im. kpt. pil. Stanisława Skarżyńskiego w Warcie


Jabłko - pamięć o człowieczeństwie


Odpoczywam po krótkim spacerze, siedząc na ławce. Czuję, jak słońce ogrzewa moją
twarz. Warta - miasto, w którym się urodziłam… jest mi bardzo bliskie. Gdy tylko tu
przyjeżdżam, czuję obecność mojej rodziny. To tutaj kiedyś byliśmy razem - nieświadomi, jak
łatwo można wszystko stracić…
Patrzę w dal i dostrzegam jabłoń. Jej widok przywołuje wspomnienia, które próbowałam
zostawić za sobą. To cios, który trafia prosto w moje serce. Rana jakby przebita nożem - nożem,
który ktoś bezlitośnie wyrwał, zostawiając mnie krwawiącą do środka.
Przymykam oczy i pozwalam samotnej łzie spokojnie spływać po policzku. Wyobrażam
sobie, że siedzę tu z moją rodziną. Chaja gra na mandolinie, a ja, Szewa i Lejb kibicujemy jej
talentowi. Jesteśmy beztroscy i niewinni. Ojciec też się uśmiecha - lubię ten widok. Melodia
unosząca się w powietrzu jest delikatna i czysta, jakby nie znała jeszcze ciężaru tego świata.
Myślę, że moja siostra jest stworzona do czegoś więcej. Jej muzyka nie powinna gasnąć tutaj,
bez śladu… Jest zbyt piękna, by należeć tylko do przeszłości. Wyobrażam sobie, jak jej dźwięki
wypełniają wielkie sale, a każda filharmonia pragnie gościć Chaję Goldberg.
Otwieram oczy i uświadamiam sobie, że mojej rodziny już nie ma. Zostałam tylko ja.
Dlaczego właśnie oni? Dlaczego to właśnie nas spotkało? Dlaczego? Słońce, które świeci, nie
rozjaśnia już tego dnia.
Znów spoglądam na jabłoń i przypominam sobie Auschwitz - miejsce, które odebrało
mi bliskich. Kiedyś jedno jabłko było marzeniem. Teraz jest tylko wspomnieniem tego, co
zostało mi odebrane. Wracam myślami do dnia, w którym chorowałam. Właśnie to miejsce
śmierci naznaczyło mnie najmocniej w czasie wojny. Każdego wieczoru nie wiedziałam, co
przyniesie następny dzień i czy w ogóle się obudzę.
Leżę nocą na zimnej pryczy, osamotniona. Przez wychudzenie i brak sił czuję
przeszywający ból kości. Doskwierający głód wcale mi nie pomaga. Z czasem przestaje być
tylko bólem - staje się wszystkim. Wypełnia każdą myśl, każdy oddech. Mój umysł zaczyna
działać inaczej. Nie potrafię już skupić się na niczym innym. Myślę tylko o jedzeniu. O jego
zapachu, smaku, o najdrobniejszych szczegółach, które kiedyś były nieistotne. Wspomnienia
mieszają się z rzeczywistością. Widzę przed oczami obrazy. Nie wiem, czy istnieją. Czuję
zapachy. Ale czy tak jest naprawdę? Wiem, że głód powoli odbiera mi nie tylko siły, ale i
zdolność normalnego myślenia. Sprawia, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Próbuję
przywołać w pamięci chwile sprzed wojny - z rodziną, przyjaciółmi i narzeczonym. Ale nawet
to nie działa. Nie widzę już iskry nadziei. Czuję pustkę, a myśli coraz częściej kierują się ku
końcowi. Bo do czego potrzebny jest chory więzień?
Ranek. Moje obozowe przyjaciółki opiekują się mną i próbują rozweselić w tej ponurej
rzeczywistości.
- Saro, może jest coś, co podniosłoby cię na duchu?
Myślę przez dłuższą chwilę nad tym pytaniem. Analizuję każde słowo. Uśmiecham się, a w
głowie pojawia się niemal nierealne pragnienie - jabłko. Mimo że wiem, jak absurdalne jest to
marzenie, mówię o nim. Dziewczyny cicho się śmieją, jakby przez chwilę chciały zapomnieć,
gdzie jesteśmy.
Dzień dłuży się w nieskończoność. Leżę, wsłuchując się w kroki i głosy. Czas przestaje mieć
znaczenie.
Nawet nie wiem, kiedy zapada wieczór. Słyszę ciche kroki. Ktoś podchodzi do mojej pryczy.
Otwieram oczy i widzę jedną z moich współtowarzyszek niedoli. Trzyma coś w dłoni. Jabłko!
Patrzę na nie w milczeniu, niedowierzając. To niemożliwe! W miejscu, w którym nie było nic,
nagle pojawiło się coś… coś tak prostego, a zarazem bezcennego. Jabłko.
- Dla ciebie – szepcze znany mi głos.
Dziękuję jej i rozświetlonym wzrokiem odprowadzam ją do wyjścia z baraku. Biorę ten dar
drżącymi dłońmi. Owoc jest zimny i… prawdziwy. Nie jem, po prostu dotykam go. Boję się,
że zniknie… że to kolejny sen… wytwór mojej wyobraźni. Powoli naruszam zębami jego
skórkę i miąższ., a ono rozpływa się w moich ustach swoją słodyczą. To nie sen! Wtedy
uświadamiam sobie, że dziewczyny zrobiły to! Moje przyjaciółki… moje kochane… one…
Narażając siebie, swoje życie, zdobyły dla mnie jabłko.
Ten gest jest czymś więcej niż podarowaniem jabłka. Jest świadectwem dobra drugiego
człowieka. Drobiazg, a zarazem wielka rzecz! W tym okropnym miejscu one ocaliły coś
najważniejszego - człowieczeństwo.
Otwieram oczy. Znów jestem w Warcie. Słońce nadal ogrzewa moją twarz, a jabłoń stoi
niewzruszona, jakby była świadkiem wszystkiego, co było i co przeminęło. Patrzę na drzewo
jeszcze przez chwilę. Ściskam w dłoni jabłko. Dziś mogę je zjeść bez strachu. Mogę żyć. Myślę
o towarzyszkach mojej niedoli… o tym, że nawet w najmroczniejszym miejscu człowiek potrafi
pozostać człowiekiem… jeśli tylko chce...

MIGIEM po MIEŚCIE – spacer po Łodzi śladami wielu kultur w PJM - relacja

W sobotę 30 maja odbył się wyjątkowy spacer szlakiem różnych kultur, wyjątkowy, bo prowadzony w polskim języku migowym z tłumaczeniem na język foniczny.

Przewodnik Sebastian Jasitczak opowiadał o wielokulturowej historii naszego miasta. Odwiedziliśmy też miejsca związane z kulturą Głuchych i dowiedzieliśmy się więcej na jej temat. 

Dziękujemy wszystkim za przybycie, mimo niesprzyjającej pogody.

Spacer "Migiem po mieście" był wydarzeniem towarzyszącym Festiwalowi Łódź Wielu Kultur. Został zrealizowany w ramach projektu "Dostępny Dialog – projektowanie uniwersalne w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi" i dofinansowany przez Unię Europejską #FunduszeEuropejskie.

Tłumaczenie z PJM na język polski foniczny: PZG Oddział Łódź | Joanna Jędraszczyk

Dla osób słabosłyszących były dostępne zestawy słuchawkowe oraz zestawy przenośnej pętli indukcyjnej.

 

pasek PUK 1

 

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/?print=1&tmpl=component#sigProId94a15ee12e

Młode Horyzonty Edukacja w Centrum Dialogu. Rozpoczynamy zapisy!

Młode Horyzonty Edukacja w Centrum Dialogu. Rozpoczynamy zapisy!

 

🎬 Młode Horyzonty Edukacja 2026/2027

📍 Centrum Dialogu – już trzeci rok w naszej sali kinowej!

Drodzy Nauczyciele i Nauczycielki,

Możecie już zgłaszać swoje klasy na kolejną edycję programu Edukacja Młode Horyzonty – wyjątkowe cykle filmowe połączone z prelekcjami i zestawami materiałów dydaktycznych. Nasze wydarzenia są starannie dostosowane do podstawy programowej MEN i wspierają proces nauczania na wszystkich etapach edukacyjnych.


📚 Dla kogo?

Program kierujemy do dzieci i młodzieży od przedszkola po szkoły ponadpodstawowe.

🔹 Nowe cykle tematyczne
🔹 Cykle do wyboru dla przedszkolaków i uczniów klas I–III
🔹 Programy wspierające przygotowanie do egzaminu ósmoklasisty i matury


🎟️ Ceny bez zmian!

✅ Bilet jednorazowy – 15 zł
✅ Karnet na 7 projekcji – tylko 70 zł.


🎥 Dlaczego warto?

✔️ Starannie dobrane filmy, zgodne z wiekiem i poziomem edukacyjnym
✔️ Profesjonalne prelekcje i materiały dydaktyczne dla nauczycieli
✔️ Duża, komfortowa sala kinowa z wygodnymi fotelami i nowoczesnym nagłośnieniem
✔️ Świetna lokalizacja – duży parking oraz łatwy dojazd MPK
✔️ W sezonie 2024/2025 – ok. 700 uczestników i 100% zadowolenia!


🧑‍🏫 Liczba miejsc ograniczona!

Nie zwlekaj – zgłoś swoją klasę już dziś!

📩 ZgłoszeniaKliknij, aby przejść do formularza zapisów
📩 Pytania? Napisz do nas: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

🎒 Program filmowy 2026/2027 – harmonogram projekcji


🎥 PRZEDSZKOLE

"Chodzę do kina"

Chodzę do kina to cykl starannie wyselekcjonowanych filmów z różnych zakątków świata, zarówno długo-, jak i krótkometrażowych, które bawią i uczą. Piękne, mądre, wartościowe obrazy z przekazem w pogodny sposób przybliżają świat. Poruszana w nich tematyka jest bliska dzieciom w wieku przedszkolnym, co pozwala im utożsamić się z bohaterem i aktywnie współprzeżywać jego radości i smutki.

MiesiącTytuł filmuData i godzina
Październik

Kacper i Emma - najlepsi przyjaciele

13.10.2026 / 09:30

Listopad Kicia Kocia ma braciszka

05.11.2026 / 09:30

Grudzień

Święta z Astrid Lindgren

08.12.2026 / 09:30

Styczeń Pikkuli and the Starlight Reindeer

13.01.2027 / 09:30

Luty

Mama Mu wraca do domu

09.02.2027 / 09:30

Marzec

Najlepsze urodziny królika Karola

03.03.2027 / 09:30

Kwiecień Basia. Radzę sobie! - zestaw 5

06.04.2027 / 09:30


🎥 SZKOŁA PODSTAWOWA KLASY I–III

"Filmowi bohaterowie"

„Filmowi bohaterowie” to cykl przedstawiający plejadę wyjątkowych postaci z książek i filmów dla dzieci – inspirujących wzorców kształtujących pożądane postawy, takie jak poczucie własnej wartości, wewnętrzne zmotywowanie, otwartość na drugiego człowieka, zainteresowanie otaczającym nas światem.

MiesiącTytuł filmuData i godzina
Październik Chłopiec na krańcach świata

21.10.2026 / 09:30

Listopad

Pati i klątwa Posejdona

06.11.2026 / 09:30

Grudzień

Gwiazdka Klary Muu

09.12.2026 / 09:30

Styczeń

Jak ocalić smoka

12.01.2027 / 09:30

Luty

Wielka przygoda Niny

10.02.2027 / 09:30

Marzec

Fantastyczny Angelo

09.03.2027 / 09:30

Kwiecień

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica Skorpiona

14.04.2027 / 09:30


🎥 SZKOŁA PODSTAWOWA KLASY IV–VI – "Świat filmu"

Obecność filmu w życiu młodych ludzi jest oczywistością. Filmy są wszędzie – w telewizji, w kinach, w internecie, w aplikacjach smartfonowych. Cykl „Świat filmu” umiejętnie łączy zagadnienia związane z historią tego medium z wiedzą o jego formie. W siedmiu odsłonach przedstawia najważniejsze elementy dzieła filmowego, które razem potrafią z niesamowitą siłą zawładnąć widzem, jego emocjami i przeżyciami.


🎥 SZKOŁA PODSTAWOWA KLASY VII–VIII – "Kino w dialogu. O nas i dla nas."

Cykl stanowi odpowiedź na realne wyzwania i problemy, z którymi mierzą się współczesne nastolatki. Każdy seans filmowy staje się punktem wyjścia do rozmowy o emocjach, relacjach, tożsamości i świecie, w którym młodzi ludzie dorastają.

MiesiącTytuł filmuData i godzina
Październik Dj Ahmed

28.10.2026 / 09:30

Listopad

Birk i Magna - Mroczny sekret jaskini

24.11.2026 / 09:30

Grudzień

Młodzieżowa Liga Mistrzów (Kids Cup)

16.12.2026 / 09:30

Styczeń

Jippie No More!

15.01.2027 / 09:30

Luty

Tysiąc razy silniejsza

16.02.2027 / 09:30

Marzec

Ben nie ma lekko

17.03.2027 / 09:30

Kwiecień

Podnieść poprzeczkę

13.04.2027 / 09:30


🎥 SZKOŁY PONADPODSTAWOWE – "Film na maturze"


MiesiącTytuł filmuData i godzina
Październik

Johnny

13.10.2026 / 11:30

Listopad

Larp. Miłość, trolle i inne questy

05.11.2026 / 11:30

Grudzień

Bogowie

08.12.2026 / 11:30

Styczeń

Pan Nikt kontra Putin

13.01.2027 / 11:30

Luty

Dobry nauczyciel

09.02.2027 / 11:30

Marzec

Jestem mordercą

03.03.2027 / 11:30

Kwiecień

Chłopi

06.04.2027 / 11:30

Konkurs ofert na najem przestrzeni gastronomicznej w Centrum Dialogu!

Ogłaszamy konkurs na najem przestrzeni pod kawiarnię w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi!

Na oferty czekamy do 16 czerwca 2026 roku.

Zapraszamy do udziału w konkursie ofert na wynajem i prowadzenie kawiarni w budynku Centrum Dialogu przy ul. Wojska Polskiego 83 w Łodzi. 

Szukamy partnera, który stworzy miejsce spójne z misją Centrum Dialogu — otwarte na:

▪ dialog międzykulturowy,

▪ różnorodność kulturową,

▪ budowanie wspólnoty lokalnej,

▪ integrację środowisk lokalnych i międzynarodowych.

Przedmiotem najmu jest przestrzeń o łącznej powierzchni 82,46 m², obejmująca:

- otwartą salę konsumpcyjną (51,15 m²),

- zaplecze (31,31 m²),

- możliwość prowadzenia sezonowego ogródka kawiarnianego.

Oferty można składać do 16 czerwca 2025 roku na adres :Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest tutaj: www.centrumdialogu.com/ogloszenia

Wyniki konkursu zostaną opublikowane do dnia 30.06.2026 r. w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na stronie Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi.

 

MIGIEM po MIEŚCIE – spacer po Łodzi śladami wielu kultur w PJM

Zapraszamy na wyjątkowy spacer po Łodzi, który pozwoli spojrzeć na miasto z nowej perspektywy – poprzez język, doświadczenie i różnorodność jego mieszkanek i mieszkańców. Wspólnie przejdziemy trasą prowadzącą przez miejsca ważne dla historii wielokulturowej Łodzi, przyglądając się temu, jak splatają się tu różne tradycje, pamięci i sposoby opowiadania o mieście.

Spacer będzie prowadzony w polskim języku migowym (PJM) i tłumaczony na język polski foniczny – w odwróconym niż zwykle układzie komunikacyjnym. To szczególna okazja, aby doświadczyć miasta poprzez inny rytm narracji i inny sposób kontaktu z przestrzenią miejską.

Wydarzenie towarzyszy Festiwalowi Łódź Wielu Kultur 2026.

Spacer przeznaczony jest zarówno dla osób g/Głuchych, jak i słyszących – dla wszystkich, którzy chcą poznać historię Łodzi jako miasta wielu kultur i wielu języków oraz doświadczyć jej w formule spotkania otwartego na różne sposoby komunikowania się i bycia razem w przestrzeni miejskiej. Dzięki zastosowaniu polskiego języka migowego jako języka prowadzącego wydarzenie staje się ono wyjątkową okazją do wspólnego odkrywania miasta w sposób dostępny i inkluzywny. Dla osób słabosłyszących dostępne będą przenośne pętle indukcyjne.

Prowadzący:

Sebastian Jasitczak –  przewodnik miejski i edukator, prowadzący spacery w polskim języku migowym (PJM), zaangażowany w działania na rzecz dostępności kultury i upowszechniania wiedzy o historii miasta w środowisku osób g/Głuchych. Od lat współtworzy inicjatywy popularyzujące historię i dziedzictwo kulturowe w formule dostępnej językowo i komunikacyjnie, pokazując, że opowieść o mieście może być wspólną przestrzenią spotkania różnych doświadczeń i sposobów percepcji.


Joanna Jędraszczyk – tłumaczka polskiego języka migowego (PJM), specjalizująca się w tłumaczeniach wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych i społecznych. Współpracuje z instytucjami kultury i organizacjami społecznymi przy projektach zwiększających dostępność wydarzeń publicznych dla osób g/Głuchych i słabosłyszących, wspierając tworzenie przestrzeni dialogu między różnymi wspólnotami językowymi.

 

Festiwal Łódź Wielu Kultur opowiada o mieście jako przestrzeni spotkania różnych tradycji, historii i języków – także tych, które na co dzień pozostają mniej widoczne. Spacer MIGIEM po MIEŚCIE wpisuje się w tę ideę, pokazując wielokulturowość Łodzi poprzez doświadczenie dostępności i różnorodności sposobów komunikacji. To zaproszenie do spojrzenia na znane miejsca z innej perspektywy oraz do wspólnego budowania miasta bardziej otwartego, uważnego i wrażliwego na potrzeby wszystkich jego mieszkanek i mieszkańców.


Dostępność

Spacer prowadzony jest w polskim języku migowym (PJM) z tłumaczeniem na język polski foniczny.

Dla osób słabosłyszących dostępne będą przenośne pętle indukcyjne.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, obowiązują wcześniejsze zapisy przez https://forms.gle/XL7YFz7fSY1RcW7Z9">FORMULARZ (liczba miejsc ograniczona).

#FunduszeEuropejskie

Belka obowiazkowa 860x80

Yanka Rudzka - projekt w toku

W brazylijskim Salwadorze de Bahia trwa właśnie druga rezydencja Projektu Yanka Rudzka. Po listopadowym researchu, fotografka Anna Zielińska współtworzy razem z Joanną Leśnierowską i brazylijskimi kolegami materiały do multimedialnej instalacji, którą zobaczymy w ramach tegorocznego Festiwalu Łódź Wielu Kultur już w listopadzie (save the date!). W centrum projektu znajduje się ciało jako przestrzeń pamięci i performatywne archiwum wiedzy choreograficznej. Jedną z części powstającej instalacji jest film wideo z udziałem 86-letniej Lii Robatto – ostatniej żyjącej solistki polskiej awangardowej choreografki Yanki Rudzkiej. Specjalnie dla nas Lia zatańczyła zapamiętane gesty i jakości ruchu wypracowane w bezpośredniej pracy z Rudzką. Jej udział stanowi akt międzypokoleniowej transmisji oraz aktualizacji dziedzictwa choreograficznego w działaniu.

Rezydencja i projekt są realizowana we współpracy z Teatro Vila Velha, który jest jedną z najbardziej renomowanych instytucji kulturalnych w Brazylii, i który w przyszłym roku (IV 2027) zaprezentuje instalację także w Salwadorze.
Projekt realizowany w ramach programu Instytutu Adama Mickiewicza – „ReSide”

régua residência

Zobacz galerię zdjęć osadzonych online pod adresem:
https://www.centrumdialogu.com/?print=1&tmpl=component#sigProId7a1f53ab51

Festiwal Książki Kropka + Kreska

W maju 2026 roku w Łodzi odbędzie się kolejna edycja Festiwalu Książki KROPKA+KRESKA – wydarzenia o kilkuletniej tradycji, które powraca w odświeżonej, poszerzonej formule pod hasłem „INACZEJ!”. Festiwal potrwa od 26 do 31 maja. 

Organizowany przez Kolektyw KROPKA+KRESKA (Annę Mrozińską-Szmajdę, Aleksandrę Shayę i Kamilę Majrzycką-Szymańską) festiwal rozwija swoją formułę, pozostając wiernym idei książki – szczególnie książki obrazkowej – jako punktu wyjścia do działań artystycznych, edukacyjnych i społecznych. W tym roku program rozszerza się o refleksję nad rolą słowa, sposobami rozumienia tekstu oraz potrzebą rozwijania myślenia symbolicznego w świecie zdominowanym przez obrazy i szybkie treści cyfrowe.

Hasło „INACZEJ” otwiera również przestrzeń do odkrywania różnorodności, odmiennych perspektyw i nowych sposobów patrzenia na świat. Festiwal zaprasza do spotkań z drugim, człowiekiem, odmiennymi kulturami i indywidualnymi doświadczeniami – także tymi nie-ludzkimi: naturą, zwierzętami i otaczającym nas środowiskiem. To również próba odpowiedzi na wyzwania współczesności, szczególnie w kontekście dojrzewania młodych osób funkcjonujących równocześnie w świecie realnym i wirtualnym.

Program wydarzenia po raz pierwszy jest skierowany jest do naprawdę szerokiego grona odbiorców – dzieci, młodzieży, dorosłych i całych rodzin. Szczególną uwagę poświęcono nastolatkom, których relacja z książką wymaga dziś nowych form zaangażowania, dialogu i budowania znaczeń. Organizatorzy nie zapominają także o dorosłych – to do nich kierowany jest m.in. cykl Klubu Książki Obrazkowej, który traktuje kontakt z literaturą i sztuką jako narzędzie wspierające dobrostan psychiczny.

W programie Festiwalu znajdą się m.in.:

  • autorska instalacja artystyczna „INACZEJ” – interaktywna przestrzeń czytelnicza w Parku Ocalałych,
  • warsztaty i spotkania z twórcami książek dla różnych grup wiekowych,
  • wydarzenia performatywne i opowieści „żywego słowa”,
  • działania muzyczne, w tym koncert inspirowany poezją Joanny Kulmowej, który spotkał się z entuzjazmem publiczności podczas Festiwalu Łódź Wielu Kultur 2025,
  • spektakle, wystawy ilustracji oraz działania międzypokoleniowe.

Wśród zaproszonych gości znajdą się uznani autorzy i autorki, ilustratorzy oraz artyści, którzy pokażą, jak literatura może inspirować do twórczości, refleksji i budowania relacji. Uczestnicy będą mieli okazję nie tylko spotkać się z twórcami, ale także aktywnie uczestniczyć w procesie tworzenia – pisać, rysować, eksperymentować z narracją i odkrywać własne sposoby opowiadania świata.

Festiwal KROPKA+KRESKA: INACZEJ! to przestrzeń, w której książka staje się czymś więcej niż tekstem – staje się doświadczeniem. To miejsce spotkania słowa, obrazu, dźwięku i natury, które wspólnie budują środowisko sprzyjające rozwojowi wyobraźni, kreatywności i uważności.

Organizatorzy podkreślają, że w świecie nadmiaru bodźców i informacji szczególnie ważne staje się tworzenie przestrzeni, które wspierają refleksję, dialog i autentyczne spotkanie. Festiwal KROPKA+KRESKA: INACZEJ! jest właśnie taką przestrzenią – zaproszeniem do zatrzymania się i spojrzenia na świat… inaczej. Jesteś?

Pełen program festiwalu znajduje się na stronie kropkapluskreska.pl

 

Festiwal jest dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego. Współfinansowano ze środków Urzędu Miasta Łodzi

Festiwal Łódź Wielu Kultur 2026

W 2026 roku Festiwal Łódź Wielu Kultur odbędzie się w formule kroczącej – od maja do listopada z długim weekendem festiwalowym w dniach od 17 do 20 września. Jak co roku w programie znajdą się koncerty, spektakle, performance, wystawy i spotkania dla publiczności w każdym wieku. Tegoroczna edycja to opowieść o pamięci, tożsamości, przemocy, solidarności i możliwościach wspólnego istnienia. Najbliższe wydarzenia zapowiadające festiwalowe tematy odbędą się już w maju i czerwcu.

Punktem wyjścia dla programu Festiwalu Łódź Wielu Kultur 2026 są postaci Marka Edelmana – patrona Centrum Dialogu, instytucji organizującej Festiwal – oraz Aliny Margolis-Edelman. Ich biografie i postawy stały się inspiracją, by poprzez sztukę i etykę wspierać walkę o prawa człowieka oraz sprzeciw wobec przemocy. Dzięki formule kroczącego Festiwalu, otworzy się przestrzeń dla spotkań, które mogą trwać i rezonować dłużej, zostawiając pole do pogłębionej refleksji.

Podczas Festiwalu prezentowane będzie wiele równoważnych perspektyw. To gest sprzeciwu wobec narracji opartej na schematach i uproszczeniach. Program wydarzenia tworzyć będzie wielogłosową strukturę – zakorzenioną zarówno w lokalności Łodzi (m.in. spektakle oparte na biografiach związanych z miastem artystek), jak i w globalnych kontekstach. Twórcy Festiwalu będą przyglądać się miejscom zapalnym na świecie, przestrzeni kryzysów humanitarnych. Opowieść o tragediach przyniesie także pytania o możliwe sojusze i solidarność.

Sztuka nie rozwiązuje ludzkich tragedii, ale pozwala je przeżyć i wyobrazić sobie świat, w którym jest ich mniej. Porusza nasze serca i otwiera głowy, a to może stać się impulsem do zmian większych, niż możemy sobie wyobrazić – mówi Agata Siwiak, Liderka programowa Festiwalu Łódź Wielu Kultur.

W programie zostanie wyróżniony wątek budujący dostępność i zrozumienie – kultura Głuchych. Nie zabraknie także wydarzeń, dających oddech, integrujących i budujących wspólnotę (m.in. premierowy koncert zespołu „Współgłosy”, poranne potańcówki czy spotkania z muzyką i jedzeniem z kręgu kultury arabskiej). 

Wśród zaproszonych do współpracy artystów i artystek znajdą się osoby pochodzące z Białorusi, Ukrainy, Litwy, Niemiec, Francji, Libanu, Palestyny, Argentyny, Brazylii, Polski oraz żydowskie twórczynie i twórcy z różnych krajów. Będą to osoby związane z teatrem / tańcem / performansem (m.in. Noam Shuster-Eliassi, Marah Haj Hussein, Agnieszka Przepiórska, Joanna Leśnierowska, Neemias Sanatana, Daniel Kotowski, Projekt Migawki); artystki wizualne (m.in. Ala Savashevich, Eglė Budvytytė, Yulia Krivich, Rana Hamadeh, Ana Lozza i Barbara Hang); muzycy (m.in. Le Trio Jourdan i Współgłosy); pisarki, intelektualiści i intelektualistki oraz osoby broniące praw człowieka (m.in. Deborah Feldman, Michael Sfard, Hanka Grupińska, Draginja Nadaždin i Adam Lipszyc).

Autorami tegorocznej identyfikacji wizualnej Festiwalu jest Mean Collective:

Witold Gretzyngier Projektant graficzny i artysta wizualny specjalizujący się w tworzeniu plakatów, identyfikacji wizualnych dla wydarzeń kulturalnych, brandingów, animacji, okładek albumów muzycznych oraz publikacji.Współprowadzi Pracownię Projektowania Grafiki Przestrzennej
na Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi.

Klaudia Bednarz Storytellerka i strateżka pracująca na styku słowa, obrazu i doświadczenia. Wywodzi się z branży fashion, gdzie przez lata – również jako Dyrektorka Operacyjna – współtworzyła marki, ucząc się ich rytmu od środka: procesów, ludzi i emocji, które budują ich tożsamość. Filolożka polska. W pracy z markami traktuje język jako tworzywo – narzędzie do opowiadania historii, budowania znaczeń i relacji. Tworzy i prowadzi warsztaty oraz spotkania edukacyjne, w których łączy perspektywę strategiczną z wrażliwością na kontekst kulturowy i estetyczny.

Razem stworzyli Mean Collective studio kreatywne, które na co dzień realizuje rozmaite projekty kulturowe oraz komercyjne. W 2024 roku stworzyli inicjatywę Friends&Design, która koncentruje się wokół branży kreatywnej i tworzy wydarzenia, warsztaty, wystawy związane z  grafiką użytkową, integrujące środowisko twórcze i wzmacniające lokalną scenę. 

 

Podkategorie