Szpera '42

Wielka Szpera stała się najważniejszym momentem w dziejach getta, w jej wyniku z getta wywieziono ponad 15 tysięcy osób, w tym niemal wszystkie dzieci poniżej 10 roku życia. Był to moment najbardziej tragiczny, najczęściej wspominany. Najpewniej dlatego, że jej ofiarą padły maleńkie dzieci. Do transportów szły dzieci z sierocińców, przytułków, szpitali, dzieci odrywano od matek i bliskich. Całkowity zakaz opuszczania domów (z niem. Allgemeine Gehsperre) został wprowadzony 5 września 1942 roku i trwał do 12 września. Był poprzedzony słynnym przemówieniem Chaima Mordechaja Rumkowskiego wygłoszonym 4 września 1942 r. na tzw. placu strażackim, a zaczynającym się od słów „Ponury podmuch uderzył getto. Żądają od nas abyśmy zrezygnowali z tego, co mamy najlepszego – naszych dzieci i Starszych. (…) W moim wieku, muszę rozłożyć ręce i błagać: Bracia i siostry! Oddajcie mi je! Ojcowie i matki – dajcie mi swoje dzieci!

We wrześniu 2012 r. w ramach obchodów 70. rocznicy Wielkiej Szpery, odbył się w Łodzi spektakl „Szpera ’42”.

„Szpera '42" to projekt międzynarodowy i multidyscyplinarny, łączący w sobie różnorodność sztuk: muzykę, taniec, fotografię, sztukę video i teatr. Jest podróżą do autentycznych miejsc i historii z łódzkiego getta, jest spotkaniem z mieszkającymi tam ludźmi i opowieścią o ich życiu. Jest próbą podjęcia szczerego, żywego dialogu z pamięcią getta i skonfrontowaniem jej z współczesnym, codziennym życiem przestrzeni miasta w którym mieszkamy - naszym życiem.

Prezentacja spektaklu miała miejsce 29 sierpnia oraz 4 września w ramach obchodów 68. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto oraz 70. rocznicy „Wielkiej Szpery”.

Zapraszamy do obejrzenia zarówno relacji filmowej przygotowanej przez Grupę Filmową, jak również reportażu fotograficznego Kamili Bogulewskiej.

Rejestracja filmu oraz dokumentacja fotograficzna zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu Muzeum Historii Polski w Warszawie, w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.

 

Żydowskie dzieci wywozone do obozu zaglady w czasie Wielkiej Szpery (źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi)We wrześniu 2012 roku przypada 70. rocznica tzw. Wielkiej Szpery, akcji przeprowadzonej przez Niemców na terenie łódzkiego getta. W jej wyniku z getta wywieziono ponad 15 tysięcy osób, w tym niemal wszystkie dzieci poniżej 10 roku życia. Tym samym zakończyła się trwająca od stycznia do września akcja wywożenia Żydów do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof).

 

Spektakl „Szpera ‘42”

"Szpera '42" to projekt międzynarodowy i multidyscyplinarny, łączący w sobie różnorodność sztuk: muzykę, taniec, fotografię, sztukę video i teatr. Jest podróżą do autentycznych miejsc i historii z łódzkiego getta, jest spotkaniem z mieszkającymi tam ludźmi i opowieścią o ich życiu. Jest próbą podjęcia szczerego, żywego dialogu z pamięcią getta i skonfrontowaniem jej z współczesnym, codziennym życiem przestrzeni miasta w którym mieszkamy - naszym życiem.

Prezentacja spektaklu miała miejsce 29 sierpnia oraz 4 września w ramach obchodów 68. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto oraz 70. rocznicy „Wielkiej Szpery”.

Zapraszamy do obejrzenia zarówno relacji filmowej przygotowanej przez Grupę Filmową, jak również reportażu fotograficznego Kamili Bogulewskiej.

Rejestracja filmu oraz dokumentacja fotograficzna zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu Muzeum Historii Polski w Warszawie, w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.

1 ZACHODNIAZACHODNIA 14
To jedno z najmniej znanych, a najważniejszych miejsc w łódzkim getcie. Przy ul. Lutomierskiej 13 znajdowały się biura żydowskiej straży ogniowej. Na tyłach budynku mieściły się koszary straży ogniowej. To tam przemawiał Chaim Mordechaj Rumkowski, Przełożony Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie. Stawiano mu podium, ustawiano mikrofony i głośniki, by słowa prezesa były słyszane jak najdalej.
Budynki przy ul. lutomierskiej 13 nie istnieją, stanęły w ich miejscu bloki. Przetrwał tylko jeden z domów w głębi (ul. Zachodnia 14). To na jego tle przemawiał Rumkowski we wrześniu 1942, gdy wzywał mieszkańców getta, by oddali swoje dzieci dla ratowania innych.

2 MOST 2MOST
Z getta wyłączone były ulice Zgierska i Limanowskiego, które należały do aryjskiej części Litzmannstadt. Jeździł nimi tramwaj i samochody. Getto - przecięte tymi ulicami - zostało rozdzielone na trzy części. Najpierw w określonych godzinach otwierane były specjalne bramy, którymi mieszkańcy mogli przechodzić z jednej części do drugiej. Latem 1940 roku wybudowano trzy drewniane mosty, które łączyły fragmenty getta i pozwalały ludziom przechodzić nad ulicami.

 

 

3 KOSCIOL 2KOŚCIÓŁ
W czasie II wojny światowej Kościół WNMP znalazł się w obrębie łódzkiego getta. Dla tysięcy Żydów, mieszkających w getcie, kościół z czerwonej cegły i stojący obok niego drewniany most nad ul. Zgierską to najważniejsze symbole getta. W 1942 r. naziści przekształcili świątynię w magazyn rzeczy zrabowanych Żydom. Od wiosny do jesieni 1942 r – przywożono tam ubrania po ludziach zamordowanych w Chełmnie nad Nerem. Niektórzy odnajdowali wśród nich odzież swoich bliskich, wywiezionych z getta. Potem wewnątrz kościoła powstała sortownia pierza i puchu. Żydzi nazywali wówczas to miejsce “białą fabryką”, a Matkę Boską – patronkę świątyni - Maryją od puchu.

4 PLAC KOSCIELNYPLAC KOŚCIELNY 4
W narożnym budynku przy ul. Zgierskiej powstawała “Kronika Getta Łódzkiego”, jeden z najważniejszych dokumentów II wojny światowej. Kronikarze gromadzili dokumenty dotyczące funkcjonowania getta, zarówno obwieszczenia, plakaty i okólniki, jak przemówienia Rumkowskiego, dokumenty po deportowanych – ich paszporty, dowody czy prywatne listy. W wydziale statystycznym pracowali fotografowie getta i graficy tworzący materiały propagandowe, pokazujące, że getto jest przydatne. Duża część tych dokumentów przetrwała do dziś – znajduje się w Archiwum Państwowym w Łodzi.

 

5 WOJSKA POLSKIEGOPODWÓRKO, UL. WOJSKA POLSKIEGO 16
W latach 1940-1944 na łódzkich Bałutach i na Starym Mieście w starych kamienicach
żyło prawie 200 tys. osób. W każdej kamienicy mieszkały żydowskie rodziny. Dzieci, ich rodzice, dziadkowie, wujkowie, sąsiedzi. dorośli ciężko pracowali, brakowało
żywności, szerzyły się choroby, ale dzieci – jak to dzieci – bawiły się. Aż do września 1942 r.

 

 

6 DOM KULTURY DOM KULTURY, UL. KRAWIECKA 3
W tym niewielkim budynku, gdzie dziś jest osiedlowy sklep, kiedyś było kino. Sala miała 400 miejsc i scenę, gdzie mogła występować zarówno orkiestra symfoniczna jak i trupa teatralna. Dom Kultury został powołany do życia 1 marca 1941 roku. Mieszkańcy getta chętnie słuchali zarówno koncertów muzyki poważnej jak i lekkiego repertuaru rewiowego. W skład zespołu wchodzili wybitni przedwojenni artyści żydowscy, m.in. Mosze Puławer, Róża Bloch, orkiestrą dyrygował Dawid Bajgelman. Po przybyciu do Litzmannstadt transportów z Pragi, Berlina i Wiednia występowali tu wirtuozi światowej muzyki, ale też dzieci z sierocińców. Latem 1943 budynek został przekształcony w resort kołder i kocy.

7 SZPITAL SZPITAL
Budynek wybudowano tuż przed wojną dla potrzeb Kasy Chorych. Był jednym z najbardziej eleganckich gmachów na Bałutach. W czasie wojny mieścił się w nim powołany przez Rumkowskiego Wydział Zdrowia i Szpital nr 1. W jednym ze skrzydeł było prywatne mieszkanie Przełożonego Starszeństwa Żydów w getcie. Do września 1942 roku służba zdrowia w getcie funkcjonowała w miarę normalnie. Przeprowadzano badania, wypisywano recepty, choć przede wszystkim karty zgonu. Dopiero podczas “szpery”, szpitale zostały zlikwidowane. Niemcy wywieźli wszystkich chorych do Chełmna nad Nerem. Potem mieścił się tutaj punkt zborny dla ludzi, których przeznaczono do wysiedlenia z getta.

Wielka Szpera

Od stycznia do maja 1942 r. zesłano na śmierć 55 tys. Żydów z łódzkiego getta oraz blisko 5 tys. Cyganów z Austrii, ale właśnie jesienna akcja Wielkiej Szpery stała się najważniejszym momentem w dziejach getta, najbardziej tragicznym, najczęściej wspominanym. Najpewniej dlatego, że jej ofiarą padły maleńkie dzieci. Do transportów szły dzieci z sierocińców, przytułków, szpitali, dzieci odrywano od matek i bliskich. Nie ma chyba nikogo, kto przeszedł łódzkie getto i nie został przez te wydarzenia osobiście dotknięty. Wspomnienia Szpery pojawiają się we wszystkich relacjach, dziennikach, wywiadach. Dzieje getta Litzmannstadt dzielą się na okres sprzed Szpery i po Szperze...
Samo słowo „Szpera” pochodzi od niemieckich słów Allgemeine Gehsperre – które oznaczają całkowity zakaz opuszczania domów. Został on wprowadzony 5 września 1942 roku i trwał do 12 września. Był poprzedzony słynnym przemówieniem Chaima Mordechaja Rumkowskiego wygłoszonym 4 września 1942 r. na tzw. placu strażackim, a zaczynającym się od słów „Oddajcie mi swoje dzieci...”. Dzieci zostały wywiezione, a getto Niemcy przekształcili w obóz pracy. Od tego czasu wszyscy, którym udało się uratować ze Szpery musieli ciężko pracować.

Od lutego do grudnia 2012 r. realizowany jest przez Centrum Dialogu projekt edukacyjny „Oddajcie mi swoje dzieci...” w szkołach ponadpodstawowych na terenie Łodzi i w kilku miastach województwa (lekcje, prezentacja wystawy, projekcja filmu „Z głębokości wołam...” w reż. Wojciecha Gierłowskiego, wspólne czytanie fragmentów dzienników pisanych przez dzieci, rozmowy z uczniami itd.).
Kulminacją roku będzie cykl wydarzeń w pierwszych dniach września: min. spektakl „Szpera ‘42” w reżyserii Tomasza Rodowicza (Łódź) i Ruth Osterman (Izrael, Tel Awiw) realizowany w koprodukcji z Teatrem Chorea, w którym uczestniczyć będą artyści z Polski i Izraela, a także inne wydarzenia.

Sejm RP ogłosił rok 2012 Rokiem Janusza Korczaka, lekarza z warszawskiego getta, który poszedł na śmierć ze swoimi wychowankami. Także w łódzkim getcie podczas Szpery do transportów szły opiekunki razem z dziećmi z sierocińców. Łódź miała swoich doktorów Korczaków, dlatego najważniejszym tematem, wokół którego organizowane będą tegoroczne uroczystości będzie wywózka dzieci we wrześniu 1942 roku.

Więcej o historii Wielkiej Szpery.

Zapraszamy Państwa do udziału w uroczystościach upamiętniających to wydarzenie.

Poniżej program uroczystości :

Wydarzenia oficjalne

29 sierpnia 2012

   godz. 11.00 – uroczystości religijne na cmentarzu żydowskim w Łodzi
   godz. 12.00 – uroczystości oficjalne na stacji Radegast
   godz. 13.30 – otwarcie  wystawa „Wielka Szpera – wrzesień 1942”. Park Ocalałych, ul. Wojska Polskiego 83
   godz. 14.00 - nadanie drzewek ocalałym z Litzmannstadt Getto i wręczenie certyfikatów w Parku Ocalałych
   godz. 18.00 - spektakl „Szpera ‘42”  - polsko-izraelski projekt teatralny w przestrzeni miejskiej, początek: ul. Zachodnia 14
4 września 2012
   godz. 11.00 - Marsz Pamięci –  symboliczny marsz Łódzkiej Młodzieży na stację Radegast.
                      Początek:  ul. Łagiewnicka 36.  Koniec: stacja Radegast
   godz. 18.00 – spektakl w przestrzeni miejskiej „Szpera ‘42”  - polsko-izraelski projekt teatralny. Początek: ul. Zachodnia 14

GOSPODARZE UROCZYSTOŚCI:  Prezydent Miasta Łodzi, Przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi

Prezydent Miasta Lodzi Hanna Zdanowska Gnima Wyznaniowa Żydowska w Łodzi

Patronat honorowy: Wojewoda Łódzki, Marszałek Województwa Łódzkiego, Ambasador Izraela w Polsce, Ambasador Niemiec w Polsce, Rzecznik Praw Dziecka

ORGANIZATORZY: Centrum Dialogu im. M. Edelmana w Łodzi, Muzeum Tradycji Niepodległościowych
, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Łodzi

Centrum DialoguMuzeum Tradycji NiepodleglosciowychGnima Wyznaniowa Żydowska w Łodzi
Współorganizatorzy: Archiwum Państwowe w Łodzi, Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense, Stowarzyszenie Teatralne Chorea, Instytut Pamięci Narodowej - Oddział Łódź

Archiwum Państowe w Łodzi   Fundacja Momentum Iudaicum LodzenseStowarzyszenie Teatralne ChoreaInstytut Pamięci Narodowej - oddział łódzki

Partnerzy:  Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Łodzi w Izraelu, Studenckie Radio Żak
Spektakl „Szpera’42” - Projekt dofinansowany przez Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu "Patriotyzm Jutra"  oraz Ambasadę Izraela, Instytut Polski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Israel Lottery, Instytut Adama Mickiewicza

Muzeum Historii Polski  Patriotyzm Jutra  Ambasada Izraela  Instytut PolskiMKiDN   logo-irgun-s
PAIS TARBURT Inastytut Adama Mickiewicza

Wydarzenia towarzyszące:

Lipiec - wrzesień - Wystawa „Dzieci z łódzkiego getta” w Domu Przedpogrzebowym przy cmentarzu żydowskim w Łodzi (Instytut Tolerancji/Centrum Dialogu/ Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense/Gmina Wyznaniowa Żydowska w Łodzi)

24 sierpnia (piątek)
   godz. 18
– „Szpera ’42. PROLOG”
- polsko-izraelski projekt teatralny  w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Retro/per/spektywy  - Teatr Szwalnia, ul. Andrzeja Struga 90
   godz. 20.30 – projekcja filmu „Sanatorium pod Klepsydrą” (1973), Polska; 119’, reżyseria i scenariusz Wojciech Jerzy Has (na postawie opowiadania Brunona Schulza pod tym samym tytułem;), zdjęcia: Witold Sobociński; muzyka: Jerzy Maksymiuk (Stary Rynek) (projekcja w ramach Letniego Kinematografu Rozrywkowego)
30 sierpnia (czwartek)
   godz. 18
- Premiera książki Moniki Polit „Moja żydowska dusza nie obawia się dnia sądu". MORDECHAJ CHAIM RUMKOWSKI – Prawda i zmyślenie”
- o Przełożonym Starszeństwa Żydów w getcie Litzmannstadt,
   (publikacja dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego) Pałac Biedermanna, ul. Franciszkańska 1/5

1 września (sobota)
   godz. 11 – oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Łódź i ziemia łódzka w okresie wojny i okupacji 1939-1945”  - Muzeum Tradycji Niepodległościowych, oddział  Radogoszcz, ul. Zgierska 147
2 września (niedziela)
   godz. 11  – cmentarz żydowski i Pole Gettowe. Historia wśród macew – oprowadzanie po zabytkowej nekropolii (początek: wejście na cmentarz od ul. Zmiennej)
   godz. 15 (niedziela) – prezentacja książek dla dzieci: „Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku” Beaty Ostrowickiej, ilustracje:  Jola Richter-Magnuszewska i „Bezsenność Jutki” Doroty Combrzyńskiej-Nogali,
   ilustracje: Joanna Rusinek

   wystawa „Filmowe portrety Janusza Korczaka”
   film „Korczak” Andrzeja Wajdy - Muzeum Kinematografii
3 września (poniedziałek)
   godz. 18 - „Wielka Szpera 1942” – wykład Ewy Wiatr - pałac Biedermanna, ul. Franciszkańska 1/5
   godz. 19 - premiera filmu dokumentalnego "WIELKA SZPERA", reż. Piotr Weychert, scenariusz: Mirosław Chojecki, Marek Miller, Piotr Weychert, Produkcja Media Kontakt - pałac Biedermanna, ul. Franciszkańska 1/5
4 września (wtorek)
   godz. 10 - "Dzieci Bałut" – murale pamięci - odsłonięcie murali na bałuckich kamienicach http://dziecibalut.pl/
5 września (środa)
   godz. 19.00 - prapremiera filmu o Jankielu Herszkowiczu pt. „Song of the Lodz Ghetto” w reżyserii Davida Kaufmana - Muzeum Kinematografii, pl. Zwycięstwa 1
6 września (czwartek)
   godz. 11 - Wyjazd do Chełmna nad Nerem ze stacji Radegast
   godz. 12 – zwiedzanie ośrodka zagłady Kulmfof
   godz. 13 – uroczystości religijne zorganizowane przez Proboszcza Parafii Chełmno w lesie Rzuchowskim – miejscu pochówku ofiar ośrodka zagłady Kulmhof.

Patronat honorowy: Wojewoda Łódzki, Marszałek Województwa Łódzkiego, Ambasador Izraela w Polsce, Ambasador Niemiec w Polsce, Rzecznik Praw Dziecka



ORGANIZATOR GŁÓWNY: Centrum Dialogu im. M. Edelmana w Łodzi

Centrum Dialogu

Współorganizatorzy: Centrum Badań Żydowskich UŁ, Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense, Instytut Pamięci Narodowej - oddział  łódzki, Instytut Tolerancji w Łodzi, Muzeum Kinematografii, Muzeum Tradycji Niepodległościowych, Stowarzyszenie "Na co dzień i od święta", Stowarzyszenie Teatralne Chorea, Uniwersytet Łódzki

Uniwersytet Łódzki  - Centrum Badań Żydowskich  Fundacja Momentum Iudaicum Lodzense   Instytut Pamięci Narodowej - oddział łódzki  INSTYTUT TOLERANCJI MUZEUM KINEMATOGRAFII   Stowarzyszenie Teatralne Chorea

Partnerzy:  Wydawnictwo Literatura, Media Kontakt, Studio Se-ma-for, Związek Byłych Mieszkańców Łodzi w Izraelu, Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Fundacja Na Co Dzień i Od Święta, Poka Poka

Wydawnictwo LiteraturaMedia KontaktSe-Ma-For wwwCentrum badań nad zagładą Żydówlogo ncios  logo PP WEP RGB alpha pozytyw

Gdzie nas znaleźć?

Park Ocalałych

ul. Wojska Polskiego 83
91-755 Łódź
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

(+48) 42 636 38 21

+48 506 155 911

https://www.centrumdialogu.com

Partnerzy

Stali współpracownicy:

  Uniwersytet Łódzki Archiwum Państwowe w Łodzi Zarząd Zieleni Miejskiej w Łodzi Zielona Łódź Gmina Wyznaniowa Żydowska w Łodzi Archidiecezja Łódzka Parafia Ewangelicko - Augsburska w Łodzi Żydowski Instytut Historyczny Polin - Muzeum Historii Żydów Polskich Galicja - Żydowskie Muzeum  Yad Vashem Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense Manufaktura Teatr Nowy Teatr Muzyczny Muzeum Miasta Łodzi Muzeum Tradycji Niepodleglościowych Centralne Muzeum Włókiennictwa Akademia Muzyczna w Łodzi Fabryka Sztuki Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi Instytut Tolerancji Stowarzyszenie Topografie Fenomen Fundacja Normalne Miasto Stowarzyszenie Przyjaiół Starego Miasta w Łodzi Filmoteka Narodowa Regio Salon Ciekawej Książki

Ambasada Izraela
Ambasada Austrii Ambasada Niemiec Ambasada Luksemburga Ambasada Francji Ambasada Republiki Czeskiej  Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Instytut Francuski Instytut Włoski


Partnerzy:

  Promuje łódzkie Veolia OPG Miejska Arena Kultury i Sportu Bank Żywności w Łodzi Apple Film Production  Łódzkie Centrum Wydarzeń      Zatoka Sportu Blot  Takżetego wege bistro Carnival Sampla  Straż Miejska w Łodzi   Logo Fujitsu czerwone

Chcesz zostać naszym partnerem?
Skontaktuj się z nami! Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wywiad z Markiem Edelmanem

Rozmawiała Joanna Podolska
Wywiad przeprowadzony w Łodzi w 2006 r.
Łatwo jest wzbudzić nienawiść, a miłość bardzo trudno

Marek Edelman, ostatni żyjący dowódca powstania w getcie warszawskim: Żydów nie zabijano tylko w Kielcach czy Krakowie, ale w wielu innych miastach i miasteczkach, a także w pociągach. Zatrzymywano pociąg i wyciągano ich z wagonu. Sam widziałem ciała zabitych na stacjach i obok torów. Mój kolega został zabity w Łodzi w domu. Tylko za to, że był Żydem.

Joanna Podolska: Jan Gross wydał w Stanach Zjednoczonych książkę "Strach. Antysemityzm po Auschwitz". Choć ma się ukazać po polsku dopiero za rok, już toczy się dyskusja na jej temat. Pan był świadkiem tego, co się działo w Polsce w 1945 roku. Dlaczego antysemityzm wybuchł w Polsce tak okrutnie tuż po straszliwej wojnie?

Marek Edelman: - To nie był tylko 1945 rok. To ciągnie się od dawna. Antysemityzm jest tak stary jak historia chrześcijaństwa, więc, w zależności od okresu, raz jest religijny, raz ekonomiczny. Przez ostatnie sto lat stał się polityczny. Jak chce się zmobilizować społeczeństwo przeciw jakiejś sprawie, to się pokazuje wroga. A wróg powinien być do odróżnienia. Żydzi byli do odróżnienia i byli dobrym wrogiem. W Polsce był ekstremalny ruch antysemicki Narodowej Demokracji, Falanga, Młodzież Wszechpolska. Wprawdzie nie robiono tu komór gazowych, bo polski antysemityzm nie polegał na wyniszczeniu, na zabijaniu ludzi, tylko na tym, aby Żydów oddzielić, ograniczyć ich wpływy, usunąć z życia społecznego. I to zostało do dziś. Hitleryzm dodał do tego jeszcze pogardę do życia ludzkiego. Propaganda niemiecka mówiła o Żydach, że to podnaród. I wtedy także inni nabrali pewności, że wszystko im wolno. Wydarzenia w Polsce po wojnie wynikały zarówno z przedwojennego wychowania antysemickiego, jak i z wojny, z wpływu propagandy hitlerowskiej.

Niektórzy zachodni publicyści uważają jednak, że nazistowska propaganda nie miała wpływu na to jak Polacy zachowywalisię wobec Żydów. Także profesor Gross twierdzi, że Polacy nie byli zainfekowani "jadem podawanym przez Niemców", wystarczył polski antysemityzm.

- Hitleryzm, który mówił, że Żydzi to podludzie i tyfus plamisty, a zabijając ich ratuje się społeczeństwo przed zarazą, był tu przez pięć lat.  Nie można zmierzyć, jaki miał wpływ. Nienawiść jest bardzo łatwo wzbudzić, a miłość bardzo trudno.

W 1945 roku zaczęli wracać do swoich domów Żydzi, którzy przeżyli wojnę. Wracali z obozów koncentracyjnych, ze Związku Radzieckiego, wychodzili z piwnic i lasów. Czy rzeczywiście dominującym uczuciem, które towarzyszyło środowisku żydowskiemu w powojennej Polsce, był - jak twierdzi Gross - strach?

- Można tak powiedzieć. Przede wszystkim strach przed Rosjanami. Ci, którzy tu przyjeżdżali z Rosji, mieli jedno w głowie: żeby jechać jak najdalej i żeby ich ocean oddzielił od Związku Radzieckiego. Ci, którzy przyjechali z obozów, żeby zobaczyć, czy wróciła ich rodzina i nikogo nie zastali, też uciekali. Bali się wspomnień. Żydów tu praktycznie nie było. Przyjeżdżali na chwilę i jechali dalej.

Ale byli tacy, którzy chcieli w Polsce układać sobie życie. Dopiero kiedy spotkali się z niechęcią i agresją ze strony Polaków zaczęli masowo uciekać.

- Mimo wszystko uważam, że największy strach był przed Sowietami. Najbardziej bano się Rosji. Ale oczywiście strach przed Polakami też się nasilił, zwłaszcza po pogromie w Kielcach i akcji pociągowej. Jak Żydów zaczęto zabijać w pociągach, nie czuli się w Polsce bezpiecznie. U jednych działał strach przed Rosjanami, u innych - przed Polakami.

Liczba Żydów zabitych w Polsce od 1945 do 1947 waha się od 600 do 3 tysięcy. Ta pierwsza jest - jak twierdzą specjaliści - zdecydowanie zaniżona, druga - przesadzona. Ale 1500 to liczba prawdopodobna. To przerażające.

- 1400 jest udokumentowane w protokołach. I o tylu zabitych mówiło się w tamtych latach. Trzeba pamiętać, że Żydów nie zabijano tylko w Kielcach czy Krakowie, ale w wielu innych miastach i miasteczkach, a także w pociągach. Zatrzymywano pociąg i wyciągano z wagonu Żydów. Sam widziałem ciała zabitych na stacjach i obok torów. Mój kolega został zabity w Łodzi w domu.

To był napad rabunkowy?

- Jaki rabunkowy? A co on miał? Nic nie miał. Parę spodni.

Więc dlaczego?

- Za to, że był Żydem. I nie on jeden tak zginął. Moja koleżanka ze studiów mieszkała w Pabianicach. Jeździła do domu po wykładach ciężarówką, bo tak się wtedy jeździło. Wyciągnęli ją z samochodu i zastrzelili. Ona była na II czy na I roku medycyny. Nie pamiętam, który to był rok. Chyba lato 1946.

Bezpośrednio po tragedii kieleckiej w "Tygodniku Powszechnym" ukazała się wypowiedź profesor Stefanii Skwarczyńskiej, która zastanawiała się, dlaczego ci ludzie dali się sprowokować. Dlaczego mordowali?

- Nie żądaj ode mnie odpowiedzi na pytanie, dlaczego bandyta zabija. Różne są powody. U podstaw tego leży pogarda dla ludzkiego życia, którą społeczeństwo zostało przepojone przez pięć lat wojny. A w każdym razie do pewnego gatunku ludzi.

Rozmawiałam z wieloma Żydami, którzy po wojnie wrócili do Łodzi, ale po wydarzeniach kieleckich wpadli w panikę i wyemigrowali. Uciekali nielegalnie, przez zieloną granicę, z małymi dziećmi, byle dalej. Pan w tym czasie nie myślał, żeby wyjechać z Polski?

- Ja się w tej sprawie nie liczę, to nie ma znaczenia, co ja wtedy myślałem.

Ale Pan został w Polsce, kiedy inni uciekali ze strachu przed antysemityzmem. Dlaczego mimo pogromu w Kielcach niektórzy tu zostawali?

- Nie ma na to jednej odpowiedzi, każdy ma swoje wytłumaczenie. Jedni chcieli tu żyć, inni mieli rodziny, jeszcze inni nie mogli wyjechać. Następni nie wiedzieli, że są Żydami. Zostało kilka, może kilkanaście tysięcy osób, ale stopniowo też wyjeżdżali. Zostały niedobitki.

Niektórzy usprawiedliwiają zachowanie Polaków albo tłumaczą tym, że Żydzi popierali komunistyczne władze, że sami byli aktywni w służbach bezpieczeństwa. Nawet biskup Czesław Kaczmarek w liście do ambasadora Stanów Zjednoczonych w 1946 roku stwierdził, że winę za pogrom kielecki ponoszą sami Żydzi kolaborujący z reżimem komunistycznym.

- Bzdura! Oczywiście, że byli Żydzi w ubecji, ale minister Radkiewicz nie był Żydem ani Bierut nie był Żydem. Może było 10 czy 100 Żydów ubeków albo nawet 5 proc. ubeków to byli Żydzi. Ale w UB było 90 czy 95 procent Polaków. Więc o czym tu się mówi!

A opowiadano w środowisku żydowskim w 1946 roku, że pogrom kielecki to była prowokacja UB i NKWD?

- Nie pamiętam. Ale mówiło się, że ubecy brali w tym udział. Jak i wszyscy inni – wojskowi, milicjanci. Do dziś nie wiem, czy wiadomo wszystko, co się wtedy działo na linii Kielce-Warszawa.

Zdaje się, że nie, chociaż odtworzono przebieg tej tragedii niemal minuta po minucie. Dużo dokumentów zostało zniszczonych i to dopiero pod koniec lat 80.

- W 1946 roku uważało się, że pogrom w Kielcach to prowokacja reakcyjnego podziemia. To było powtarzane przez lata. Bez wątpienia robiły to bandy zwyrodnialców. Ale to byli zwyczajni ludzie.

Po książce Grossa ukazało się wiele artykułów w polskiej i zagranicznej prasie. Wśród wyjaśnień kieleckiej tragedii i innych mordów na Żydach przypominana jest opinia prof. Krystyny Kersten, która uważa, że po wojnie Polacy szukali zastępczego wroga. Nie można było uderzyć bezpośrednio w Związek Radziecki i w komunistów, więc uderzono w tych, których uważano za zwolenników komunizmu.

- To głupota. Zabijano przypadkowych Żydów w pociągach. Nie pytano, kto jest komunistą. Nie wiadomo, jaki był powód mordów. Może było przyzwolenie, żeby takie rzeczy robić. Ja nie chcę się domyślać, kto to robił ani dlaczego. To nie moja sprawa, co kto myśli na ten temat, kto inspirował, kto tym kręcił. Zabijali zwykli ludzie. Polacy. Kropka.

A może przyczyną napaści na Żydów był strach, że oni odbiorą im dopiero co zdobyte mieszkania i majątki?

- Zapewne częściowo tak było. Polacy co prawda wiedzieli, że większość Żydów nie wróci, bo poszli do Oświęcimia czy Treblinki, ale była ogólna pogarda dla życia człowieka.

Ale przecież zabijano tych, co ledwie uszli z gehenny wojny? Jak to możliwe?

- Nie każ mi wchodzić w duszę bandyty. Sama się siebie zapytaj, czy jesteś zdolna zabić. Jak odpowiesz sobie, że jesteś zdolna, to może wtedy też byś to robiła. A jak nie jesteś, to nie.

Nie wierzę, że Pan się nie zastanawiał, dlaczego to się stało. I to tutaj, w Polsce, po okrutnej wojnie, która tak dotkliwie doświadczyła nasze oba narody.

- Nie zastanawiam się, bo wiem, że to sprawa polityki.

Powiedział Pan, że zabijali zwykli ludzie, więc może nie jest to sprawa polityki, ale ciemnoty. I głupoty.

- Ale polityka nimi kierowała.

A może pazerność?

- Nie jestem psychologiem. Dla mnie to byli mordercy i tyle.

Jan Gross w jednym z wywiadów powołuje się na Tacyta, który twierdził: człowiek ma taką naturę, że nienawidzi ludzi, których skrzywdził. To jego zdaniem jeden z głównych powodów, dla których Polacy zachowywali się w tak okrutny i bezwzględny sposób wobec wracających Żydów. Bali się, że wyjdzie na jaw, co robili w czasie wojny

- Możliwe. Bandyta jak chce wytłumaczyć swoje zachowanie ma tysiące wyjaśnień na to: wychowanie, charakter, nawet genetykę.

Czy Pan odczuł antysemityzm na swojej skórze w powojennych latach?

- Mogę powiedzieć, że tak, ale nie bardzo się tym przejmowałem.

Przyznam, że dla mnie ten temat jest osobiście trudny i bolesny. Często za granicą spotykam się z oskarżeniem, że jako Polka powinnam się czuć winna za to, co Polacy zrobili Żydom. Z pewnością takie doświadczenie spotyka wielu młodych Polaków, którzy nie są na to przygotowani. Kiedy parę miesięcy temu rozmawialiśmy z Panem wspólnie z dziennikarzem "Frankfurter Rundschau" o odpowiedzialności młodych Niemców za II wojnę światową, mówił Pan, że taka odpowiedzialność spoczywa jeszcze na wnukach nazistów i wnukach ich wnuków. A jak jest z Polakami? Czy Polaków nie należy mierzyć tą samą miarą?

- Wina zbiorowa to bardzo trudna rzecz. Ale bez wątpienia Żydów nie mordowało 30 milionów Polaków, ale jakaś wąska grupa. I jak się źle czujesz być w tej grupie to znaczy, że jesteś przyzwoitym człowiekiem, ale jak cię to nie obchodzi, albo tego nie zauważasz, albo – co gorsza - próbujesz to tłumaczyć, a nawet usprawiedliwiać, to jesteś nieprzyzwoitym. Bo jak usprawiedliwiać morderstwo? Jest jednak wielka różnica między odpowiedzialnością Polaków i Niemców. W Niemczech to było szalenie masowe. W Polsce chodzi głównie o nastrój, który był przeciw Żydom. To jest największa hańba i głupota. Nawet Kościół niejednoznacznie wypowiedział się na ten temat. A jeśli nie wypowiedział się jednoznacznie, to jest właściwie przyzwolenie.

Przemilczenie i obojętność też jest przyzwoleniem.

- To nie było przemilczenie, ale próba tłumaczenia przyczyn pogromów. Co prawda oprócz biskupa Kaczmarka, który usprawiedliwiał zachowanie zabójców, był też biskup Kubin, o którym pisał niedawno Adam Michnik. Ale w gruncie rzeczy Kościół nic nie zrobił, by powstrzymać to, co się działo z Żydami.

Pan pojechał po rannych do Kielc następnego dnia po pogromie. Co Pan pamięta?

- Było dokładnie tak, jak Izaak Babel opisuje pogromy. Wtedy już nikogo nie mordowano, ale całe miasto było zniszczone.

Dokąd zabraliście rannych?

- Chyba do Krakowa. W tamtą stronę jechały kuchnie polowe, opatrunki. Po drodze na stacjach leżeli zabici. W tej okolicy było wiele ofiar. W Łodzi chyba Moczar uratował Żydów. Mówiło się, że będzie pogrom i Moczar zgodził się wydać Żydom broń.

Kiedy to było? Wiem, że po pogromie w Kielcach chronione były żydowskie szkoły i sierocińce, wspominali to ludzie, z którymi robiłam wywiady.

- Na pewno po Kielcach. Żydzi dostali broń i czekali, co będzie się działo. Na mieście było dużo milicji. Może bandyci przestraszyli się, bo w Łodzi nie doszło do pogromu, choć środowisko żydowskie było wtedy spore. Tu było parędziesiąt tysięcy ludzi pozbieranych z różnych stron.

Po wydarzeniach kieleckich pojawiły się w prasie listy intelektualistów, pełne oburzenia protesty. Pisarze odcięli się od tego jednoznacznie. A potem na długie lata ucichło. Jakby wszyscy zachorowali na zbiorową amnezję.

- Tak, o Kielcach przez lata się nie mówiło. Temat wrócił dopiero w latach osiemdziesiątych. Od tego czasu dużo rzeczy napisano, szczególnie teraz, przy okazji rocznicy pogromu.

Cztery lata temu po "Sąsiadach" przez Polskę przetoczyła się wielka dyskusja wokół mordu w Jedwabnem. Ale jakby została zatrzymana w pół drogi. Wydarzenia, które działy się w czasie wojny, można zawsze tłumaczyć prowokacją niemiecką. Temat mordów na Żydach w Polsce po 1945 roku był dotąd w zasadzie przemilczany. Wrócił wraz z książką Jana Grossa o polskim antysemityzmie po II wojnie światowej. Czy konieczne jest ciągłe rozdrapywanie tych ran?

- Tak. Trzeba znać historię. Trzeba wiedzieć, co się zrobiło. Poza tym jak się zna przeszłość można zapobiec, żeby takie rzeczy się nie powtórzyły. I trzeba wychowywać dzieci od przedszkola w duchu tolerancji.

Czyli jak?

- W szacunku dla drugiego człowieka, niezależnie od tego, jakiej jest narodowości, jaką wyznaje religię, czy jakie ma poglądy. To może być trudne, kiedy ministrem edukacji zostaje Roman Giertych. Ale co ja na to poradzę, że Kaczyńscy są chorzy na władzę i łączą się z każdym, byle władzę utrzymać? Ja wiem na pewno, że oni sami nie są antysemitami i nie mają z takimi rzeczami nic wspólnego. Niestety, polityka prowadzi do podejmowania głupich decyzji. Jak się chce władzy, to się idzie do rządu z samym diabłem.

  altalt

alt

Parlament Europejski stwierdził w rezolucji przyjętej 15 czerwca, że Polska jest krajem rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu i homofobii. Co Pan na to?

- Polska wysyła światu niepokojące sygnały. PiS jest organizacją, która za wszelką cenę chce utrzymać władzę. Mówi, że jest moralna, a jest niemoralna. Jeżeli bierze takiego faceta do rządu jak Giertych i czyni go ministrem oświaty, to jest niemoralna. Trzeba naprawdę upaść na głowę, żeby coś takiego zrobić.

Ambasador Izraela David Peleg publicznie wyraził swoją niechęć wobec Romana Giertycha. Mam jednak wątpliwość, czy miał prawo mówić, że będzie bojkotować polskiego ministra edukacji?

- On tylko stwierdził, że nie chce, aby taka osoba organizowała przyjazdy młodzieży izraelskiej do Polski i nie chce mieć z nim stosunków. Ja to doskonale rozumiem. Też nie chciałbym mieć stosunków z Giertychem.

To nie jest wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Polski?

- Przestań te komunistyczne kawałki mi wciskać. Codziennie mielą to dziennikarze i wystarczy.

Ambasador miał prawo tak powiedzieć czy nie?

- Nie znam się na dyplomacji, nie wiem. Moim zdaniem każdy może mówić, co chce.

Kilka miesięcy temu wystosował Pan list do premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Napisał Pan, że premier nie powinien występować w radiu, które szerzy ksenofobię, szowinizm i antysemityzm. Chodziło oczywiście o Radio Maryja. Zresztą bardzo jednoznacznie napisał Pan, że jest to stacja, która wzbudza nienawiść.

- Radio Maryja powinno zostać zamknięte, bo zmienić się go już nie da.

Nie jest to wbrew demokracji i wolności słowa?

- Wolność słowa może istnieć tak długo jak długo nie zagraża demokracji. Nie od dziś wiadomo, że od nienawistnych słów do zbrodniczych czynów jest niedaleka droga. Tam gdzie jest ksenofobia, gdzie jest nacjonalizm, nie ma miejsca na demokratyczne działania. Trzeba z tym walczyć siłowo.

Jeszcze kilka lat temu osobie wykształconej, na poziomie, nie wypadało się przyznawać do antysemickich poglądów, a teraz wydaje się być inaczej. To nawet na swój sposób jest modne.

- Antysemitów zawsze można było spotkać w różnych środowiskach. Od wielkich pisarzy do tragarzy. Można zrobić przekrój społeczny przez całe społeczeństwo. W tym względzie nic się nie zmienia. Kim jest współczesny polski antysemita.

Jakie ma cechy?

- Jest ksenofobem, jest źle wychowany, prawdopodobnie już z domu wyniósł złe tradycje albo z jakiegoś wypaczonego społeczeństwa. Ale nie ma charakterystycznego typu.

Właściwie dlaczego wyznacznikiem tolerancji i demokracji jest stosunek do Żydów?

- To papierek lakmusowy od wielu lat. Sprawdzian tego, czy ktoś jest przyzwoity i nie robi getta ławkowego, czy jest nieprzyzwoity i je robi. Kto bije, a kto nie bije za to, że ktoś inny jest Żydem.

Ale naznaczanie wszelkiej krytyki piętnem antysemityzmu doprowadza w końcu do chorej sytuacji, że niektórzy boją się powiedzieć cokolwiek przeciwko Żydom, żeby nie zostać posądzonym o działanie z pobudek antysemickich.

- Nigdy czegoś takiego nie słyszałem, coś sobie chyba wymyśliłaś.

Nie. Słyszę takie opinie często. Że podobnie jak inne mniejszości, choć jednocześnie w sposób skrajny, Żydzi wykorzystują swoją tragiczną historię w sposób instrumentalny. Dlatego krytyk nie skrytykuje słabej książki napisanej przez żydowskiego autora, a recenzent złego filmu, bo można mu zarzucić, że robi to tylko dlatego, bo nie lubi Żydów.

- Nie gadaj głupot.

To nie są głupoty. Takie rzeczy przeszkadzają nawet osobom, które są jak najdalsze od poglądów antysemickich. I nadużywanie tego pojęcia może w końcu doprowadzić do sytuacji, w której poważne antysemickie działania zostaną zlekceważone albo pominięte. Bez wątpienia teraz bardzo wiele kontrowersji wzbudza sytuacja w Izraelu. Ludzie nie rozumieją, co tam się dzieje, ale widzą zabite dzieci i rozpaczające matki. Nie sądzi Pan, że tragiczna dla obu stron wojna izraelsko-libańska wzbudzi nową falę niechęci wobec Żydów na całym świecie? A w każdym razie nie przysporzy im przyjaciół?

- Wojna izraelska nie ma nic wspólnego z antysemityzmem i tym, o czym mówimy. Nie można mieszać różnych spraw. Bliski Wschód to konglomerat interesów całego świata: ekonomicznych, politycznych i wojskowych. Tam zderzają się interesy wielkich mocarstw.

Dobrze, wróćmy więc do spraw polskich. Po "Strachu" Grossa w amerykańskiej prasie rozpętała się nowa antypolska kampania.

- Jaka antypolska kampania? To endecka propaganda.

Bez wątpienia ukazało się wiele nieprzychylnych Polakom artykułów. Elie Wiesel, laureat pokojowej nagrody Nobla, napisał w "Washington Post" recenzując "Strach", że antysemityzm przetrwał w różnych miejscach świata, ale najbardziej w Polsce. Cytuje go teraz cały świat. Nawet biorąc pod uwagę to wszystko, co już wiemy, uważa Pan, że to sprawiedliwe?

- Wiesel już wcześniej pisał, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Co to znaczy z mlekiem matki? Chodzi nie o pierś matki, ale o wychowanie od małego. I tak, niestety, jest. Jeśli matka mówi dziecku: jak nie zjesz kaszki, to cię Żyd weźmie do worka, to wychowuje w takim właśnie duchu.

To stereotyp. Która polska matka tak dziś mówi dzieciom? Tak może było przed wojną. Nie twierdzę, że nie ma w Polsce antysemityzmu. Oczywiście, że jest! Najbardziej wyraźnym świadectwem są obrzydliwe napisy na murach, które wciąż wracają i nie można ich usunąć. Ale chyba Polska nie jest najbardziej antysemickim krajem na świecie, ani nawet w Europie, a tak wynika z tych artykułów, zwłaszcza amerykańskich.

- Nie wiem, czy w Polsce jest większy antysemityzm niż gdzieś indziej, czy mniejszy, bo to nie jest do zmierzenia. Ale na pewno zachował się. Bez wątpienia. Jak bardzo? Jeśli człowiek, który był szefem Młodzieży Wszechpolskiej zostaje ministrem oświaty, to nie jest dobrze.

Wielu Polaków uważa, że ci, co robią Polsce złą opinię w świecie, to Żydzi, którzy mszczą się, bo stracili tutaj przywileje i musieli wyjechać, ale wcześniej to oni sami budowali komunizm. To też stereotyp, wiem, ale funkcjonuje podobnie jak w Ameryce antysemityzm wyssany przez polskie dzieci od matek.

- Po wojnie uciekło stąd 200 czy 300 tys. Żydów, ale to nie są ci, co budowali tutaj komunizm. I oni nie mieli aż takiego wpływu. Żydzi jednak wbrew opinii niektórych nie rządzą światem.

Pan wie o Polakach wszystko, co najgorsze - co się działo w Jedwabnem w 1941 roku, w Kielcach w 1946, w marcu 1968 - a jednak często przyjmuje Pan na siebie rolę obrońcy Polaków. Dlaczego?

- Jak zarzuty są słuszne, to nie ma co bronić, jak niesłuszne - to mówię, co myślę. Morderców trzeba osądzić i ukarać. Niezależnie od tego, czy to urzędnik, lekarz czy milicjant, kto morduje drugiego człowieka, staje się bandytą.

Ale może nie jesteśmy jeszcze gotowi, by przyjąć taką prawdę, że wśród zwyczajnych Polaków było tylu ludzi, którzy mordowali niewinnych i bezbronnych współobywateli

- Trzeba przynajmniej wiedzieć, co się działo, a nie chować głowy w piasek.

Dyskusja o stosunkach polsko-żydowskich toczy się od artykułu Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na getto", który został opublikowany na łamach "Tygodnika Powszechnego" w 1987 roku . Ale wtedy mówiło się o II wojnie światowej i o obojętności Polaków na los Żydów. Teraz mówimy o czymś, co nie chce się mieścić w głowie. O setkach Żydów zamordowanych przez Polaków po wojnie.

- Przecież to jest wciąż to samo.

Mimo wszystko to była inna sytuacja.

- Czy to znaczy, że w czasach wojny wolno zabijać niewinnych ludzi?

Nigdy nie wolno.

- Dlatego niezależnie od tego, czy to się działo w 1941 czy 1946 roku morderca pozostaje mordercą, a człowiek przyzwoity – przyzwoitym.

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi
ul. Wojska Polskiego 83, 91-755 Łódź
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

tel. +48 42 636 38 21, +48 506 155 911

NIP 7262636381

RIK 1/2010

REGON 101022466

NUMER KONTA BANKOWEGO Bank PKO SA 91 1240 3028 1111 0010 3752 7380

 

Joanna Podolska-Płocka
dyrektor
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Monika Ptasińska
główna specjalistka ds. organizacji
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Elżbieta Adamska
specjalistka ds. obsługi sekretariatu
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. +48 42 636 38 21, +48 506 155 911

Marzena Góralczyk
specjalistka ds. kadr
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Grażyna Marciniak
główna specjalistka ds. finansów

Emilia Szreiter
główna księgowa

 

Aleksandra Zbieranowska
specjalistka ds. promocji i PR

+48 728 166 827
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Karolina Krauze
specjalistka ds. projektów
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Agnieszka Wilczek
specjalistka ds. projektów
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Michał Adamiak
specjalista ds. edukacji
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Jolanta Lechowska-Białecka
specjalistka ds. projektów
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Julia Mrówczyńska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
specjalistka ds. pozyskiwania i rozliczania funduszy

Ewa Hendzlik
starsza specjalistka ds. administracyjno-technicznych
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Eryk Walczak
specjalista ds. technicznych
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Robert Lisiecki
specjalista ds. technicznych

Jacek Klauze
wsparcie IT, IODO
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Kamila Majchrzycka-Szymańska
producentka festiwalu Łódź Czterech Kultur 
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Patrycja Olszewska
koordynatorka festiwalu Łódź Czterech Kultur 
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 


Stale współpracują:
Adam Sikorski Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., Grzegorz Habryn, Aneta Wawrzoła, Piotr Sikorski

O Centrum

Centrum Dialogu to nowoczesna instytucja, która zajmuje się pamięcią, historią i tożsamością miasta. Współpracując z polskimi i zagranicznymi artystami, ekspertami, naukowcami, wykorzystując nowoczesne metody edukacyjne, autorskie programy i twórcze rozwiązania, Centrum Dialogu proponuje dynamiczną i różnorodną ofertę kulturalną i edukacyjną, adresowaną zarówno do społeczności polskiej, jak i zagranicznej, która coraz liczniej odwiedza instytucję i Łódź.

Od samego początku większość realizowanych przez nas projektów ma bardzo aktualny kontekst, wyodrębniając współczesny i wielokulturowy aspekt Łodzi, zgodnie z przyjętą zasadą: PAMIĘTAĆ, ROZUMIEĆ, DZIAŁAĆ.

Pamiętać przeszłość // Remember the Past
Rozumieć współczesność // Understand the Present
Budować lepszą przyszłość // Create the Future

Centrum Dialogu zostało powołane decyzją Rady Miejskiej w Łodzi w sierpniu 2010 roku. Dwa miesiące później, otrzymało imię Marka Edelmana. Instytucja zaczęła funkcjonować z początkiem 2011 roku. Przez trzy lata Centrum Dialogu funkcjonowało bez stałej siedziby, dopiero od 2014 roku mieści się w nowym, specjalnie zaprojektowanym budynku, znajdującym się w Parku Ocalałych, w sąsiedztwie miejsca, gdzie stoi Pomnik Polaków Ratujących Żydów w czasie II wojny światowej, obelisk Żegoty i Kopiec Pamięci z ławeczką Jana Karskiego.

Zgodnie z założeniami statutowymi Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi jest otwartą, świecką instytucją kultury, działającą ponad podziałami politycznymi, a jego podstawowym celem jest prowadzenie działalności edukacyjno-kulturalnej, dotyczącej przede wszystkim popularyzowania dorobku różnych kultur, promowanie wielokulturowego i wieloetnicznego dziedzictwa Łodzi, ze szczególnym uwzględnieniem kultury żydowskiej – co podkreślono  w statucie  -   oraz upowszechnianie idei tolerancji i  przeciwdziałanie przejawom rasizmu, ksenofobii i braku szacunku dla ludzi odmiennych światopoglądów, pochodzenia i kultury.

W statucie Centrum Dialogu zapisano także, że instytucja ma realizować projekty upamiętniające łódzką społeczność żydowską oraz działania na rzecz upamiętnienia Ocalałych i Sprawiedliwych oraz ich rodzin, co faktycznie ma miejsce od 2011 roku. W imieniu władz Łodzi Centrum Dialogu organizuje – we współpracy z innymi partnerami - coroczne miejskie uroczystości dedykowane upamiętnieniu historii Litzmannstadt Getto (w roku 2014 i 2019 były to ogromne wydarzenia z udziałem kilkuset gości z zagranicy, przedstawicieli ambasad, konsulatów i organizacji międzynarodowych) oraz tzw. obozu cygańskiego utworzonego przez Niemców na terenie getta w listopadzie 1941 roku i zlikwidowanego trzy miesiące później. Centrum Dialogu od 2011 roku organizuje także przyznawanie w imieniu Prezydenta Miasta Łodzi tzw. Drzew Pamięci w Parku Ocalałych osobom pochodzącym z Łodzi, które przeżyły Zagładę i organizuje ceremonie przyznawania certyfikatów nadania Drzew Pamięci. Utrzymuje również kontakt z rodzinami Ocalałych z Łodzi i ze świata (od 2011 roku przyznanych zostało ponad 200 nowych certyfikatów osobom, które dostały swoje drzewko w Parku Ocalałych). Centrum gromadzi też informacje o rodzinach, przygotowuje wystawy, publikacje i spotkania.

Od początku istnienia Centrum Dialogu ściśle współpracuje z mniejszościami, z łódzkimi Romami, ze społecznością muzułmańską, bardzo bliski kontakt i regularne działania (m.in. w ramach Kolorowej Tolerancji, świąt religijnych, spotkań dotyczących dialogu ekumenicznego, a od dwóch lat w ramach Nocy Świątyń) prowadzimy we współpracy z parafią ewangelicko-augsburską, parafią prawosławną, kościołem baptystów, parafią ewangelicko-reformowaną, nie pomijając oczywiście kościoła katolickiego – w ostatnich dwóch latach organizowaliśmy kilka wydarzeń we współpracy z Kurią Metropolitarną Łódzką. W 2015 roku wykładem prof. Władysława Bartoszewskiego, rozpoczął się w Centrum Dialogu cykl „Tłumaczenie świata”, w którym poruszane są i analizowane najbardziej aktualne wydarzenia na świecie. Co roku proponujemy inne, najbardziej aktualne tematy do dyskusji.

Centrum Dialogu to jedna z niewielu instytucji kultury znajdująca się na obszarze dawnych Bałut, które wśród mieszkańców Łodzi, a także w pamięci zbiorowej Polaków, mają opinię dzielnicy trudnej, niebezpiecznej i od przynajmniej stulecia cieszącej się złą sławą, dlatego wymagająca wielostronnych działań rewitalizacji społecznej. W 2015 roku Centrum Dialogu zainicjowało w całym mieście wiele wydarzeń wokół stulecia przyłączenia Bałut do Łodzi pod hasłem „Miasto Bałuty”, w tym cykl wykładów, spacerów i warsztatów, których efektem były dwie edycje „Bałuckiego Słownika”, gra miejska, gra memory, cykl filmów o Bałutach i wystawa realizowana razem z Akademią Sztuk Pięknych na starych bałuckich kamienicach, a także dwie ważne i odbijające się dużym echem w mieście imprezy: „Bigiel na Żytniej” (w którym uczestniczyło ponad 2 tysiące osób) i „Bigiel na Młynarskiej”. Ten teren wymaga wieloaspektowych i długoterminowych  działań rewitalizacyjnych. Próbą także innego spojrzenia na Bałuty i Stare Miasto był organizowany przez Centrum z ogromnym sukcesem piknik rodzinny w Helenowie, który przyciągał setki mieszkańców Łodzi. Zaczęliśmy od Helenowa literackiego z Tuwimem w tle, był też Helenów teatralny, filmowy, swingujący i awangardowy.

Wierzymy, że w stosunkowo krótkim czasie Centrum Dialogu im. Marka Edelmana zaistniało już na kulturalnej mapie Łodzi, jest także rozpoznawalną instytucją w Polsce, a jako instytucja zajmująca się pamięcią funkcjonuje również na mapie Europy.

Zapraszamy do nas, zapraszamy do współpracy!

Marek Edelman

altUrodzony 1 stycznia 1919 roku w Homlu (dziś na terenie na Białorusi) Marek Edelman należy do najważniejszych postaci w historii Polski XX wieku. Ten polski działacz polityczny i społeczny już przed wojną działał w młodzieżowych organizacjach związanych z Bundem, w 1942 roku w warszawskim getcie współzakładał Żydowską Organizację Bojową. Walczył w powstaniu w getcie warszawskim, a po śmierci dowódcy ŻOB – Mordechaja Anielewicza – przewodził powstaniu. Po wydostaniu się z kanałów i rekonwalescencji uczestniczył także w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie Marek Edelman osiadł w Łodzi, gdzie ukończył studia medyczne i pracował jako lekarz kardiolog. Przez niemal całe życie mieszkał w Łodzi. Marek Edelman w latach 70. zaangażował się w działalność opozycyjną. Współtworzył KOR i w latach 80. wstąpił do „Solidarności”, w stanie wojennym był internowany. W 1989 roku uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. W latach 90. zabierał głos na temat ważnych wydarzeń współczesnego świata, m.in. w sprawie wojny domowej w krajach byłej Jugosławii. W 1993 r. wyruszył z konwojem pomocy humanitarnej do Sarajewa. W 1998 r. otrzymał Order Orła Białego, w 1999 r. – tytuł Łodzianina Roku, a rok później został Honorowym Obywatelem Łodzi. Był również odznaczony Krzyżem Komandorskim Legii Honorowej, najwyższym odznaczeniem nadawanym przez państwo francuskie i kilkoma tytułami doktora honoris causa wyższych uczelni. Przez całe życie walczył o wolność i angażował się w pomoc potrzebującym. W 2014 roku, pięć lat po śmierci, mieszkańcy Łodzi uznali, że Marek Edelman był najważniejszym człowiekiem 25-lecia wolności. W 2010 roku został patronem tworzonego wówczas w Łodzi Centrum Dialogu, miejskiej instytucji kultury, której statutowym celem jest upowszechnianie idei tolerancji i przeciwdziałanie przejawom rasizmu, ksenofobii i braku szacunku wobec ludzi odmiennych światopoglądów, pochodzenia i kultury, a także promowanie wielokulturowego dziedzictwa Łodzi.

 Marek Edelman Marek Edelman Marek Edelman

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego  Narodowe Centrum Kultury Narodowe Centrum Kultury

© 2020 Centrum Dialogu. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Godziny otwarcia

GODZINY OTWARCIA BUDYNKU

Poniedziałek – piątek 11:00-18:00
Sobota – niedziela 12:00-16:00


W czasie godzin otwarcia można zwiedzać bieżące wystawy.
Ostatnie wejście na ekspozycje odbywa się
na pół godziny przed zamknięciem budynku
.


 

GODZINY OTWARCIA BIURA

poniedziałek - piątek od 9.00 do 17.00
sobota - niedziela NIECZYNNE

 

Kalendarz

Facebook

Skontaktuj się z nami

Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi
ul. Wojska Polskiego 83, 91-755 Łódź
biuro@centrumdialogu.com

tel. +48 42 636 38 21
      +48 506 155 911

NIP 7262636381

RIK 1/2010

REGON 101022466

NUMER KONTA BANKOWEGO
Bank Pekao S.A. 91 1240 3028 1111 0010 3752 7380