Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi

"Obym nie słyszał, jak płaczą gettowe ściany z rozpaczy..." // Wywiad z kompozytorem, Sebastianem Kondratowiczem

KONCERT Z OKAzJI 70. ROCZNICY LIKWIDACJI LITZMANNSTADT GETTODzisiaj w Filharmonii Łódzkiej uroczysty koncert honorujący 70. rocznicę likwidacji Litmannstadt Getto. W drugiej  części koncertu zostanie wykonana po raz pierwszy kompozycja napisana specjalnie na tę okazję. Jest to muzyka do wiersza Rywy Kwiatkowskiej pt. „Modlitwa”.

 

 

 

Dlaczego wiersz i dlaczego właśnie ten?
Sebastian Kondratowicz: Dyrektor Centrum Dialogu im. Marka Edelmana Joanna Podolska-Płocka była zachwycona chórem i na chórze chcieliśmy oprzeć kompozycję. Długo szukałem materiału na którym mógłbym pracować. Przeglądałem różne teksty ale nic mnie nie porywało. To Joasia podesłała mi wiersz Rywy. Kiedy przeczytałem go po raz pierwszy on mi się od razu muzycznie ułożył w głowie.
Bałem się ładunku żalu i rozpaczy jaki niesie ze sobą „Modlitwa” Kwiatkowskiej, bo to jest jej swoiste Requiem. Ostatnia zwrotka w której pisze że ona człowiekiem już dalej być nie może jest kompletnym załamaniem, brakiem nadziei, ona myślała że z getta nigdy się nie wydostanie. Starałem się to tak zinterpretować żeby nie uprzyjemniać na siłę ale jednak złagodzić mocny przekaz, żeby nie był muzycznie zbyt minorowy. Starałem się pozostawić słuchacza z myślą że jednak ktoś ocalał, przetrwał i życie dalej trwa w innych ludziach: dzieciach i wnukach ofiar.
Stawiasz na wątek życia pomimo śmierci?
Tak. Tematem wojny i tego co się działo zaraz po wojnie zawsze się interesowałem. Miałem świadomość że getto istniało i wyobrażenie co się za murem getta łódzkiego działo. Wcześniej zostałem zaproszony przez producenta Jacka Gwizdałę do pracy nad muzyką do pierwszego dokumentu fabularyzowanego 3D Michała Bukojemskiego „Likwidacja Ghetta Litzmannstadt”. Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z dokumentami z tamtych czasów, fotografiami, materiałami filmowymi. Szok, niedowierzanie. Reakcja na to czego się dowiedziałem i co zobaczyłem nie mogła być inna. Mimo wszystko chętnie wróciłem do tego tematu bo to ważne żeby pamiętać i uczcić pamięć ofiar.
W pisaniu dla chóru zapewne pomagało Ci doświadczenie wieloletniego muzyka-chórzysty?
Od 20 lat śpiewam w chórze Filharmonii Łódzkiej i 20 lat czekałem na to żeby wejść na próbę z własną partyturą. Od 20 lat piszę muzykę, przez ten czas wypracowałem sobie warsztat kompozytorski z którym czuję się pewnie. Cały wysiłek włożyłem w to żeby tekst był jak najbardziej czytelny. W modlitwie tekst jest na pierwszym planie. Zresztą pierwotnie ta kompozycja miała być tylko na chór, reszta instrumentów pojawiła się później. Starałem się używać środków nieskomplikowanych, czytelnych. Ta kompozycja nie powstała z myślą „teraz się popiszę bo mogę”, muzycy wystawią mi po koncercie ocenę jak im się pracowało z moim utworem.
Będziesz śpiewał w chórze podczas piątkowego koncertu?    
O nie! Gdyby się okazało że muszę zaśpiewać wymyślę sobie jakąś chorobę żeby dostać zwolnienie lekarskie (śmiech). Nie będę w stanie tak po prostu stanąć na estradzie i sobie śpiewać. Ten koncert za dużo dla mnie znaczy. Jeśli formalnie nie będzie to możliwe, to ucieknę na widownię. (śmiech)
Jak długo pracowałeś nad „Modlitwą”
Dwa miesiące.
Codziennej pracy po 8 godzin, jak w biurze?
Więcej. Pomysły przychodzą do głowy nawet w bardzo niespodziewanych momentach. W nocy, podczas posiłku. Mam ten luksus, że pracuję w domu, mam studio więc w każdej chwili mogę do niego wejść coś dopisać, poprawić.
Prapremierę „Modlitwy” poprowadzi sam Daniel Raiskin, jak się współpracuje z jednym z najlepszych dyrygentów średniego pokolenia?
Wspaniale! Jestem pod wrażeniem dyr. Raiskina, jego wyobraźni i muzykalności. Żałuję jedynie że prób jest tak mało. Przygotowania do koncertu są dla mnie wyjątkowym świętem i chciałbym żeby ten czas trwał jak najdłużej! (śmiech)
Co po koncercie? Co się będzie dalej działo w Twojej pracy?
Jestem spokojny chociaż najgorsze w moim zawodzie jest nieustanne czekanie. Czekanie na telefon, na propozycję. Tak długo zajmuję się muzyką, komponowaniem i wiem jak to środowisko działa. Mam doświadczenie i wiem że nie należy mieć oczekiwań, ale robić swoje i konsekwentnie powolutku iść do przodu, pukać do kolejnych drzwi. Mam więcej spokoju, mniej szarpię się ze światem niż kiedyś, a w ten piątek spełnia się moje marzenie.
Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki.

Rozmawiała Dominika Jakubowska