Rynek Bałucki - (źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi)Rynek Bałucki w okresie okupacji niemieckiej był jednym z najważniejszych miejsc w Litzmannstadt Ghetto. Było to miejsce ogrodzone drutami kolczastymi, pilnowane przez posterunki niemieckie, do którego dostać się było można tylko za okazaniem specjalnej przepustki. Na rynku i wokół niego umiejscowione były główne punkty administracji niemieckiej i żydowskiej w getcie. W barakach na Rynku Bałuckim mieściła się ekspozytura niemieckiego zarządu getta (Gettoverwaltung), gdzie urzędował Hans Biebow; na rynku funkcjonował też Centralny Sekretariat, gdzie znajdowały się biura Chaima Mordechaja Rumkowskiego, Przełożonego Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie, który pełnił swoją funkcję od października 1939 r. do likwidacji getta. Rynek Bałucki był również placem przeładunkowym, przez który do getta trafiały opał i żywność z podłódzkich miejscowości.

Po drugiej stronie ulicy Zgierskiej, w narożnym budynku, który istnieje do dziś, w czasie wojny mieściła się siedziba ekspozytury łódzkiego gestapo, a także VI rewiru Schupo (policji ochronnej). Stąd sprawowany był nadzór polityczny i policyjny nad gettem.

Środek getta to Bałucki Rynek. Ongiś targowisko opływające w środki żywnościowe, których wieś bezpośrednio dostarczała po cenach tak niskich, że nikt, nawet najbiedniejszy nie głodował. Obecnie siedziba Przełożonego Starszeństwa Żydów, jego sztabu i gettowych władz niemieckich. Tu mieściła się również składnica żywnościowa w rozpościerających się daleko barakach drewnianych, które miały połączenie tramwajowe z gettem i miastem. Wszystko okolone drutami, strzeżone przez posterunki niemieckie i jednego żydowskiego policjanta. Ludność getta wymawiała nazwę Bałucki Rynek z namaszczeniem. Tu była właściwa rezydencja, „dzielnica rządu”, zamek warowny, oddzielone drutami od właściwego getta, jakoby wyjęte z pod jego zasięgu. Dostęp dozwolony tylko urzędnikom z żółtą opaską, w wyjątkowych wypadkach osobom cywilnym, konwojowanym przez Służbę Porządkową.”

Bernard Heilig, „Pierwsze siedem miesięcy w getcie Litzmannstadt. (Mieszkańcy baraków dla deportowanych), 1942 (tłum. K.Radziszewska).